3. sezon „Pierścieni władzy” z datą premiery. Zobaczcie pierwsze zdjęcie Saurona w koronie
Miesiąc temu informowaliśmy, że wielki hit fantasy Prime Video powróci jeszcze w tym roku. I właśnie tak się stanie – jak podaje serwis Deadline, firma podczas konferencji Amazon Upfront ogłosiła, że trzeci sezon serialu „Pierścienie władzy” zadebiutuje 11 listopada.
Podczas prezentacji Peter Friedlander, dyrektor ds. globalnej telewizji w Amazon MGM Studios, powiedział:
Od samego początku serial ten uosabiał skalę, ambicję i kinowy rozmach, które charakteryzują największe globalne seriale Prime Video. Niezwykły odzew milionów fanów z całego świata jasno pokazał, że ta podróż przez Śródziemie nadal budzi emocje, a dynamika ta tylko przybrała na sile przed zbliżającym się trzecim sezonem.
To nie wszystko! Przy okazji ogłoszenia pokazano również pierwsze zdjęcie z nadchodzących odcinków. Widzimy na nim Saurona granego przez Charliego Vickersa, który ma na głowie charakterystyczną koronę:
Wspomniane źródło potwierdziło również dotychczas nieoficjalne informacje. Wydarzenia w trzecim sezonie „Pierścieni władzy” rozgrywać się będą po trzyletnim przeskoku czasowym, w szczytowym momencie wojny elfów przeciwko Sauronowi. Jest on coraz bliżej stworzenia Jedynego Pierścienia, który ma pogrążyć Śródziemie w mroku. Oprócz tego mają pojawić się również wątki skupione na rozwoju Rivendell, upadku Númenoru oraz drodze Gandalfa jako czarodzieja.
Z nowych aktorów w obsadzie trzeciego sezonu zobaczymy m.in. Jamiego Campbella Bowera (Henry Creel aka Vecna ze „Stranger Things”), który podobno wcieli się w przyszłego męża Galadrieli – Celeborna. Nie zostało to jednak oficjalnie potwierdzone; są to jedynie przypuszczenia fanów.

Przyszłość serialu „Pierścienie władzy” nie jest zagrożona. Produkcja Prime Video w dalszym ciągu rozplanowana jest na pięć sezonów – w przypadku zerwania umowy firma musiałaby zapłacić 20 milionów dolarów za każdą niezrealizowaną odsłonę. Wątpliwe jest również powstanie spin-offów, ponieważ już same „Pierścienie władzy” są zbyt drogie w produkcji, a kolejne projekty byłyby po prostu nieopłacalne.