06.05.2016

Call of Duty: Infinite Warfare zbiera od graczy cięgi

Call of Duty: Infinite Warfare zbiera od graczy cięgi
Po nieprzychylnej reakcji na trailer, głos zabrał przedstawiciel Activision.

Zapewne widzieliście już „oficjalny zwiastun ogłaszający” kolejnego CoD-a, nieprawdaż? O ile zapowiedź odświeżenia Modern Warfare spotkała się z powszechnym uznaniem (nieco gorzej przyjęto, że remaster nie będzie sprzedawany oddzielnie i by go ograć, trzeba będzie nabyć specjalną edycję IW), tak nowy, futurystyczny setting nie wszystkim przypadł do gustu.

Gdy pisze te słowa rzeczony zwiastun ma (w wersji międzynarodowej) 9 milionów wyświetleń… i ponad 400 tys. łapek w dół (niespełna 200 tys. ludzi rzecz polubiło). Nie lepiej prezentują się statystyki wersji polskiej, którą obejrzało 75 tys. graczy (ok. 800 „lajków” i „3500” znielubień”).

Widzowie narzekają, że CoD, który w tym roku zawita na inne planety i wybiegnie w jeszcze dalszą przyszłość, zbytnio zbliża się do Halo czy Star Wars. Ci sami postulują nierzadko bądź powrót w bezpieczne, drugowojenne klimaty (dziś dowiemy się, czy ta grupa znajdzie swój matecznik znajdą w tegorocznym Battlefieldzie), bądź przynajmniej trzymanie się ziemskiego łez padołu.

CEO Activision, Eric Hirshberg, odniósł się do nieprzyjemnych statystyk… I trzeba Mu oddać, że zdecydowanie na „CEO” przed nazwiskiem zasłużył, bo też jego wypowiedź jest wybitnie dyplomatyczna.

To branża jak żadna inna i społeczność fanów jak żadna inna. Kochamy to, że nasi fani traktują markę jak swoją własną i mają na jej temat mocne opinie. (…) Wiemy, jak wielu ludzi z naszej społeczności czuje nostalgię za starym gameplayem, dlatego właśnie stworzyliśmy Modern Warfare Remastered. Ale mamy też miliony ludzi, którzy każdego roku chcą nowych, innowacyjnych doświadczeń. I to zapewni im Infinite Warfare. Dobra wiadomość jest taka, że znaleźliśmy sposób, by dostarczyć oba pomysły w jednej paczce (…) Wyświetlenia trailera ogłaszającego… rosną. Po prawdzie – liczba lajków na wyświetlenie jest największa, jaką kiedykolwiek widzieliśmy.

Hirshberg zapewnił, że wydawca bacznie przygląda się internetowym opiniom (a także liczbie preorderów) i przypomniał, że z podobną krytyką spotkał się Black Ops II, który ostatecznie okazał się ogromnym sukcesem. Z jego ust wydobyło się również zdanie typu „Activision nie boi się podejmować twórczego ryzyka” (paradne, zaiste).

Całkiem szczerze – jak podchodzi Wam nowy setting Call of Duty? Czy migracja w kosmos była dobrym pomysłem? A może bez żalu porzucilibyście motoryczne dziwactwa trzeciego BO, byle tylko raz jeszcze zdobyć wybrzeże Normandii?

Skomentuj