Chaos na planie „Avengers: Doomsday”? Bracia Russo tłumaczą brak gotowego scenariusza podczas kręcenia widowiska
Nie da się ukryć, że nadciągające widowisko „Avengers: Doomsday” to dla Marvela projekt z kategorii „być albo nie być”. Po serii chłodno przyjętych produkcji studio sięga po najcięższy kaliber, ściągając z powrotem na ekran Roberta Downeya Jr. i Chrisa Evansa. Co więcej, na stołki reżyserskie po siedmiu latach wracają Bracia Russo (architekci sukcesu „Avengers: Koniec gry”), którzy mają dać całemu uniwersum potężny zastrzyk energii i przywrócić mu dawny blask.
Jednak najnowsze doniesienia wywołały w sieci spore poruszenie. Według przecieków tak gigantyczne widowisko z ogromną obsadą powstawało bez w pełni ukończonego scenariusza.

Joe i Anthony Russo postanowili uspokoić nastroje, tłumacząc, że praca na „żywym materiale” to ich przemyślany styl reżyserski, a nie efekt produkcyjnego chaosu. W rozmowie z agencją Associated Press wyjaśnili:
Zawsze traktujemy scenariusz jak żywy organizm. Jesteśmy reżyserami, którzy opierają się na improwizacji i próbach. Lubimy obserwować, co aktorzy wnoszą do swoich postaci, a często trafiają oni na plan zaledwie na parę dni lub tygodni przed swoimi scenami. To właśnie wtedy najczęściej dzieje się magia.
Twórcy zaznaczają, że główny zarys fabularny był precyzyjnie ustalony, a zmiany dotyczą przede wszystkim dialogów i budowania naturalnej chemii między postaciami.
Mimo że do grudniowej premiery pozostało niewiele czasu, na planie wciąż trwają intensywne prace. Obecnie realizowane są dodatkowe dokrętki z udziałem nowych oraz powracających członków obsady – swój udział w projekcie zasugerował niedawno m.in. Jeremy Renner, wcielający się w Hawkeye'a. Prace te łączone są już z okresem przygotowawczym do przyszłorocznego widowiska „Avengers: Secret Wars”.
Premiera „Avengers: Doomsday” została zaplanowana na 18 grudnia. Szykujcie się na naprawdę długi seans w kinie – z pierwszych przecieków wynika, że widowisko potrwa aż 165 minut, czyli blisko trzy godziny.