Przed chwilą

Ameryka uhonoruje muzykę z Dooma. Ścieżka dźwiękowa gry trafi do Biblioteki Kongresu

Ameryka uhonoruje muzykę z Dooma. Ścieżka dźwiękowa gry trafi do Biblioteki Kongresu
Muzyka z Dooma wiecznie żywa!

O Doomie można napisać naprawdę wiele – czy to o jego pierwszych odsłonach, czy o tych nowszych, czy o historii powstania id Software… a nie, czekaj, to już zrobiono w „Masters of Doom”. W każdym razie informacja, z którą do was przychodzimy, dotyczy ścieżki dźwiękowej pierwszego Dooma, która została wpisana do National Recording Registry. To wielki zaszczyt oznaczający, że dane nagranie zostało uznane przez Bibliotekę Kongresu za część amerykańskiego dziedzictwa dźwiękowego.

Za muzykę do oryginalnego Dooma odpowiadał Bobby Prince. Co więcej, ten sam twórca stworzył również ścieżkę dźwiękową do konkurenta hitu id Software, czyli Duke Nukem 3D. Co ciekawe, wraz z doomowym soundtrackiem do Biblioteki Kongresu trafi również „Blue Album” Weezera, „1989” Taylor Swift, „Single Ladies (Put a Ring on It)” Beyoncé oraz oryginalne „Mambo No. 5”.

Na stronie Biblioteki Kongresu możemy również przeczytać pełne uzasadnienie tej decyzji.

Przy Doomie Prince czerpał inspirację ze stosu płyt CD pożyczonych od głównego projektanta gry, Johna Romero, zawierających przełomowe albumy takich zespołów jak Alice in Chains, Pantera i Metallica. Mimo ograniczeń sterowników kart dźwiękowych z 1993 roku, Prince stworzył idealną, napędzaną riffami oprawę dla demonicznej podróży gry przez piekło i z powrotem. Wykorzystując swoją znajomość MIDI, zadbał nawet o to, by stworzone przez niego efekty dźwiękowe mogły przebijać się przez muzykę, przypisując je do różnych częstotliwości MIDI.

Szkoda, że nigdzie tam nie znajdzie się małe miejsce dla utworów Micka Gordona, chociaż ten pewnie nie wspomina współpracy z id Software najmilej… 

Ciekawe, jakie jeszcze ścieżki dźwiękowe z gier mogłyby trafić w tak zaszczytne miejsce? Osobiście dodałbym kompozycje Rika Schaffera z Vampire: The Masquerade – Bloodlines jako idealne uchwycenie klimatu wczesnych lat dwutysięcznych.

Skomentuj