Amazon wykorzystuje braki fizycznych kopii Pokemon Pokopia na rynku i podnosi ich ceny. Za egzemplarz zapłacimy teraz prawie 80 dolarów

Amazon wykorzystuje braki fizycznych kopii Pokemon Pokopia na rynku i podnosi ich ceny. Za egzemplarz zapłacimy teraz prawie 80 dolarów
Brak towaru? Dopłać dyszkę i sprawa załatwiona.

O tym, że Amazon powoli wycofuje się z gamingu i chce skupić się tylko na niektórych markach, wiemy od jakiegoś czasu. W końcu to nic więcej, niż zwykła strategia korporacji mającej po prostu większe możliwości dzięki swojemu budżetowi. A o budżet trzeba dbać, stąd właśnie decyzje o zamkniętych projektachsprzedanych studiach

W związku z tym również nikogo nie powinno dziwić, że kierując się prostymi zasadami zysku oraz możliwości podwyższania cen produktu w czasie jego niewystarczającej dostępności wbrew swoim konsumentom, korporacja robi to, co umie najlepiej – liczy zyski i nie bierze jeńców. Przynajmniej tych kolekcjonujących fizyczne kopie gier.

W takiej właśnie sytuacji jesteśmy teraz. Jak wynika z wpisu Chrisa Dringa, czyli szefa portalu The Game Business, Nintendo zaliczyło właśnie sprzedaż swojej najnowszej odsłony z serii Pokemon o podtytule Pokopia, na poziomie nawet nie połowy odsłony Legends: Z-A. Powodem tego miało być niedostatecznie wysoka dostępność produktu w wersji fizycznej w sklepach detalicznych na Wyspach Brytyjskich, co Amazon przekuwa właśnie w zysk.

Według wpisu na profilu Pokemon Global News większość sklepów w Stanach Zjednoczonych również ogłosiła całkowite wyprzedanie swoich zapasów pudełek. I wydaje się, że to właśnie Amazon, zaraz obok Pokemon Center, jest jednym z nielicznych posiadaczy jakieś liczby fizycznych egzemplarzy. Dlatego też zarządzający sprzedażą w firmie Jeffa Bezosa mało proklienckim ruchem podnieśli cenę z sugerowanych przez Nintendo 70 dolarów na 79,99. 

Co ciekawe, nie jest to pierwszy raz w ostatnim czasie, kiedy dobrze sprzedający się tytuł dostaje nieoczekiwaną podwyżkę ceny. Tak samo było w przypadku ostatniej odsłony serii Resident Evil, choć wtedy sytuacja dotyczyła wersji na PS5. Wtedy chodziło o 7 dolarów różnicy, co wkrótce wróciło do normy, chwilę po uspokojeniu się popremierowego FOMO.

Co prawda cyfrowe wersje nowego symulatora życia w stylu w pokemonowych realiach nadal dostaniecie ze sklepu Amazonu za 70 dolców, ale za fizyczniaka trzeba będzie dopłacić dychę. Przynajmniej do momentu, kiedy Nintendo nie zasili zasobów mniejszych graczy w tej sklepowej rozgrywce, obalając tym samym monopol Amazonu na sprzedaż nowych Poksów. 

Skomentuj