Mirror’s Edge mogło wyglądać jak Fallout 3. To jednak minimalistyczna estetyka sprawiła, że gra stała się czytelniejsza

Mirror’s Edge mogło wyglądać jak Fallout 3. To jednak minimalistyczna estetyka sprawiła, że gra stała się czytelniejsza
Mirror's Edge
Avatar photo
Cezary "CZARY_MARY" Marczewski
Twórca Mirror’s Edge’a wyznał, że niewiele brakowało, by gra wyglądała, jak inne produkcje z tamtych czasów, oferując „żółto-brązową” paletę barw.

Grand Theft Auto 4, Need for Speed: Most Wanted, Resident Evil 4, Far Cry 2, Colin McRae: Dirt 2 oraz Fallout 3 to tylko kilka przykładów gier, które są przedstawicielami mody na „żółto-brązową” oprawę graficzną, która rozpoczęła się w drugiej połowie lat dwutysięcznych. Okazuje się, że niewiele brakowało, by także Mirror’s Edge (2008) wpisywał się w ten trend.

Producent wykonawczy Mirror’s Edge’a – Owen O’Brien – przyznał w wywiadzie dla serwisu Design Room, że początkowo wizualia gry miały przywodzić na myśl Gears of Warwspomnianego już Fallouta 3. Okazało się jednak, że w tytule stawiającym na bardzo dynamiczny ruch postaci koncepcja ta nie sprawdziła się; O’Brien twierdzi wręcz, że stonowana wersja Mirror’s Edge’a wywoływała objawy choroby symulacyjnej, tj. mdłości, dezorientację przestrzenną oraz zawroty głowy.

Odkryliśmy, że kiedy poruszałeś się bardzo szybko po świecie gry, błyskawicznie pojawiała się choroba symulacyjna. Zauważyliśmy też, że objawy były mniejsze, gdy otoczenie było czytelniejsze i mniej szczegółowe.

Co ciekawe, według dyrektora artystycznego tytułu – Johannesa Söderqvista – niewiele brakowało, a zamiast futurystycznych wieżowców gracze skakaliby po postapokaliptycznych dachach, przywodzących na myśl architekturę Nowego Jorku. Twórca dodaje, że pomysł ten sam w sobie nie był zły i „nie wyglądał źle”, ale wcale nie wyróżniał się na tle innych produkcji debiutujących w tamtym czasie.

To dlatego – obok wspomnianej choroby symulacyjnej – DICE podjęło decyzję o przejrzystej, wręcz sterylnej oprawie graficznej, stawiającej na wykorzystanie żywych kolorów w roli drogowskazów dla graczy.

CD-Action Switch magazyn banner

Jedna odpowiedź do “Mirror’s Edge mogło wyglądać jak Fallout 3. To jednak minimalistyczna estetyka sprawiła, że gra stała się czytelniejsza”

  1. Fallout 3 to raczej był cały zielony, dopiero New Vegas poszło w odcienie żółci i brązu. Dragon Age Origins też słynie z takiej palety barw.

Skomentuj