Huawei FreeBuds Pro 5: Jeden detal sprawia, że konkurencja zostaje w tyle [TEST]

Huawei FreeBuds Pro 5: Jeden detal sprawia, że konkurencja zostaje w tyle [TEST]
Huawei FreeBuds Pro 5
Uwielbiam śledzić rozwój serii słuchawek FreeBuds Pro. To „pchełki”, które już od lat zajmują w moim prywatnym rankingu wysoką pozycję – a mimo to zawsze udaje się w nich coś poprawić. Nie inaczej jest i tym razem.

Traf chciał, że słuchawki dotarły do mnie w czasie dość intensywnym i wypełnionym różnego rodzaju podróżami. Tym samym więc FreeBuds 5 przeszły prawdziwy szlak bojowy, a ja ich zalety i wady mogłem sprawdzić nie tylko w domu, ale też w trasie: w pociągu, autobusie, w trakcie wędrówek i wycieczek w miejsca, które były dla nich sporym wyzwaniem. Żaden z tych scenariuszy nie okazał się dla nowych „bzyczków” marki Huawei straszny – a to za sprawą zmian wprowadzonych w obszarach, gdzie najpilniej ich wypatrywano.

Z ANC i trybem przezroczystości za pan brat

Zacznę od rzeczy najbardziej zaskakującej i nawiązującej do wniosków z licznych recenzji wcześniejszych modeli: producentowi udało się znacząco poprawić tryb przezroczystości i dopieścić ANC. Podsłuch otoczenia tym razem nareszcie działa dobrze – o czym przekonałem się podczas licznych na przestrzeni ostatnich dwóch tygodni sytuacji z życia wziętych. Efekt jest naturalny i… w sumie to nawet odrobinę lepszy niż w przypadku ucha nieuzbrojonego. Bez problemu np. docierały do mnie dźwiękowe detale w gwarnym otoczeniu wagonu Wars, a w przerwach między piosenkami – przyznaję się niejako ze wstydem – przysłuchiwałem się, oczywiście w imię nauki, rozmowie osób siedzących gdzieś obok przy kawie.

Huawei FreeBuds Pro 5

Świetny jest też tryb ANC. Tym razem redukcja szumów odbywa się z wykorzystaniem dwóch przetworników dźwięku i w zasadzie to złego słowa nie mogę o tej funkcji powiedzieć. To trzecie słuchawki (po małych Sony z serii WF-1000 i dużych muszlach JBL), których używam w podróży bez ograniczeń czasowych, zmęczenia uszu i… nawet bez muzyki, po prostu w roli zatyczek, by odciąć się od szumu pociągu. Powiem więcej: choć korzystałem z nich długo, nie jestem w stanie z ręką na sercu dokładnie powiedzieć wam, ile grają bez ANC. Przyczyna? Zwyczajnie nie wyłączałem tego systemu, tak naturalny okazał się on w wydaniu Huawei FreeBuds Pro 5. A skoro temat baterii już został poruszony…

Słuchawki na co dzień

Pozwólcie więc, że żywotność bez redukcji szumów określę jedynie z grubsza i z zastrzeżeniem, że tu mogę się trochę mylić: to nieco ponad osiem godzin. Jeśli zaś chodzi o czas pracy z wykorzystaniem ANC, słuchawki każdorazowo wyłączały mi się po sześciu godzinach bez kilku, kilkunastu minut przy głośności na poziomie ok. połowy dostępnej skali. Tak czy inaczej, to bardzo fajny, warty docenienia wynik i znaczący krok naprzód. Dość powiedzieć, że „trójki” z tej samej serii grały porównywalnie długo – tyle że bez efektu „odcięcia się” od otoczenia.

Etui pozwala oczywiście podładowywać „pchełki”, wydłużając czas ich działania do ok. doby z ANC, a pod względem budowy jest jak najbardziej w porządku. Słuchawki wyjmuje się łatwo, puzderko zostało świetnie spasowane, a zawias – stabilny i bez luzów – dobrze odskakuje, utrzymując otwartą klapkę na tyle mocno, że niespodzianki się nie zdarzają. To samo zresztą można powiedzieć o sterowaniu.

Huawei FreeBuds Pro 5

Nie jestem jakimś wielkim fanem gestów, bo na ogół irytuje mnie przypadkowa aktywacja kolejnych funkcji, i w większości przypadków wolałem jednak korzystać z telefonu. Tu zaś… można przywyknąć. Raz tylko zdarzyło mi się, że zrobiłem nie to, co chciałem. System sterowania słuchawkami Huawei FreeBuds Pro 5 opiera się na kombinacji szczypnięć boków, ich przytrzymywania, a także dotykania płaskiego panelu bardziej od przodu i przesuwania palcem po wspomnianych brzegach obudowy – brzmi może skomplikowanie, ale da się tego szybko nauczyć, a całość jest dobrze zbalansowana i nawet poprawiając słuchawkę, nie ma co się bać, że coś zepsujemy. Cieszy też fakt, że o akcji w przypadku wciskania powiadamia nas wyraźnie słyszalny klik. I co szczególnie zaskakujące, działa to nawet pomimo faktu, iż słuchawki w istocie są niewielkie. Ach, zapomniałbym – nie zabrakło również możliwości odbierania i odrzucania połączeń ruchem głową. Tutaj gesty nie muszą być gwałtowne, lecz dość szerokie już tak – zapewne by nie dochodziło do pomyłek. Głupio się przy tym czułem, ale cóż, działają.

Jak grają?

Do jakości warstwy audio nie mam zastrzeżeń: reprodukcja dźwięku w Huawei FreeBuds Pro 5 nie pozostawia pola do krytyki. Pozwólcie, że podaruję sobie jakieś wymyślne terminy zaczerpnięte z audiofilskiego żargonu – dość powiedzieć, że podobały mi się i wyraziste, lecz w żadnym razie nieskrzeczące górki, i fajny, aksamitny oraz nieprzytłumiony bas. Całość dobrze wybrzmiewa nawet bez ingerencji w oprogramowanie (Android i iOS) – ale jeśli już ruszycie palce, by tam pogmerać, to szybko znajdziecie predefiniowane profile zwiększające nacisk na głos, bas i taki przeznaczony do słuchania muzyki klasycznej.

Huawei FreeBuds Pro 5

Najsłabiej wypada, o dziwo, ten od tonów niskich. Raz, że standardowy profil jest naprawdę w porządku i sprawdza się wszędzie, dwa – odnoszę wrażenie, iż schemat ustawień premiujący bas w istocie działa trochę prymitywnie, ot, podbija głównie stopę, lekko tylko zwiększając soczystość reszty. Równie dobrze jednak może to być kwestia muzyki. Ogółem więc zarzutów względem jakości dźwięku nie mam – to porządne słuchawki. A jeśli tych podstawowych funkcji wam za mało i zechcecie się pobawić dodatkowymi ustawieniami, to taka możliwość też jest.

Jeszcze trochę o sofcie

Tutaj należy wymienić przede wszystkim tryby sytuacyjne (np. gry, film, podcast), a także korektor adaptacyjny i dźwięk przestrzenny w dwóch schematach – standardowym i ze śledzeniem ruchów głowy. Ten ostatni działa tak, że wydaje się nam, iż dźwięk dobiega z ustalonego kierunku. Po chwili jednak, gdy pozycja naszego ciała jest stała, słuchawki się reorientują – niestety nie ma opcji „zakotwiczenia” kierunku dźwięku i tym samym możliwości pełnej symulacji korzystania z głośników, co przydaje się, kiedy siedzimy przed komputerem lub oglądamy film. Szkoda.

Inna sprawa, że dźwięk przestrzenny – już niezależnie od ustawień – spektakularny jakoś specjalnie nie jest, a poza tym dostępne tu i dodatkowo go modyfikujące efekty związane z miejscem (domyślne, studio radiowe, kino i sala koncertowa) czasem mi się przywieszały i nijak nie szło ich zmodyfikować, niekiedy nawet przez dłuższą chwilę.

Dobrze za to na ogół działa funkcja świadomości rozmowy – gdy tylko zaczynamy z kimś gadać, słuchawki automatycznie zmniejszają głośność. Co więcej, z włączonym trybem ANC przerzucają się na świadomość otoczenia, wzmacniając dobiegające do nas dźwięki. Nie rozumiem jednak, dlaczego nie robią tego samego, kiedy moduł kontroli hałasu jest wyłączony – siłą rzeczy taki podsłuch naszego rozmówcy pomógłby w konwersacji również w tym przypadku. Powrót do poprzednich ustawień głośności trwa chwilę – ale na tyle długą, że można zrobić niewielką przerwę w mieleniu jęzorem bez obaw, iż słuchawki zaczną nas „odcinać” w połowie przeciągniętego zdania. Dobra rzecz, lecz nie pogardziłbym tutaj dodatkowymi opcjami konfiguracji, w tym możliwością włączenia wspomnianej świadomości otoczenia również niezależnie od działania ANC.

Podsumowując przygodę z oprogramowaniem: jest w porządku, ale czasem jednak czegoś brakuje, kiedy indziej natomiast bywa, że niektóre funkcje działają gorzej, niż można wstępnie przypuszczać. Tutaj moim zdaniem Huawei jest wciąż krok za tym, co oferuje choćby Sony. Ale różnica wydaje się raczej nieduża, a często sprowadza się do akcentów, które dla wielu mogą okazać się nieistotne.

Czy kupić?

Słuchawki kosztują 849 zł (w ramach oferty premierowej, czyli do 29 marca, można je jednak wyhaczyć za 700 zł) i bez wątpienia należą do topki tego typu urządzeń. Mnie przypadły do gustu przede wszystkim ze względu na cztery obszary: świetną jakość dźwięku, wyśmienity ANC, niewielkie rozmiary i związaną z tym oraz z żywotnością baterii wygodę. Konstruktorom udało się tu zmieścić sporo rozwiązań, które albo są przydatne, albo nie budzą większych zastrzeżeń. Tak naprawdę na tle świetnie dopracowanej konstrukcji najgorzej wypada software, ale to w istocie drobnostki. Jeśli rozważacie zakup dobrych słuchawek TWS, to koniecznie przyjrzyjcie się im bliżej – polecamy, z całą pewnością zasługują na rekomendację.

Huawei FreeBuds Pro 5

Cena: 849 zł

Dostarczyło: Huawei

HUAWEI FREEBUDS PRO 5 – PARAMETRY

Przenoszone częstotliwości: 10 – 48 000 Hz • Przetworniki: podwójne, osobne dla niskich i wysokich tonów, 6 mm z membraną planarną + podwójny obwód magnetyczny • Sposób podłączenia: Bluetooth 6.0 • Wbudowany mikrofon: po trzy na każdą słuchawkę + czujnik przewodnictwa kostnego + DNN • Akumulator: 60/537 mAh, bez ANC – do 9 h (słuchawki), do 38 h (etui), z ANC – do 6 h (słuchawki), do 25 h (etui) • Inne: IP57 (słuchawki), IP54 (etui); kodeki SBC, AAC, LDAC i L2HC 4.0; Hi-Res Audio Wireless, HWA Lossless; parowanie z dwoma urządzeniami, ANC, tryby podsłuchu otoczenia, dźwięk przestrzenny, ładowanie bezprzewodowe, aplikacja Huawei dla Androida i iOS-a; w zestawie cztery pary nakładek, kabel ładujący USB, dokumentacja; zgodne z Androidem i iOS-em • Wymiary: 29,1 × 21,8 × 23,7 mm (słuchawki), 46,7 × 65,5 × 24 mm (etui) • Waga: 2 × 5,5 g (słuchawki) + 43 g (etui)

Ocena: 8+

Plusy:

  • wyśmienita jakość dźwięku
  • wygodne
  • długi czas pracy na baterii
  • świetne ANC i tryb przezroczystości
  • dobry dźwięk przestrzenny
  • wygląd i rozmiary
  • łatwe w ogarnięciu sterowanie

Minusy:

  • cóż, do tanich nie należą
  • drobne potknięcia lub brakujące funkcje w sofcie

Skomentuj