Twarze polskiego gamedevu wśród najbogatszych Polaków. Forbes opublikował tegoroczną edycję swojego rankingu
A wy co zrobiliście przez ostatnią dobę, żeby zbudować swoje bogactwo? Pewnie ciągle tylko siedzicie przy tych komputerach i gracie! Gdybyście chociaż sami zrobili jakąś grę – najnowszy ranking 100 najbogatszych Polaków nie pozostawia złudzeń co do tego, że może się to opłacić. Lista publikowana co roku przez Forbesa daje po oczach oślepiającym blaskiem sukcesu, a jej twórcy od początku zaznaczają, że coraz trudniej się na nią dostać i już kapitał poniżej 1,3 mld złotych za bardzo śmierdzi biedą, aby zostać na niej uwzględnionym.
Jeśli jednak chodzi o reprezentantów świata gier, większych zaskoczeń zabrakło. Podobnie jak rok temu na listę trafiły bowiem trzy nazwiska związane z CD Projektem oraz jedno z Techlandem – i pewnie już wszyscy wiemy, o kogo chodzi. Ale żeby nie było wątpliwości, poznajmy od razu tych ludzi sukcesu:
- 8. Paweł Marchewka (Techland), wartość majątku: 8 524 mln zł;
- 29. Marcin Iwiński (CD Projekt), wartość majątku: 3 367 mln zł;
- 30. Michał Kiciński (CD Projekt), wartość majątku: 3 172 mln zł;
- 69. Piotr Nielubowicz (CD Projekt), wartość majątku: 1 823 mln zł.
Trudno nawet mówić tu o większych roszadach w stosunku do zeszłorocznego wydania listy 100 najbogatszych Polaków Forbesa. Paweł Marchewka spadł o jedną pozycję, Marcin Iwiński – o cztery, natomiast pozostali zaliczyli nieznaczny skok w górę: Kiciński aż o siedem pozycji, zaś Nielubowicz – o trzy oczka.
Na nowe nazwiska ze świata gamedevu chyba nie ma co liczyć w najbliższym czasie. Generalnie nastroje wokół tego zestawienia nie są jakieś szczególnie optymistyczne i nawet jego twórcy zaznaczają, że:
Nasza setka radzi sobie słabiej niż rynek. Takie są fakty. W ubiegłym roku warszawska giełda urosła o 47 proc., a wartość majątku 100 najzamożniejszych Polaków wzrosła o 13 proc. (z 315 na 356 mld zł)
Znów zapachniało trochę biedą, a giereczkami to już w ogóle nie ma co się interesować. Pozostaje więc zrezygnować ze snu, myśleć pozytywnie w celu przyciągania kapitału i zająć się inwestycjami, handlem lub farmacją, ostatecznie nieruchomościami, bo najwyraźniej w tych sektorach są największe szanse na sukces. No chyba, że macie bogatych rodziców, bo jak powszechnie wiadomo: to najlepszy biznes z możliwych.

To, że majątki najbogatszych rosną znacznie wolniej niż giełda, to raczej nie powód do pesymizmu…