Podejrzane zwolnienia twórców MMORPG, które zebrało 3 miliony dolarów na Kickstarterze. Gracze oskarżają ich o oszustwo
Ashes of Creation, ambitny projekt MMORPG, który w 2017 zebrał ponad 3 miliony dolarów w ramach kampanii crowdfundingowej na Kickstarterze, znalazł się na krawędzi upadku. Ambitny, bo czegóż ta gra nie oferowała: żywy świat z rozwijającymi się miastami, graczami jako burmistrzami, wojnami, kilkudziesięcioma podklasami, świetnym PvP, brakiem subskrypcji, mechaniką ryzyka i nagrody, wspaniałym systemem craftu… wielu bało się, że to nie wyjdzie. Jeszcze wyjdzie na to, że mieli rację.
Założyciel i główny dyrektor kreatywny Intrepid Studios, które zawiadywało całym projektem, Steven Sharif, zrezygnował ze stanowiska w akcie protestu przeciwko decyzjom zarządu, co uruchomiło lawinę rezygnacji kadry kierowniczej i masowych zwolnień. Gracze podejrzewają klasyczne oszustwo typu „pump and dump” („pompuj i porzuć”), zwłaszcza po mocno kontrowersyjnej premierze wczesnej wersji tytułu na Steamie. Mówię „kontrowersyjnej”, bo w to się ledwie dało grać w fazie alpha. Dodatkowo główny dyrektor Steven Sharif miał przeszłość z Xango, bardzo podejrzaną firmą zajmującą się piramidami finansowymi.
Gra przeszła przez istny development hell. Przez osiem lat pojawiały się kolejne wersje alpha, prezentacje na targach i obietnice. Dużo obietnic. Postępy jednak były bardzo powolne, a krytycy słusznie zarzucali studiu brak konkretów i ciągłe opóźnienia. W grudniu zeszłego roku studio postawiło na odważny krok i wypuściło grę we wczesnym dostępie na Steamie. Wyglądało to dobrze, nawet do 15 tysięcy graczy jednocześnie, ale potem, naturalnie, sprawa się skomplikowała, bo gracze wyczuli pismo nosem i zalali tytuł negatywnymi recenzjami. Steven bowiem do tak niedokończonej gry wrzucił… sklep. Ze skórkami.
Kulminacja nastąpiła w zeszłym tygodniu. Zapowiadano szumnie streama, po czym został przesunięty na za dwa tygodnie. Później gracze zauważyli, że na LinkedInie niektórzy (wtedy już byli) pracownicy Intrepidu zaczynają szukać pracy. Potem zobaczyli, że nie pracuje tam też całkiem lubiana dyrektor komunikacji, Margaret Krohn. Następnie Steven Sharif opublikował emocjonalne oświadczenie, w którym twierdzi, że kontrola nad firmą została mu odebrana, zarząd zaczął narzucać nieetyczne działania. Twierdził, że developerzy zasłużyli na coś lepszego. W odpowiedzi ze strony rzeczonego zarządu poleciały powiadomienia sygnalizujące zwolnienia masowe.

Jednocześnie społeczność graczy ma wątpliwości, czy to nie scam. Youtuber Kira zrobił małe śledztwo i wyciągnął dokumenty wskazujące na to, że Steven Sharif jest jedynym członkiem zarządu Intrepid Studios! Jeżeli to prawda, to cała narracja o dobrym carze i złych bojarach zaczyna się sypać… i wszystko wskazuje raczej na potężny scam.
Gra jest nadal dostępna na Steamie, ale czy ma developerów? Jej los stał się niepewny, a na serwerach zapanowała już całkowita anarchia.
