Lobo tylko dla dorosłych? Jason Momoa stawia twardy warunek dla solowego filmu DCU
Gwiazda nadchodzącego widowiska „Supergirl”, Jason Momoa, przerwał milczenie na temat przyszłości Lobo w nowym filmowym uniwersum DCU. Aktor zdradził, jak wyglądają plany na rozwój tej postaci poza gościnnym występem i wyjaśnił, dlaczego jego solowy projekt musi otrzymać wysoką kategorię wiekową R.

Spędziwszy niemal dekadę jako Aquaman w poprzednim uniwersum DCEU, Momoa w końcu spełnia swoje wielkie marzenie, wcielając się w międzygalaktycznego łowcę nagród – Lobo. Obecność tego bohatera w zbliżającym się widowisku „Supergirl” jest dla wielu jednak zaskoczeniem, ponieważ nie pojawił się on w komiksie „Supergirl: Woman of Tomorrow”, który stanowił bezpośrednią inspirację dla filmu. Jednak w celu podkręcenia zainteresowania produkcją, DC Studios postanowiło wrzucić do fabuły postać o potężnym potencjale na własny spin-off.
W wywiadzie dla portalu ComicBook Momoa potwierdził, że szefowie DC Studios mają już wobec Ostatniego Czarniana konkretne plany, choć na wszystko przyjdzie czas:
Pytałem o to i mają pewne plany. Jeśli wolno mi cokolwiek zdradzić, to prawdopodobnie powiem tylko tyle. Z Aquamanem, jak wiecie, zaczęło się od małego epizodu w »Batman v Superman«, potem była całkiem duża rola w »Lidze Sprawiedliwości«, a dopiero na końcu solowy film. Myślę więc, że tutaj wprowadzanie postaci też będzie stopniowe. Zobaczymy, jak wpasuje się w całość, a potem niesamowicie byłoby zrobić nasz własny, solowy film. Ale publiczność musi go naprawdę pokochać i chcieć go oglądać.
Jeśli Lobo rzeczywiście doczeka się własnego filmu, Momoa stawia sprawę jasno: produkcja musi w pełni oddać brutalną i bezkompromisową naturę komiksowego pierwowzoru, co wiąże się z kategorią wiekową R. Szanse na to są spore – DC Studios wypuści swój pierwszy film dla dorosłych – „Clayface” – już w październiku tego roku:
To musi być kategoria R, ale najpierw trzeba zbudować pod to bazę fanów. Nie można tak po prostu rzucić czegoś takiego i oczekiwać, że wszyscy przyjdą do kin. Trzeba to kontrolować, stopniowo rozgrzewać widzów. Na razie nie chcę nic więcej mówić.
Choć narodziny projektu o Lobo nie zależą w stu procentach od finansowego sukcesu „Supergirl”, ewentualna klapa w kinach na pewno nie pomogłaby temu bohaterowi. Zagraniczne media już teraz plotkują o tym, że Lobo miałby się pojawić w filmie „Superman: Man of Tomorrow”.
Najnowsze widowisko kinowe od DC Studios trafi na ekrany światowych kin pod koniec tego miesiąca. W roli głównej (jako Kara Zor-El / Supergirl) zobaczymy Milly Alcock. Film wyreżyserował Craig Gillespie na podstawie scenariusza Any Nogueiry.
Fabuła opowiada o Karze Zor-El, która w obliczu niespodziewanego i bezwzględnego wroga jednoczy siły z niezwykłym towarzyszem, wyruszając w międzygwiezdną podróż pełną zemsty i walki o sprawiedliwość. Obok Alcock i Momoy w obsadzie znaleźli się m.in. Matthias Schoenaerts, Eve Ridley, David Krumholtz oraz Emily Beecham.
Premiera filmu „Supergirl” odbędzie się już 26 czerwca.
„Momoa stawia sprawę jasno: produkcja musi w pełni oddać brutalną i bezkompromisową naturę komiksowego pierwowzoru, co wiąże się z kategorią wiekową R.”
O ile to nie będzie film z kategorią 18 kierowany dla dwunastolatków. Z superbohaterami to marne szanse, żeby było inaczej.