Skarby ze Steam Next Fest 2026. 10 unikalnych gier, które warto dodać do swojej listy życzeń
The Eternal Life of Goldman
PC, PS5, XSX, NS | platformowa | Weappy Studio | „wkrótce dostępne”
Jako że ten gatunek niespecjalnie mnie ekscytuje, demo The Eternal Life of Goldman odpaliłam bez większych oczekiwań pod koniec długiego dnia, a ono natychmiast mnie oczarowało. Prześlicznie animowana cutscenka startowa, ładne, ręcznie rysowane tła w stylu starych kreskówek, mechanika wymiany dla różnych efektów poszczególnych elementów laski głównego bohatera – wszystko to sprawiło, że tradycyjne platformowe mechanizmy nie tylko mnie w tym przypadku nie odrzuciły, ale wręcz zostawiły z otwartą buzią.

Coś podobnego przytrafiło mi się te prawie trzy dekady temu, kiedy instalowałam pierwszą grę na swoim (też pierwszym) komputerze. Świat w konwencji fantasy, po którym podróżuje tytułowy dziadek, wywołuje w graczu – przynajmniej we mnie – poczucie jednocześnie ważnej i szalonej przygody. Kto by pomyślał, że tak zauroczy mnie platformówka z chodzeniem w prawo i ograniczoną liczbą żyć?! Uwielbiam być tak zaskakiwana przez branżę i bardzo polecam demo The Eternal Life of Goldman – wcale nie tak trudne, jak sugeruje opis na Steamie – nawet platformowym sceptykom, w dodatku także tym młodszym.
Przeczytaj też naszą recenzję Planet of Lana II
Titanium Court
PC | logiczna • strategiczna • autobitewniak • roguelike | AP Thompson | „wkrótce dostępne”
Zdecydowanie najbardziej „kierowa” (co w naszym domu oznacza tyle co„dziwaczna”) gra w tym zestawieniu – surrealistyczna produkcja logiczno-strategiczna, w której… Och, od czego by tu zacząć? To jednocześnie roguelike z rozgrywką typu „połącz trzy” i przygodowa nowelka o wizycie na tytułowym onirycznym dworze, a rozmowy ze spotykanymi osobami przeplatają się z sekwencjami polegającymi na wystawianiu jednostek i obronie zamku w trakcie automatycznych bitew.

Dodam jeszcze, że scenariusz utrzymano w komediowej konwencji przedstawienia teatralnego, a narracja – w szczególności postać będąca samouczkiem – notorycznie burzy czwartą ścianę. Pikselowa oprawa graficzna, w której pierwsze skrzypce grają pastelowy róż, słomkowa żółć i elegancki granat, mnie akurat odpowiada – podobnie zresztą jak, zdawałoby się, bardzo przypadkowe nawiązania do bejsbolu. Fani nietuzinkowych hybryd gatunkowych, koniecznie wrzućcie Titanium Court, które na Steamie opisane zostało jako „surrealistyczna strategia dla klaunów i kryminalistów”, na listę życzeń.
Dicey Hacker 1999
PC | roguelite • kości | HuanMos Game | I kwartał 2026

Marzec – ostatni miesiąc trwającego kwartału – właśnie osiąga półmetek, a o pełnoprawnej premierze kostkowego roguelite’a cicho. Na razie zadowalam się więc demem oferującym sporo zawartości, co jakiś czas wcielając się w hakera (w moim przypadku raczej „hakiera”, hy, hy) i popełniając satysfakcjonujące cyberprzestępstwa. Włamywanie się polega w grze Dicey Hacker 1999 na tworzeniu buildu z kości przed rozpoczęciem podejścia, a następnie wybieraniu, w jakiej kolejności je zagrać.

Taktyka zależy w dużej mierze od zdobywanego po drodze oprogramowania, ale w znakomitej większości warto hakować cele na ekranie w taki sposób, by zadać im właśnie tyle obrażeń, ile mają punktów zdrowia – wtedy energia zwraca się w całości i można klikać dalej. Chodzi więc o to, żeby mieć na koncie jak najwięcej ofiar, zanim skończy się „mana”, bo wtedy trzeba się liczyć z kontratakiem. Zróżnicowane jest tym większe, im więcej runów ma się za sobą, bo zamiast zwyczajnych kości pojawiają się wybuchające czy leczące (a sześciany da się także łączyć!), odkrywa się także drzewko stałego rozwoju. To zaskakująco wciągająca gra, która dla osób przyglądających się jej z zewnątrz stanowi zapewne niezrozumiały chaos.
Above the Snow
PC | tycoon • góry | Above the Desk | kwiecień 2026
Polska perełka zadebiutować ma już w przyszłym miesiącu i nie mogę się doczekać, bo niewiele wychodzi tak świetnie zrobionych i przede wszystkim fabularnych tycoonów. W Above the Snow gracz wciela się w grupę ludzi – w tej roli pewna specjalistka, mężczyzna z przeszłością oraz dotychczasowy zarządca placówki – którzy odnawiają zapuszczony ośrodek górski. To z jednej strony gatunkowy standard z kupowaniem i ustawianiem mebli, zamawianiem zasobów, odbudową poszczególnych elementów kompleksu i całkiem bogatym drzewkiem rozwoju; z drugiej twórcy wprowadzili do gry ciekawe mechanizmy takie jak projektowanie i przygotowywanie szlaków na mapie regionu pod konkretne grupy turystów czy zadania poboczne dla poszczególnych postaci.

Jestem wielką fanką tego, że developerzy obiecują nie tylko tryb sandbox, ale przede wszystkim przeszło 20-godzinną kampanię, wspomnianym bohaterom pomaga podróżnik Marek Kamiński, który w grze wygląda jak Anthony Hopkins w „Milczeniu owiec”, oraz że da się wyczesać pieska, bernardyna Brutusa.
Wanderburg
PC | bullet hell • roguelike | Randwerk | 2026
Wyobraźcie sobie Vampire Survivors, w którym zamiast postaci prowadzi się mobilny zamek. Dobrze czytacie – w roguelike’u Wanderburg twierdze i inne budynki jeżdżą na kółkach, a zadaniem gracza jest przetrwanie jak najdłużej. Pomagają w tym ulepszenia fortu takie jak boczne działa, moździerze czy taran. Każda rozgrywka rozpoczyna się od wyboru szeregu elementów – przykładowo gracz może zadecydować nie tylko o rodzaju startowego budynku, ale podmienić grupę łuczników na naprawiających mury inżynierów – a potem zaczyna się pogrom.

Farmerzy uciekają przed rzezią, ruchomy bastion niszczy im młyny i w zasadzie wszystko, co znajdzie na swojej drodze, kolekcjonując przy tym dziesiątki złotych monet. Zagrałam łącznie jakieś trzy podejścia, odblokowałam co nieco na przyszłość, panikowałam na widok bossa będącego wielką machiną oblężniczą – same przyjemności. Szczególnie ciepło i w ciemno polecam Wanderburg fanom gatunku bullet hell, bo choć na grafikach gra prezentuje się moim zdaniem raczej nudnawo, dynamiczna rozgrywka daje czadu.
Zero Parades: For Dead Spies
PC | przygodowa • RPG | ZA/UM | 2026
Przy całej mojej niechęci do tego, jak potoczyły się sprawy w studiu ZA/UM, przyznać muszę, że obecna ekipa robi naprawdę świetną grę. Jak do Disco Elysium podchodziłam kilkakrotnie i zawsze w pewnym momencie odpuszczałam – choć podobało mi się to, co widziałam – tak od dema Zero Parades trudno mi się było oderwać. Tym razem to szpiegowsko-cyberpunkowa historia, która ma, mam wrażenie, mniej tekstu, a jej konwencja znacznie bardziej trafia do mnie niż postkomunizm i antybohater z poprzedniej gry studia.
Demo przedstawia początek fabuły i prosty problem: agentka Hershel Wilk (Cascade) znajduje się na misji w nieznanym mieście, lecz zastaje swojego znającego szczegóły partnera w dziwnym katatonicznym stanie. Dość powiedzieć, że nim ruszyłam na rynek, pierwsze 30-60 minut spędziłam w tym samym pokoju, w którym zaczęłam grę, silnie obniżając zdrowie psychiczne postaci. Co ciekawe, przekroczenie konkretnych pułapów negatywnych statusów, w tym niepokoju, prowadzi w Zero Parades do permanentnego osłabienia umiejętności. Cóż, nie wróżę mojej szpiegini długiego, szczęśliwego życia ani jakiegokolwiek ukończonego zadania, ale na pewno będzie wesoło.
The Alighieri Circle: Dante’s Bloodline
PC | thriller psychologiczny • symulator spacerowicza | One-O-One Games | 2026
Twórcy horroru The Suicide of Rachel Foster ponownie zabierają graczy do świata grozy. W ich nowej produkcji „Boska komedia” nie jest tylko włoskim poematem, ale kluczem do zapieczętowania piekielnych bram, które otwierają się co 33 lata. Zadaniem bohatera – podobnie jak wcześniej jego przodków, aż do samego Dantego – jest odnalezienie jej stron i zamknięcie przejścia. Demo tego pierwszoosobowego symulatora spacerowicza przedstawia przygotowania Gabriela do rytuału, a także dotarcie na drugą stronę.
Przeczytaj też naszą recenzję discolike’a Esoteric Ebb
Podoba mi się, w jaki sposób przedstawiono kawałek piekła widoczny w demie – w czerni, czerwieni i bieli, z niepokojącymi rzeźbami i głosem prowadzącym postać. Zdaje się, że dla każdej osoby wyglądałoby ono inaczej, bo czerpie ono ze wspomnień bohatera. Ostrzę sobie zęby na klimatyczną fabułę rozgrywaną na obu płaszczyznach (w willi i zaświatach), tragiczną, odkrywaną stopniowo historię rodu Alighierich oraz, mam nadzieję, spadek poczytalności Gabriela, a wszystko to przeplatane spacerami i okazjonalnymi łamigłówkami.
How Many Dudes?
PC | strategiczna • autobitewniak | Butterscotch Shenanigans | data wydania nieznana
Bogowie, kreskówkowy roguelike’owy autobitewniak How Many Dudes jest tak głupawy, że nie idzie się od niego oderwać. Nim się człowiek zorientuje, zrobił już kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt poziomów, które grają się w zasadzie same (z wyłączeniem możliwości korzystania z aktywnych przedmiotów) i raczej nie trwają dłużej niż minutę. Zabawa polega na wysyłaniu do absurdalnych kolorowych walk zróżnicowanych tytułowych gości, którzy ścierają się na arenie ze stadami gęsi, kaczek wielkości koni, gorylami czy innymi noworodkami.
Przed rozpoczęciem potyczki każdorazowo wybiera się, z kim przyjdzie im się tłuc, a pomiędzy bitwami gracz na rozmaite sposoby wzbogaca i ulepsza swoje wojsko – robi zakupy, interesy, podnosi statystyki i ogłuszonych żołnierzy. Z czasem w szranki stanąć mogą nie tylko podstawowe, pozbawione specjalnych umiejętności jednostki, ale także zombiaki, bardowie, duchy, medycy czy rycerze, na których osobiście oparłam swoją taktykę. Skojarzenia z Totally Accurate Battle Simulator są jak najbardziej na miejscu.
DIVE or DIE – Children of Rain
PC | strategiczna • nurkowanie • horror | Drop Rate Studio | 2026
Z Francji przywędrowała strategia, którą najłatwiej opisać mi jako miks Darkest Dungeon i Dave’a the Divera. Z jednej strony gracz rekrutuje postaci i zarządza nimi w portowym miasteczku, z drugiej każdego dnia wysyła jedną z nich na misję podwodną. Czasami w ciemnych głębinach skończy jej się tlen albo zostanie rozszarpana przez jakąś morską kreaturę rodem z twórczości Lovecrafta, innym razem wróci z zasobami potrzebnymi do rozwoju osady i produkcji przydatnych przedmiotów.
Wszystko to zrealizowano w horrowym klimacie mrocznego fantasy, z niebezpiecznym deszczem, przed którym należy się ukrywać, oraz koniecznością powstrzymania nadchodzącego za 40 dni Wielkiego Potopu. Oczywiście nie obejdzie się bez utraty zdrowia fizycznego i psychicznego, szeroko pojętego okultyzmu, w tym krwawych ofiar i zatopionych relikwii zapomnianych bóstw. Stopniowa odbudowa miasteczka satysfakcjonuje, powolnie jak rozwój postaci, i choć nie zdążyłam zbyt dużo w demie osiągnąć, zamierzam to zmienić w pełnej wersji.
Vampire Crawlers: The Turbo Wildcard from Vampire Survivors
PC | karcianka taktyczna • roguelite • uniwersum Vampire Survivors | poncle, Nosebleed Interactive | data wydania nieznana
Na koniec wprawdzie gra wciąż niezależna, ale zdecydowanie bardziej mainstreamowa – karcianka taktyczna zrobiona przez twórców Vampire Survivors, osadzona zresztą w tym samym uniwersum. I choć gatunek wielu z nas kojarzy się ze skupieniem i powolnym obmyślaniu działań w swojej turze, odnoszę wrażenie, że Vampire Crawlers ma być przede wszystkim dynamiczne. Stąd piętra składające się na poszczególne regiony są raczej niewielkie, bitwy to maksymalnie kilka tur na krzyż, a gracz nie ma nawet możliwości celowania w konkretnego przeciwnika – jeśli ta opcja gdzieś istnieje, to musiałam ją przegapić.
Choć w trakcie każdej próby do talii trafiają nowe karty – znajdziecie wśród nich starych znajomych takich jak czosnek, Biblia, szpinak i bat – czy ulepszenia, podobnie jak w poprzedniej grze studia duży nacisk położono także na rozwój pomiędzy runami. Spodziewać należy się sporo zawartości do odblokowania, ot, choćby nowe postaci, oraz statystyk do podbicia. Chyba za chwilę ponownie odpalę demo!
