Drugi dodatek do Fallout: London w tarapatach. Twórcy ambitnego moda są w mocno okrojonym składzie

Drugi dodatek do Fallout: London w tarapatach. Twórcy ambitnego moda są w mocno okrojonym składzie
Modderzy zdradzili, że sami nie wiedzą, kiedy dojdzie do premiery Fallout: London – Last Orders.

Twórcy ogromnego moda do Fallouta 4 przenoszącego nas do postapokaliptycznego Londynu idealnie wstrzelili się w czas, kiedy sama Bethesda nie wypuściła nic nowego w tym uniwersum, nawet w obliczu sukcesu serialu w nim osadzonego. Fallout: London został pobrany ponad milion razy i to nie bez powodu – jak pisał Adam „Adamus” Kołodziejczyk w swojej recenzji, modyfikacja była jedną z lepszych rzeczy, jakie trafiły się marce, choć jej blasku odjął fakt, że stan techniczny był zdecydowanie daleki od ideału.

Ekipa odpowiedzialna za Fallout: London nie spoczęła jednak na laurach i po wcześniejszej zapowiedzi wypuściła pierwszy dodatek o tytule Rabbit and Pork w połowie 2025 roku. Wprowadził masę nowych zadań i powiązanych z nimi zdubbingowanych postaci, a także dodał dziesiątki broni czy świeżych wydarzeń losowych. Modderzy przez ostatnie miesiące dłubali zaś przy kolejnym DLC – Last Orders. Z nim jednak nie poszło tak łatwo, bowiem twórcy napotkali istotne problemy produkcyjne.

Choć w grudniu modderzy zapowiadali na Discordzie, że chcą wydać drugi dodatek w pierwszym kwartale 2026 roku, to już w marcu zdradzili, że może być z tym problem. Ekipa zajmująca się Last Orders została mocno uszczuplona, co znacząco wpłynęło na tempo prac. Choć pierwotnie DLC miało zadebiutować w kwietniu, to do dziś się to nie wydarzyło. Teraz zespół odpowiedzialny za Fallout: London przekazał, że prace nie zostały porzucone, lecz mogą zająć jeszcze sporo czasu.

Przez to, że często zadajecie pytania o to [o Last Order – dop. red] – słusznie zresztą – chciałem wyjaśnić całą sytuację. Nie, dodatek nie jest jeszcze gotowy, ale tak, w końcu wyjdzie. Prace nad nim prowadzone są po prostu przez znacznie mniejszy zespół niż wcześniej – niewielka, oddana grupa poświęca swój cenny czas wolny na naprawianie błędów, szlifowanie moda i budowaniu fundamentów DLC zgodnie z naszymi planami.

Przeszkodą były w tym przypadku sprawy personalne, a także standardowe problemy produkcyjne. To właśnie przez nie dodatek nie zadebiutował w planowanym terminie, a na tym etapie ekipa nawet nie podaje szacunkowego okna debiutu Last Order. Sprawy mają się za to lepiej w Team Folon, czyli oddzielnym studiu założonym przez część twórców Fallout: London – jego pełnoprawna, debiutancka gra ma się dobrze i jej produkcja idzie zgodnie z planem. Zespół zyskał nawet w ostatnich dniach świeżą stronę internetową.

Choć możemy tylko strzelać, kiedy zadebiutuje Fallout: London – Last Orders, to z pewnością wyjdzie szybciej, niż nowa gra z serii Fallout. Ta zresztą jest już podobno w przygotowaniu przez Obsidian Entertainment, a więc twórców kultowego New Vegas. Prace nad nią mają jednak dopiero się rozpocząć, dlatego od premiery tytułu dzieli nas najpewniej kilka lat. Warto przy tym zaznaczyć, że studio w wyniku ostatniej restrukturyzacji straciło 1/4 zespołu, co z pewnością wpłynie na to, jak szybko będzie rozwijany ten nowy projekt.

Jedna odpowiedź do “Drugi dodatek do Fallout: London w tarapatach. Twórcy ambitnego moda są w mocno okrojonym składzie”

  1. Dla tych co nie grali: to całkowicie inna gra niż Fallout 4.
    To taki fallout 4.5 tylko że nie w USA tylko w Brytanii.
    Żałuję, że wcześniej nie grałem w to.

    Ale powinni zająć się nudnym endgame (ostatnie misje są słabe), a wszystko inne to już bardzo rozbudowane.
    Nie potrzeba wcale DLC, bo już były chyba (dodali wtedy całą dzielnicę lub dwie).

    Super minus:
    -trzeba wrócić z powrotem do zleceniodawcy dosłownie CO CHWILA na prawie każdym stadium misji. Najczęściej takich, gdzie zleceniodawca był w budynku (trzeba było np wjechać windą) lub wejść na 2 piętro niewygodnym labiryntem korytarzy. Super często przechodząc przez inne pod-lokacje.
    -gra nadal doczytuje się za długo i za często
    -momentami zrobili lokacje zbyt dużą, ale pustą…

Skomentuj