Logowanie do CD-ACTION

Zamknij [X]
Załóż sobieNie masz konta?

Co daje konto w serwisie cdaction.pl?

Po założeniu konta otrzymujesz możliwość oceniania materiałów, uczestnictwa w życiu forum oraz komentowania artykułów i aktualności przy użyciu indywidualnego identyfikatora.

HIT[Retrohistorie Smugglera] Matka wszystkich dem. 90 minut, które zmieniło nasz świat

Smuggler sobota, 7 grudnia 2019, 17:13 O grach inaczej

Kolejne lata poświęcono na stworzenie kolejnych innowacji – w tym grafiki bitplanowej (tzn. komputer mógł tworzyć na ekranie grafikę 2D, a nie tylko wyświetlać litery i cyfry), graficznego interfejsu użytkownika, wyświetlania wielu okien naraz, wysyłania e-maili, stworzenia hipertekstu, prowadzenia wideokonferencji, edycji tekstu na ekranie, WYSIWYG, udostępniania dokumentów w sieci, tworzenia blogów itd., itd. To wszystko, co wymyślili razem tworzyło system wspomagający ludzką inteligencję, zwany NLS (oNLine System), uruchamiany na mainframe’owym komputerze SDS940. W 1968 Engelbart wraz ze współpracownikami uznali, że mają już wystarczająco dużo „amunicji” by móc publicznie pochwalić się NLS-em.

 

„Mother of all demos”

„Podjęliśmy ogromne ryzyko - wspominał – gdy w marcu 1968 złożyliśmy wniosek o specjalną sesję na Jesiennej Konferencji Komputerowej ACM/IEEE-Computer Society Fall Joint Computer Conference w San Francisco w grudniu tego roku. To był czysty hazard, bo gdyby coś poszło nie tak, mogłoby to zagrozić dalszej egzystencji ARC. Ale z drugiej strony  pomyśleliśmy, że jeśli po prostu zademonstrujemy co potrafi NLS, zamiast tylko o tym mówić, ludzie zrozumieją co jest naszym celem i po co to robimy”. Nogi się przed nim nieco ugięły, gdy dowiedział się, że ma zgodę na 90-minutową prezentację, a z uwagi na jej potencjalną doniosłość, organizatorzy konferencji wynajęli w tym celu salę na… 2000 ludzi.


W taki oto sposób reklamowano w 1968 ten pokaz.

 

Ekipa ARC poświęciła kilka miesięcy na przygotowania do pokazu, m.in.  konstruując i montując w miejscu konferencji ogromny ekran, reflektory, dwie kamery telewizyjne oraz tworząc improwizowane łącze o szybkości 2400 baudów pomiędzy salą, gdzie Engelbart miał przemówić do ludzi i odległą o 50 km siedzibą ARC w Menlo Park, w której znajdował się komputer, na którym miano wykonać prezentację. (Dwa modemy obsługujące łącze musieli sobie sami zmajstrować).


Próby przed prezentacją, a dokładniej test ekranu na wynajętej sali.


Ekipa ARC w Menlo Park.

 

Ja wam teraz pokażę!

Słonecznym popołudniem 9 grudnia Engelbart, mający na głowie słuchawkę z mikrofonem, rozpoczął pokaz. Na zapełnionej po brzegi sali nie było przypadkowych ludzi z ulicy, siedziała tam sama śmietanka ówczesnej branży komputerowej i informatycznej oraz zaproszeni dziennikarze. Nic więc dziwnego, że Doug – jak przyznał – „denerwował się jak diabli”. Jego wyraźnie spięta twarz widoczna była na ekranie o rozmiarze 6.7 x 5,5 metra. Mrużył oczy, bo świecące mu twarz reflektory oślepiały go tak, że nie widział ludzi, do których mówi. „Gdybyście – rozpoczął stłumionym od nadmiaru emocji głosem, w efekcie brzmiącym tak jakby został wygenerowany przez HAL-a 9000 z „Odysei kosmicznej 2001”  – mieli w biurze do dyspozycji komputer z monitorem, który by natychmiast reagował na każde działanie, które zechcecie wykonać, jak wielkie czerpalibyście z tego korzyści?”. Uśmiechnął się z wysiłkiem i obiecał, że zaraz pokaże coś, co będzie bardzo interesujące. Po czym zrobił pauzę i dodał ciszej „…tak myślę”.


Engelbart prezentuje dalekiego praprzodka Google Maps.

 

Dzięki drugiej kamerze na ekranie pojawiły się jego dłonie spoczywające na terminalu komputera, wyposażonego w trzyprzyciskową mysz i – poza standardową klawiaturą – „klawiaturę akordową”, zbliżoną do tej, którą do dziś wykorzystują stenotypiści. Na początku otworzył nowy dokument i kilkanaście razy pod rząd napisał słowo „word”. Po czym zademonstrował funkcję kasowania, kopiowania i wklejania bloku tekstu, a potem także przeciągania i upuszczania elementów widocznych na ekranie.


Gdy klepię ten tekst w Wordzie, machinalnie poprawiając literówki i wstawiając post factum przecinki, nawet nie próbuję zrozumieć jak bardzo to, co robię było niezwykłe w 1968.


Ale to była dopiero przygrywka. Chwilę później zaprezentował mapę pokazującą trasę wiodącą z jego domu do pracy, z zaplanowanymi postojami przy sklepie, aptece, bibliotece itd. Klikając w link „sklep” otworzył tym samym listę zakupów, które ma tam zrobić. Potem na ekranie pojawiła się twarz jednego z jego współpracowników, znajdującego się w Menlo Park. Wspólnie z em opisali zasadę działania myszy - była to pierwsza telekonferencja w historii. Zaprezentowano też jak dwóch userów siedzących przy swoich własnych terminalach mogło w tym samym czasie edytować ten sam dokument, a także pokazano jak działa poczta elektroniczna.

Los mu sprzyjał, bo choć tak wiele rzeczy mogło pójść źle, cały pokaz przebiegł bez najmniejszego problemu. Na 90 magicznych minut Doug zabrał audytorium w miejsce, gdzie dotąd nie dotarł żaden człowiek. Pokazał tym ludziom przyszłość. Odkrywał przed nimi nowe, wspaniałe światy. Nic więc dziwnego, że gdy prezentacja dobiegła końca, nagrodzono go huraganową owacją na stojąco, a co bardziej rozemocjonowani widzowie rzucili się ku scenie, niczym nastolatki na widok gwiazdy rocka.


Terminal komputera, widać też klawiaturę akordową (po lewej) i myszkę.

 

Bądźmy jak Engelbart

Engelbart miał rację – po pokazie ludzie zrozumieli, co on i jego ekipa stworzyli i jakie to ma konsekwencje. Już następnego dnia w gazecie San Francisco Chronicle zamieszczono entuzjastyczny artykuł „Fantastyczny świat komputera przyszłości”. Oczywiście, musiało upłynąć dobrych kilka lat, zanim zaprezentowane idee zostały przekute w konkrety. Ale już w 1973 powstał (stworzony zresztą przez dawnych współpracowników Douga) komputer osobisty Xerox Alto [patrz ramka], mający graficzny interfejs użytkownika, obsługiwany trójprzyciskową myszą, oferujący WYSIWYG i możliwość pracy w sieci. (To z niego „zrzynali” potem na potęgę i Jobs, i Gates).


Pierwszy na świecie współczesny komputer osobisty.
 

Doug dożył roku 2013, więc mógł zobaczyć jak wszystko, co pokazał w 1968 zostało nie tylko zrealizowane ale i całkowicie odarte z otoczki „niezwykłości”.  Stało się to, o czym marzył Doug – komputer trafił pod strzechy i stał się przedłużeniem ręki zwykłego człowieka. Bo to co wtedy było czymś „futurystycznym”, niczym wzięte prosto z serialu Star Trek, po latach stało się już tylko zwykłymi narzędziami, jak nie przymierzając młotek, bez emocji używanymi przez zwykłych ludzi w ich codziennym życiu. Bo czy kogoś dzisiaj zdumiewa albo ekscytuje, że wskazuje kursorem myszy ikonę na ekranie, zrzuca pliki do chmury, klika w hipertekstowe odnośniki w Wikipedii, albo edytuje tekst w Wordzie, w drugim oknie mając otwarte GoogleMaps, gdzie ogląda sobie np. otoczenie hotelu, w którym zamierza spędzić wakacje? W 2019 żyjemy w rzeczywistości wykreowanej 51 lat wcześniej!



Douglas Engelbart  około roku 2010.

A o Engelbarcie trzeba powiedzieć jedno – ten człowiek nie zmarnował swoich pięciu milionów minut. Bądźmy więc jak  Doug, tylko bardziej.  Bo dziś dzięki niemu dysponujemy wręcz nieziemską – z punktu widzenia ludzi z 1968 roku – mocą sprawczą.  Dzięki niemu możemy tak wiele  - i nie schrzańmy tego.

(*) Ale bądźmy sprawiedliwi –  dziś nawet nie zdajemy sobie sprawy jak wiele rozmaitych technologii i urządzeń (np. bezprzewodowe wiertarki!) jest efektem prac badawczych przeprowadzonych w ramach księżycowej misji Apollo.

(**) W 2014 dwóch ludzi stworzyło działający model memeksa: https://www.youtube.com/watch?v=pW4SS_9nXyo

Dodaj komentarz ν
Podziel się:
Wasze komentarze, opinie, uwagi
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy. Zaloguj się lub Załóż konto
sobota, 14 grudnia 2019, 22:09   KUBA86pl
Bardzo fajny i ciekawy ar.t - również czytałem go pierwotnie w PCF i po wstępniaku już odgadłem kto jest jego autorem :P
sobota, 14 grudnia 2019, 9:32   Adi777
@alistair80 Niby wiele osiągnął, ale, powiedzmy, w skali Wszechświata, to trochę mało. Chodzi mi o podróże kosmiczne.
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 21:04   Smuggler
Zatem spoko :)
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 20:35   kondiq91
Bardzo dobry artykuł!
niedziela, 8 grudnia 2019, 16:17   Xantulus
Zacny artykuł :)
9+ znak jakości
niedziela, 8 grudnia 2019, 15:38   Puncol
Świetny artykuł!
niedziela, 8 grudnia 2019, 14:54   Smuggler
Jakbys nie zauwazyl, teraz redakcje PCF i CDA to w sumie jedna redakcja. a ze data akurat bardzo pasuje, to w czym problem, ze pojawil sie w PCF w druku i tu, w sieci?
niedziela, 8 grudnia 2019, 12:06   Smuggler
Ops. Poprawimy to.
niedziela, 8 grudnia 2019, 11:03   alistair80
"Nogi się przed nim nieco ugięły" - jak już to pod nim. Co do ostatniego pytania - może mnie to specjalnie nie ekscytuje, ale zdumiewa jak najbardziej. Tak samo jak to, że wielotonowa kupa żelastwa może pływać lub latać. Nie ma znaczenia, że dla nas stało się to normalne. Wystarczy chwilę podumać nad tym - jak wiele osiągnął człowiek od początku swojego istnienia. Oczywiście powinno się zacząć zastanawiać ile ludzkość mogłaby osiągnąć, gdyby nie chciała się pozabijać, ale to już inna bajka.
niedziela, 8 grudnia 2019, 10:55   CYBERTRIBAL
@MantroX
Tak samo, jak mnie "nogi się PRZED nim ugięły".

Artykuły

W tym tygodniu zostawiam jeden długi sygnał i dwa krótkie.

Komentarzy:
2

W dobrze strzeżonym podziemnym kompleksie, w murach więzienia, w ścianach starego domu?

Komentarzy:
5

Tradycja i nowoczesność, Japonia i Wielka Brytania. Tak jak wędrówka Jina Sakaiego, który odrzuca samurajskie wartości i staje się duchem, tak ścieżka dźwiękowa Ghost of Tsushima łączy odmienne światy.

Komentarzy:
8

Kiedy myślisz o kinie samurajskim, automatycznie przychodzi do głowy jedno nazwisko – Kurosawa. Jeśli więc ktoś ma ambicję stworzyć olbrzymiego sandboxa z akcją osadzoną w XIII-wiecznej Japonii, z konieczności będzie musiał szukać inspiracji w obrazach mistrza. Nie inaczej było w przypadku Ghost of Tsushima.

Komentarzy:
5

Najczęściej czytane

Najczęściej komentowane

Galerie zdjęć

Gry A-Z

Wyszukaj: Szukaj
0 - 9 A B C D E F G H I
J K L M N O P Q R S T
U V W X Y Z