Mroczne Killcairn w nowym materiale o Thick as Thieves. Znamy cenę nowej gry Warrena Spectora
Po Underworld Ascendant, które miało przywołać i ożywić wspomnienia z leciwej Ultimy Underworld trudno uwierzyć, że duet Warrena Spectora i Paula Neuratha może nas jeszcze czymś zaskoczyć. W ostatnich latach zrobili to najpierw zapowiadając, a potem odcinając się od System Shocka 3.
Drugim, zdecydowanie bardziej przyjemnym zaskoczeniem była pierwsza zapowiedź Thick as Thieves, które niedawno z gry wieloosobowej z opcjonalną grą singlową zmieniło się w produkcję dla pojedynczego gracza z możliwością ogrywania jej w kooperacji. Teraz, przy okazji publikacji nieprzesadnie długiego dziennika developerskiego, twórcy zaskakują po raz kolejny, tym razem ceną. Thick as Thieves trafi do nas już w maju i będzie kosztować… zaledwie 5 dolarów, czyli około 20 zł. Wydające grę Megabit Publishing mówi o tym zaskakująco otwarcie:
Jesteśmy przekonani, że taka cena zachęci graczy do zetknięcia się ze światem Killcairn, jednocześnie usprawiedliwiając fakt, że początkowa kampania stanowi wprowadzenie do świata Thick as Thieves. 16 zleceń, dwie dynamiczne mapy oraz kampania trwająca ponad 4 godziny to doskonały stosunek jakości do ceny.
Megabit Publishing, wydawca Thick as Thieves
W tym momencie pomruk zawodu jest bardzo uzasadniony – większość immersive simów przyzwyczaiło nas raczej do dłuższej rozgrywki. Z drugiej strony być może jeśli gra odniesie sukces, to developerzy będą pracować nad rozszerzeniem jej zawartości. Na razie same tego rodzaju informacje nie wyglądają zbyt zachęcająco, ale na osłodę dostaliśmy materiał wideo.

Poznamy w nim ciemne zakamarki miasta Killcairn, w którym technologia z pierwszych lat XX wieku przeplata się z magią, a my jako początkujący złodziej próbujemy wkupić się w łaski lokalnej gildii. Wideo w akompaniamencie świetnej muzyki pokazuje dość standardowe mechanizmy zabawy: odwracanie uwagi wrogów, przekradanie się za ich plecami, otwieranie zamków oraz używanie różnych gadżetów. Nie ma co prawda wodnych strzał, ale jest pewna znajoma pałka do ogłuszania i inne kreatywne zabawki. Po dokonaniu kradzieży próbujemy uciec przed narastającą obławą i wracamy do bezpiecznej kryjówki.
Czy cena i zawartość produkcji to znak, że zostaje ona wypchnięta na rynek nieco zbyt wcześnie? Trudno powiedzieć, jednak wiele – włącznie z absurdalnie niską ceną, na to wskazuje. Nie potępiałbym za to OtherSide Entertainment, ponieważ w dobie ciągle aktualizowanych gier taki „extraction Thief” ma prawo się udać. Inna sprawa, czy faktycznie tak będzie; 4 godziny zabawy to na rynku gier-usług dramatycznie mało i zainteresowanie błyskawicznie może wyparować, jeśli twórcy nie mają w zanadrzu gotowego pomysłu na rozwój tego uniwersum.
Wrodzona podejrzliwość sugeruje mi ostrożność, ale kto wie – może Spector i Neurath wrócą dzięki tej grze na szczyt. Przekonamy się już 20 maja, kiedy Thick as Thieves ukaże się na pecetach.