Wydawca Manor Lords przestrzega twórców przed większością wydawców indie. „To drapieżni oportuniści”

Wydawca Manor Lords przestrzega twórców przed większością wydawców indie. „To drapieżni oportuniści”
Według niego często najlepszym rozwiązaniem jest self-publishing.

Hooded Horse to znany wydawca niezależnych gier strategicznych, który najbardziej słynie z wydania polskiego Manor Lords, ale także chociażby Against the Storm (również polskiego), Terra Invicta czy oczywiście nadchodzącego Heroes of Might and Magic: Olden Era. CEO firmy, Tim Bender, ostatnio wypowiada się dosyć często w rozmaitych wywiadach, opowiadając o jej dążeniach do zapewnienia twórcom dobrych warunków czy zakazie korzystania z AI, jakim ich obejmuje. Jak podaje PC Gamer, którego dziennikarz Fraser Brown rozmawiał z Benderem, szef Hooded Horse zdradził ostatnio coś jeszcze: nie patrzy na innych wydawców indie przychylnym okiem.

Ludzie mogą mnie za to nienawidzić, ale większa część wydawców gier niezależnych to nie są ludzie, z którymi developerzy indie powinni pracować. Ich zdecydowana większość to drapieżni oportuniści, w całej swojej strukturze.

Tim Bender

Według Bendera model działania typowej takiej firmy nie traktuje wszystkich produkcji równo.

Chcą podpisać umowy na jak największą liczbę gier, inwestować w te, które już i tak dobrze sobie radzą, pompować je, a zignorować i porzucić te, którym idzie gorzej, wysysając z ich twórców wszystko, co się da, przez należności. Nie są w tym nawet zbyt kompetentni; większość wydawców indie za wiele nie wnosi.

Tim Bender

Co więc powinny zrobić niezależne zespoły (a nawet twórcy solowi), którzy nie chcą dać się oskubać? Jak mówi Bender – jeśli już podpisywać umowę, to po uważnym prześledzeniu wydawcy, ale najlepiej wydawać samemu.

Trzeba uważać i robić research. Prawda jest taka, że jeśli masz wątpliwości, to lepiej pójść w self-publishing. To jest w tych czasach bardzo wykonalne.

Tim Bender

Prawdą jest, że w czasach Steama wystarczy mieć grę, sto dolarów i raczej łatwą do zdobycia aprobatę Valve, by wydać swoje dzieło na świat – bez pomocy wydawcy. Problemem bywa brak kapitału początkowego potrzebnego najczęściej do stworzenia czegoś dobrego, a także ograniczone moce przerobowe zespołu, który nie może sobie pozwolić np. na samodzielny marketing, zajęty produkcją.

CD-Action Switch magazyn banner

Warto też zaznaczyć, że pojęcie wydawcy indie jeszcze nie tak dawno temu nie istniało, bo gry indie z definicji były wydawane samodzielnie. Czasy jednak się zmieniają, a obecnie na rynku istnieje wiele firm obiecujących pomoc niezależnym developerom. I choć niektóre z nich rzeczywiście dają twórcom wielkie wsparcie, z pewnością roi się od takich, które – jak przestrzega Bender – nie cenią niczego oprócz zarobku.

Skomentuj