Russell Crowe krytykuje „Gladiatora 2”. Aktor nie zostawia suchej nitki na twórcach filmu
Odtwórca kultowej roli Maximusa, Russell Crowe, nie gryzie się w język. Podczas odbywającego się we Włoszech Taormina Film Festival aktor bezlitośnie ocenił głośny sequel Ridleya Scotta – „Gladiator 2”. Choć produkcja z Paulem Mescalem w roli głównej zdołała zarobić na całym świecie 462 miliony dolarów, Crowe uważa ją za jednoznaczną klęskę.

Jak podaje Variety, aktor zwrócił uwagę na proste wyliczenia box offisu, które obnażają słabość sequela. Gdy weźmie się pod uwagę zmianę wartości pieniądza na przestrzeni ponad dwóch dekad, zarobki „dwójki” wypadają blado na tle sukcesu pierwowzoru:
To bardzo interesujące, że zdecydowali się zniszczyć to moralne centrum w drugim filmie… Druga część ledwo zarobiła w box offisie tyle, co pierwsza. A to przecież 20 lat później. Kiedy weźmie się pod uwagę, jak bardzo zmieniła się wartość dolara, ponieśli porażkę. Ponieśli porażkę, ponieważ nie zrozumieli, dlaczego [oryginalny film – przyp.red.] odniósł sukces – a stało się tak, bo miał moralny rdzeń.
Laureat Oscara uważa, że twórcy nowej produkcji skupili się wyłącznie na powierzchownej widowiskowości, całkowicie ignorując to, co naprawdę przyciągnęło miliony widzów do historii Maximusa:
Studio w tamtym czasie [2000 roku – przyp.red.] nie do końca rozumiało, dlaczego film odniósł sukces. To coś, z czego wielu ludzi nie zdaje sobie sprawy: od drugiego tygodnia światowej premiery w kinach zawsze było więcej kobiet niż mężczyzn. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że »Gladiator« to film dla mężczyzn. Gdyby tak było, opowiadałby po prostu o zwykłej zemście, ale tak nie jest. To film dla kobiet, ponieważ opowiada o głębokiej, sprawiedliwej zemście. »Gladiator« odniósł sukces, bo miał moralny rdzeń. W pewnym sensie, jeśli jesteś mężczyzną, wszyscy chcemy być tym gościem, który potrafi pozostać tak silny. A jeśli jesteś kobietą, wszystkie chcemy, aby mężczyzna kochał nas w taki sposób.
Mimo, że „Gladiator 2” okazał się artystycznym i scenariuszowym chaosem, a Paul Mescal zdaniem wielu krytyków był nietrafionym wyborem obsadowym, film zdołał przyciągnąć ludzi do kin głównie dzięki sile samej marki.
Projekt okazał się jednak gigantycznym obciążeniem finansowym. Koszt produkcji wyniósł oficjalnie 250 milionów dolarów, choć w branży mówi się, że budżet mógł przekroczyć nawet 300 milionów dolarów. Przy tak ogromnych nakładach i chłodnym przyjęciu, film najprawdopodobniej przyniósł studiu spore straty.
Pierwszy „Gladiator” z 2000 roku trafił na ekrany w idealnym momencie, oferując widzom rzemiosło i staroszkolne widowisko, które przyniosło Crowe’owi Oscara, a sam film zapisał się jako współczesny klasyk. Mimo to Ridley Scott nie zamierza poprzestawać na „dwójce” – reżyser już teraz pracuje nad scenariuszem do „Gladiatora 3”.
Przepraszam, ale co to jest w ogóle za info? Skąd pomysł, żeby pisać o tym, co Russel Crow myśli na temat niewiele znaczącego filmu, który maił premierę prawie dwa lata temu???