EA złamało obietnicę w sprawie skate. Ukryto mapę za paywallem, mimo że wszystkie miały być darmowe
Zapewne część fanów serii Skate już w momencie, gdy EA ogłosiło, że kolejna część serii wypuszczona będzie w modelu free-to-play, podejrzewała, w jakim kierunku może to pójść. Wtedy zarzekano się, że w grze nie znajdą się m.in. elementy pay-to-win, płatne lootboksy czy blokady map za paywallem. Ostatnią z obietnic jednak złamano i gracze, jak łatwo można było przewidzieć, nie są z tego faktu zadowoleni.
Niebawem w skate. rozpocznie się trzeci sezon, którego jedną z największych nowości będzie Isle of Grom, czyli ulepszona i powiększona samouczkowa mapa dostępna na równi z innymi. A przynajmniej tak chcieliby tego gracze, bowiem – jak EA napisało we wpisie na stronie tytułu – faworyzowani będą w tym względzie posiadacze skate.Passa Premium, płatnej przepustki sezonowej. To oni przez niemal miesiąc dostaną rzeczoną mapę do testowania i dopiero później zostanie czasowo udostępniona reszcie osób.

Żeby jednak za bardzo nie komplikować sytuacji, to po okresie otwartego dostępu ten znowu zostanie ograniczony do posiadaczy wspomnianej przepustki sezonowej. Reszta graczy chcących pojeździć po Isle of Grom będzie musiała zapłacić 500 Rip Chips, wewnętrznej waluty gry, w zamian za 24-godzinny bilet wstępu.

Gracze wypominają EA wcześniej złożone obietnice i pod postem ogłaszającym 3. sezon skate. zaroiło się wręcz od zrzutów ekranów wspomnianych haseł o braku pay-to-win czy niechowaniu map za paywallem. Twórcy jednak, najpewniej przewidując taką reakcję, zaczęli się bronić, wspominając, ile dotychczas wprowadzili nowej zawartości do gry, cały czas będącej we wczesnym dostępie, i dodali, że „plany czasem się zmieniają”.
Niewykluczone zatem, że skate. pochłania więcej pieniędzy, niż pierwotnie przewidywano, i te kilkanaście milionów graczy, którymi EA chwaliło się w październiku ubiegłego roku, prawdopodobnie nie kupuje tyle przedmiotów kosmetycznych, ile oczekiwano. Nie bez znaczenia może być tu również sprawa wykupienia firmy za 50 miliardów dolarów, bowiem koszty poniesione przez inwestorów muszą w końcu w jakiś sposób się zwrócić.

EA kłamie? Nowe, nie znałem
Trzeba być skończonym durniem żeby wierzyć EA na słowo…
Odcinek telenoweli nr. 2137. Wielki wydawca coś obiecuje i się zarzeka, by po tym gdy gracze wydali już swoje pieniądze zrobić i tak po swojemu.
Ile razy jeszcze ludzie dadzą tak się nabrać? Tyle ile się da. Wystarczy odpowiedni marketing i pelikany się znajdą.