Wardogs sprzedało się jak świeże bułeczki, odhaczając ważny kamień milowy. Twórcy w ogóle się tego nie spodziewali
Taktyczna, stuosoobowa strzelanka studia Bulkhead, Wardogs, ma się czym pochwalić. Pięć dni po wejściu do wczesnego dostępu tytuł sprzedał dwa miliony egzemplarzy. Pierwszy milion padł w ciągu kilku godzin od startu. A jeszcze przed samą premierą twórcy obiecywali sto tysięcy dolarów dla autora najbardziej szalonego klipu z gry!
Co ciekawe, wcześniej studio wylistowało dziesięć powodów, dla których nie warto kupować tytułu. Nie była to żadna odwrócona psychologia, stanowiło natomiast całkiem kompleksowy opis tego, czym gra nie jest, żeby nikt nie kupował na ślepo. Joe Brammer, szef studia, nazwał pierwszy milion „obłędnym” i od razu przypomniał skromnie, że to dopiero wczesny dostęp i wszystko przed nimi.
O tym, że to dość pokorni developerzy świadczyć może fakt, że myśleli, że będą mieli zdrową, długofalowo utrzymywalną społeczność na poziomie trzech do pięciu tysięcy graczy dziennie. W sobotę 13 września na serwerach siedziało ich prawie pół miliona. W dniu premiery szczyt wynosił 337 tysięcy.
Oczywiście nie byli przygotowani na taką popularność i spotkała ich klęska urodzaju: kolejki sięgały nawet trzystu tysięcy osób, część graczy po godzinach czekania dostawała błąd uwierzytelniania i wracała na koniec kolejki. Ocena na Steamie też na tym ucierpiała: Brammer opublikował więc zrzuty ekranu z liczbą wpuszczonych graczy i wziął winę na siebie.
Ale 11 września, dobę po tym katastrofalnym starcie, wydarzył się cud. Od tego czasu nie było już negatywnych recenzji: ocena wróciła w „bardzo pozytywne” rejony, a gra przez sześć dni utrzymywała się na szczycie listy bestsellerów.
Gra ma prostą formułę: stu graczy w trzech drużynach walczy o losowo wyznaczaną strefę na mapie. Kto ma w strefie więcej ludzi, ten punktuje, sto punktów zaś kończy mecz. Nie ma przepustki bojowej, nie ma mikropłatności, można grać wieloma rolami i się to opłaca, kosmetyka jest tylko w samej grze.

Wczesny dostęp ma potrwać od roku do dwóch, a cena pełnej wersji będzie rosła wraz z dodawaną zawartością. Wersje na PlayStation 5 oraz Xboksy Series X i S zaplanowano dopiero na 2028 rok. Na razie tytuł kosztuje 164,99 złotych, 204,99 zł w wersji dla wspierających.
