Twórca Hytale nie żałuje przejęcia tytułu od Riotu. „To było najbardziej wymagające doświadczenie w moim życiu”
Hytale zadebiutowało w poprzednim tygodniu i z miejsca stało się jedną z najpopularniejszych premier ostatnich tygodni. Nie znamy dokładnych danych sprzedażowych, lecz wiemy, że gra stała się jedną z najchętniej oglądanych na Twitchu z 420 tys. widzów (a w dodatku z samych zamówień przedpremierowych twórcy zabezpieczyli środki na kolejne 2 lata wsparcia gry). Wszystko to nie stałoby się, gdyby nie upór jego twórcy, by dokończyć produkcję tytułu i w końcu go wydać.

Hytale tworzone było przez lata pod nadzorem Riot Games, który koniec końców stwierdził, że dalsze inwestycje w projekt nie są dla niego opłacalne i skasował go. Jak już wiemy, gra ostatecznie została wskrzeszona i to rękami jej twórcy, Simona Collinsa-Laflamme’a (a także, rzecz jasna, jego zespołu), który wykupił prawa do niej od Riotu i pracował nad nią na własną rękę. Przyznał on, że z perspektywy czasu nie żałuje tej decyzji, mimo wielu trudności temu towarzyszących. Jak napisał w mediach społecznościowych:
To już 7 dzień od premiery wczesnego dostępu [Hytale – dop. red.] i mogę z pewnością stwierdzić, że nie żałuję uratowania Hytale’a. To było najbardziej wymagające doświadczenie w moim życiu, ale również ubogacające.
W innym wpisie przyznał, że ostatnie miesiące związane z produkcją Hytale’a i pozyskaniem praw do niego odcisnęły piętno na jego życiu prywatnym – ominął wiele momentów z życia jego dzieci, a także utracił sporo czasu, który mógł przeznaczyć na swoją rodzinę. Sam jednak poniekąd stwierdził w słowach „Brak poświęcenia. Brak Hytale”, że bez tego nie udałoby mu się dowieźć tytułu.
Tymczasem Hytale już teraz otrzymało aktualizację z nową zawartością, gdzie znalazło się miejsce dla dinozaurów. Poza tym znajdziemy też sporo modów pozwalających uruchomić… Dooma czy Windowsa 95.
