Mighty No. 9 dostaje zwiastun na premierę i łomot w recenzjach [WIDEO]
Jak mówiły reklamy Social Network, "Nie zdobędziesz czterech milionów na Kickstarterze bez znalezienia kilku wrogów".
Obecnie duchowy następca Mega Mana ma na portalu Open Critic średnią 57/100. Najwyższa nota to 7/10 portalu God is a Geek, którego recenzent Lee Garbutt wieńczy swój tekst słowami:
Mam nadzieję, że powstanie sequel, który pchnie formułę do przodu, bo póki co jest to tylko kolejna gra z Mega Manem – odczytajcie to, jak tylko chcecie.
Nie zgadza się z nim Andrew Reiner z Game Informera (6/10):
Ot, nostalgiczna przejażdżka, podczas której myślisz, że wolałbyś grać w oryginalne Mega Many.
Najniższa ocena to 4/10 Laury Kate Dale, która zgodnie z regułami portalu Jimquisition nie stroni od nieparlamentarnego języka:
Wolałabym grać w Shovel Knighta. Wolałabym grać w cokolwiek innego z tego gatunku. Mighty No. 9? Chyba raczej Shitey No. 9!
Najczęstsze zarzuty dobrze streszcza Vincent Ingenito z IGN (którego 5.6/10 niemal idealnie odzwierciedla obecną średnią ocen):
Mimo znanych nazwisk stojących za produkcją, Mighty No. 9 nie wydaje się rozumieć, co tak naprawdę bawi ludzi w Mega Manie lub dwuwymiarowych platformówkach w ogóle. Są tu krótkie momenty, gdzie wszystko tworzy spójną calość, ale nawet wtedy potencjał gry jest ograniczony przez wizualnie nędzną grafikę oraz animację. Nigdy nie czujesz tu duszy Blue Bombera – ba, nie czujesz, że jest tu jakakolwiek sympatyczna osobowość. Rezultat? Mighty No. 9 bardziej niż duchowym następcą wydaje się być drugorzędnym hochsztaplerem.