Ridley Scott uważa, że „Obcy: Romulus” był „w porządku”. Reżyser wraca do serii, bo „potrzebuje ona pomocy”
Kilka dni temu informowaliśmy, że legendarny reżyser postanowił powrócić do serii „Obcy”. Ridley Scott zamierza osobiście napisać scenariusz kontynuacji domykającej historię syntetyka Davida, znanego z „Prometeusza” oraz „Przymierza” – i to pomimo faktu, że zaledwie rok temu zarzekał się, iż ostatecznie kończy z tym uniwersum. Twórca cyklu uznał najnowszą odsłonę za zaledwie „poprawną”, dlatego najwyraźniej postanowił wziąć sprawy w swoje ręce, by ratować markę.

Początkowo reżyser „Obcego: Romulus”, Fede Álvarez, chciał wykorzystać postać syntetyka Davida (w tej roli Michael Fassbender) w swoim sequelu, by połączyć nową serię z dotychczasową historią. Ridley Scott sprzeciwił się jednak temu pomysłowi, co doprowadziło do zmiany planów i sprawiło, że twórca oryginału z 1979 roku postanowił sam napisać scenariusz nowej odsłony.
W najnowszej wypowiedzi dla Grand Écran zdradził, że wrócił do uniwersum, aby domknąć wątki zapoczątkowane w „Prometeuszu” oraz „Obcym: Przymierzu”:
Ten film, który właśnie wyszedł [»Obcy: Romulus« – przyp. red.], był w porządku. Myślę jednak, że marka potrzebuje pomocy. Dlatego znowu się tym zajmuję. Mam już zarys kolejnego »Obcego«. Zrobiliśmy »Prometeusza«, a potem »Obcego: Przymierze«. Wracam więc do miejsca, w którym skończyliśmy w »Przymierzu«, z Michaelem Fassbenderem, który teraz myśli, że jest Ozymandiaszem.
Reżyser oznajmił, że zamierza mocniej skupić na motywie sztucznej inteligencji, która wymyka się spod kontroli. Jego zdaniem moment, w którym ludzkość zorientuje się, że AI działa na własną rękę, może oznaczać natychmiastowy, cyfrowy chaos na całym świecie.
Decyzja Scotta wywołała spore podziały wśród fanów. „Obcy: Romulus” został oceniony znacznie wyżej (80% pozytywnych recenzji na Rotten Tomatoes) niż „Prometeusz” (73%) oraz „Obcy: Przymierze” (65%), który w 2017 roku okazał się finansową klapą i zamroził markę na niemal dekadę. W związku z tym wielu miłośników podaje w wątpliwość, czy reżyser jest właściwą osobą do jej prowadzenia – zwłaszcza, że niedawno określił swój film „Gwiazdozbiór Psa”, jako najlepsze dzieło od czasów „Marsjanina”, podczas gdy produkcja uzyskała zaledwie 39%.
Warto jednak wziąć pod uwagę, że na ten moment 20th Century Studios nie wydało jeszcze oficjalnego komunikatu w sprawie zielonego światła dla projektu Scotta. W przygotowaniu jest sequel filmu „Obcy: Romulus”, za który tym razem odpowiadać będzie Michael Sarnoski, reżyser „Cichego miejsca: Dnia pierwszego”. Álvarez napisał scenariusz wraz z Rodo Sayaguesem, ale postanowił „przekazać pałeczkę” i skupić się na roli producenta (podobno powodem były nieporozumienia ze Scottem).
Obawiam się, że ratunek w wykonaniu Pana Ridleya będzie miał zgoła odwrotny efekt.
Ja też.
Lepiej, żeby przestał „kopać leżącego”.
Reżyser wraca do serii, bo „potrzebuje ona pomocy”
Bo ją panie Ridley zrujnowałeś swoimi poronionymi prequelami!