Zagrałem Polską w Age of Empires 3! I choć husaria tratuje wrogów, szkoda, że nikt o niej nie opowie
Age of Empires III początkowo mocno mnie zawiodło, głównie z powodu kampanii, którą ukończyłem bardzo szybko. Sama historia w niej zaprezentowana była chyba podyktowana jakimś niesłabnącym trendem na iluminatów, tajne zakony i inne teorie spiskowe spod znaku „Kodu Leonarda da Vinci”. Dość rzec, że debiutujący w 2012 roku Assassin’s Creed 3 wydawał się mocno zbliżony treścią do AoE.
Szczęśliwie przyszła moda na remastery i otrzymaliśmy świetne Age of Empires 2 oraz nieco poprawioną „trójkę”. Sukces pozwolił na kontynuację serii i trzeba przyznać, że choć RTS-y aktualnie spoczywają na leżaczku historii, co jakiś czas zmieniając boczek, ta najbardziej kultowa seria nie próżnuje. Kto wie? Może wydany w tamtym roku Tempest Rising stanowił zapowiedź jakiegoś renesansu?
Na starej mapie krajobraz utopijny
Nie czułem ekscytacji zapowiedzią The Baltic Powers. Polskie akcenty raczej mnie nie grzeją… no chyba że mogę pokolorować mapę w grach Paradoxu. Entuzjazm opadł tym bardziej, gdy w opisie dodatku zabrakło wspomnienia o jakiejkolwiek kampanii dla Rzeczypospolitej. Co więc on oferuje? W zasadzie – że tak to ujmę – „obfituje w skromności”, bo choć zmian jest całkiem sporo, są one doprawdy drobne.

Poza dwiema nowymi nacjami rozszerzenie dorzuca ponad 25 map – od skutych lodem scenerii, przez pola bitew potopu szwedzkiego, wojny trzydziestoletniej czy północnej, aż po odświeżoną klasykę z poprzednich DLC. Dodano nowe elementy kosmetyczne jak personalizacja bohaterów czy awatary konta. Wprowadzono także dwa nowe wyzwania. Czeka na nas „Natarcie Rzeczypospolitej Obojga Narodów”, w którym grając tytułową frakcją, musimy opierać się zmasowanym atakom Szwedów, Rosjan, Niemców i Turków, oraz „Hawańska wrzawa”, gdzie dowodząc Hiszpanami, bronimy wyspy przed napierającymi Anglikami. Dostaliśmy też dwa tryby: Królobójstwo, czyli klasyczne rozwiązanie, polegające na eliminacji wrogiego władcy, i Niepodległość, gdzie jesteśmy pozbawieni talii kart, a nacje zyskują inne bonusy.
A gdzież moje kare konie?
Zauważyliście, czego nie wymieniłem? Niestety! The Baltic Powers nie przynosi żadnych dodatkowych kampanii. Moim skromnym zdaniem jest to nielichy blamaż, zwłaszcza gdy twórcy przygotowali odświeżenie tych starych. Poprawiono balans cywilizacji oraz AI przeciwników, dodano także nowe poziomy trudności. Uważam, że wygląda to dość smutno, gdy tymczasem zapowiedziane pod koniec miesiąca DLC The Viking Sagas do Age of Empires 2 zapewni aż trzy nowe historie po pięć misji każda.
Ja wiem! Ja rozumiem, że „trójka” skupia się na innych aspektach i ma swoje problemy, ale okres 1500–1900 obfituje w tak interesujące wydarzenia (zwłaszcza na naszym poletku!), że aż mnie skręca z powodu tego zaprzepaszczonego potencjału. Żeby chociaż pojawiły się bitwy historyczne… Gdzie tam! A dostaliśmy nawet jednostki kosynierów! Aż ciśnie się na usta sążnista wiązanka.

Chociaż kraj nasz potężny, a w grze ciekawy, miejscami Rzeczpospolita wygląda nieco jak recykling Polski z dodatku Dawn of the Dukes do AoE2 (w niektórych przypadkach użyto nawet tych samych odzywek jednostek). Główną siłę stanowi naturalnie konnica, gospodarka opiera się na farmach, zaś budynki są tańsze, ale też mniej wytrzymałe. Natomiast Dania to kraj zdecydowanie bardziej nastawiony na kontrolę pola bitwy, szpiegowanie i przeszkadzanie przeciwnikowi.
Then the winged hussars arrived!
Całkiem ciekawie prezentują się talie obu nacji. Choć nie grałem nimi zbyt długo, już widzę, że Duńczycy bez dwóch zdań lepiej sprawdzą się w zmaganiach drużynowych ze względu na swoje zestawy oraz budynki specjalne. Ich unikalny budynek – izba celna – pozwala wykorzystywać wrogie transporty dla własnych potrzeb, a karty obfitują w jednostki naziemne oraz artylerię. Szczególnie warto skupić się na grenadierach, którzy mogą zostać wyposażeni w miotacze granatów oraz znaczne wzmocnienie siły ataku.
Na wypadek defensywy jednostki mogą skryć się w okrągłych kościołach, stanowiących dodatkowe wieże obronne (posterunki). Potomkowie wikingów są zawsze gotowi do walki, więc w domostwach da się tymczasowo rekrutować snapphanarów będących swego rodzaju milicją (wojny duńsko-szwedzkie również posłużyłyby za świetny motyw przewodni kampanii).

Rzeczpospolita natomiast dosłownie tratuje wrogów – lekka konnica awangardy jest tania i szybka, doskonale sprawdzając się przy wszelkich „podgryzaniach” czy flankowaniu. Skrzydlata husaria dzierżąca lance zwiększające zasięg to trzon każdej polskiej armii, zaś miotający z łuku pancerni zapewniają świetne wsparcie dla walczących w zwarciu oddziałów. Dodatkowo w specjalnym budynku ambasady królewskiej możemy nająć tatarów z Lipki oraz ciężkozbrojnych jeźdźców – oba typy jednostek stanowią raczej alternatywę w przypadku braku zasobów na lepsze oddziały, aczkolwiek dobrze zarządzana gospodarka raczej nie będzie ich potrzebować.
Zamiast standardowych farm mamy do dyspozycji folwark – początkowo mogący pomieścić pięciu robotników, ale istnieje opcja ulepszenia go na trzy sposoby: zwiększenie maksymalnej liczby pracowników, przyspieszenie hodowli świń lub dodanie małych koszar. Nawet jeżeli nie zdecydujemy się na to ostatnie, zawsze możemy szkolić jeźdźców awangardy. Odpowiednia karta potrafi sprawić, iż poza żywnością gospodarstwa będą produkować złoto – bardzo wszechstronne budynki! Kolejnym jest natomiast sejm, który poza opcją wykupienia w nim ulepszeń zbiorów surowców czy naszego hetmana generuje automatycznie wybrane przez nas surowce. Jako laik, jeśli chodzi o AoE3, mogę powiedzieć jedynie, że nasza nacja okazuje się naprawdę OP, a rozgrywka nią sprawia zaskakująco dużo przyjemności.

O zachowaniu się przy stole
The Baltic Powers to rozszerzenie pełne sprzeczności, które ostatecznie pozostawia gracza z mocno rozdartym sercem. Twórcy udowodnili, że mimo upływu lat wciąż potrafią projektować mechaniczne perełki. Choćby dla tego unikalnego, niezwykle satysfakcjonującego poczucia potęgi podczas rozgrywki warto po ów tytuł sięgnąć. Niemniej trudno oprzeć się wrażeniu, że dostaliśmy danie niezwykle smaczne, ale podane na zdecydowanie zbyt małym talerzu.
Jeśli waszym żywiołem są potyczki ze sztuczną inteligencją lub dynamiczne starcia sieciowe, nowa zawartość w pełni Was usatysfakcjonuje. Osobiście muszę przyznać, że nigdy się tak dobrze nie bawiłem w multi AoE3. Jeśli jednak szukaliście tu wielkiego, historycznego renesansu ze spektakularną opowieścią w tle – pozostaje jedynie zwinąć biało-czerwoną flagę i z sentymentem wrócić do wiecznie żywej „dwójeczki”.
