Opcje Dialogowe – Sony, co ty robisz?! [CDA 04/2026]

Opcje Dialogowe – Sony, co ty robisz?! [CDA 04/2026]
1 lipca na oficjalnym blogu PlayStation pojawił się wpis, który rozpalił internet do czerwoności. Dowiedzieliśmy się, że od stycznia 2028 roku gry na konsole Sony dystrybuowane będą wyłącznie cyfrowo. Dla wielu to naturalna kolej rzeczy, dla innych cios wymierzony w konsumentów. A jak na to zapatruje się redakcja CD-Action?
O co chodzi?

W Opcjach Dialogowych kilka osób z redakcji prowadzi dyskusje na konkretny temat – tym razem padło na Sony. Początki tego formatu były – przyznajmy to szczerze – takie sobie, ale wraz z kolejnymi numerami CD-Action dopracowywaliśmy formułę, aż w końcu nabrała ona odpowiednich kształtów. Poniżej przedstawiamy wam naszą dyskusję, która ukazała się we wrześniowym wydaniu magazynu – możecie go zamówić na sklep.cdaction.pl lub Allegro.

Moraś: Dobrze, że do dyskusji siadamy niemalże miesiąc po tym ogłoszeniu, bo na gorąco strasznie bym przeklinał. Teraz też mnie kusi, ale potrafię się już opanować. Albo dobra – ­Sony poleciało w ch…

Huwer: Sony uraczyło nas po prostu zagrywką na miarę monopolisty. Generalnie skwitowałbym to wszystko hasełkiem „szkoda gadać”, ale niech będzie – dyskutujmy.

Paweł Kicman: Może i dobrze, że siadamy miesiąc po, bo widać, jak bardzo to rozgrzewa ludzi mimo upływu czasu. Wystarczy wejść na dowolne socjalki Sony czy PlayStation, aby zobaczyć, że są zdominowane przez negatywne reakcje i komentarze. Tego ponoć włodarze się nie spodziewali, ale z drugiej strony… pewnie mają to gdzieś.

Krigor: Na pewno mają to gdzieś. Prawdopodobnie zakładali, że tak się stanie – choć może nie przewidzieli skali. Widać jednak, że „poszły konie po betonie” i Sony zdążyło już w znacznej mierze zmienić nawet przeznaczenie fabryki, która dotychczas „klepała” krążki dla Play­Station 5. Moim zdaniem protesty nic nie dadzą – od tej decyzji odwrotu już po prostu nie ma.

Ninho: A poza tym – patrząc na branżę całościowo – pozostał nam wybór między dżumą a cholerą.

Paweł Kicman: Oraz Nintendo!

Ninho: Które też ma swoje za uszami. I Switch jest jednak nieco inną „maszynką” do grania niż PlayStation.

rajmund: Płomienne i wciąż niesłabnące reakcje graczy z całego świata to jedyna rzecz, która jakoś poprawia mi humor w tej sytuacji, nawet jeśli nie mają większych szans na zmianę czegokolwiek. Sama decyzja Sony jest dla mnie wyjątkowo niewesoła: obecność fizycznych wydań była jednym z moich głównych argumentów przy przesiadce na konsole dekadę temu. Nic nie poradzę, jestem kolekcjonerem, nigdy nie przekonałem się do kupowania jakichkolwiek dóbr cyfrowych i unikałem tego dotąd jak ognia.

Paweł Kicman: Heh, o presji konsumenckiej można by napisać pewnie cały numer. Ale niestety macie rację, to nic nie zmieni. Mimo to dobrze widzieć, że ludzie reagują. Co nam więcej zostało? Poza bojkotem PS6, który nawet jeśli się wydarzy, na pewno będzie tylko promilem w Excelu.

Dawid Sych: Im więcej myślę o decyzji Sony, tym bardziej sądzę, że była to kwestia czasu. Niestety rozdzieranie szat i gorzkie żale niewiele nam w tej sytuacji pomogą. Chociaż doceniam działania internautów, uważam, że jedyną opcją dla nas wszystkich jest łączenie się w większe grupy i walka z korporacjami na drodze sądowej.

Karol Laska: No dobra, ale nieco prowokacyjnie zapytam… Któż z was narzeka z kronikarskiego obowiązku, a kto rzeczywiście korzystał przede wszystkim z gier w pudełkowych wydaniach? Sam wolałbym mieć wybór i widzę same negatywne skutki działań Sony, lecz po prostu zastanawiam się, czy faktycznie nie jest tak, jak próbuje nam to korpo wmówić – czy sami sobie tego losu nie zgotowaliśmy?

Paweł Kicman: Ja korzystam. Dla mnie wydania pudełkowe to sposób na kupowanie gier taniej, ich wymianę czy odsprzedaż. Przeciwnie do rajmunda nie jestem kolekcjonerem. Nie potrzebuję, żeby coś stało. Ktoś powie: „To przez takich jak ty, resellerów, Sony nam to robi!”. Ale szczerze? Chciałbym, aby to było takie proste.

Ninho: Cóż, jestem częścią problemu, bo pudełka nabywam rzadko. Nie mam ich gdzie trzymać, a jak już kupię, to nie umiem się z nimi rozstać, więc argument o możliwości sprzedaży w moim przypadku nie do końca działa. Nie zmienia to faktu, że Sony pokazało, gdzie ma konsumentów. W dupie. I tylko od nas zależy, czy tam zostaniemy. Czy ostatecznie okaże się, że przebrzydła korporacja dalej trzyma nas w garści. Gdy krzyknie „skacz!”, to podskoczymy, a jak napluje nam w twarz, powiemy, że to deszcz.

Sony czytające nasze utyskiwania.
Sony czytające nasze utyskiwania.

rajmund: Poniekąd zapewne jest tak, jak pisze Karol, chociaż te osławione raporty Sony o wyższości dystrybucji cyfrowej nad fizyczną też zdają się przesadzone. Zwróciłbym jednak uwagę na jeszcze jeden fakt – sposób, w jaki ta decyzja została ogłoszona. „Niebiescy” ewidentnie liczyli, że przepchną ją tylnymi drzwiami, w odmętach swojego bloga, na dodatek chwilę przed długim weekendem w USA, kiedy wydawało się, że nawet krzykaczom nie będzie się chciało szczególnie protestować. Na szczęście się przeliczyli.

Krigor: Gdy kupuję gry dla siebie lub najbliższej rodziny, to biorę tam, gdzie jest taniej. Z PS Store’u korzystam głównie na wyprzedażach, nabywając starsze tytuły. Na ogół więc, biorąc pod uwagę pozycje nowsze, sięgam po wydania fizyczne. Pieniądz to pieniądz, a forma jest mi zasadniczo obojętna – płytki do tej pory stanowiły alternatywę, której wkrótce po prostu zabraknie.

Moraś: Tak samo – na PS Store zerkam tylko i wyłącznie, jak są duże promocje. Jeśli mam wyłożyć prawie 300 zł na grę, to wtedy automatycznie myślę o wydaniu pudełkowym i takowe kupuję.

Ninho: A ja o tym, by poczekać kilka miesięcy na promocję – backlog gier mam i tak ogromny, więc mogę się wstrzymać z niektórymi nowościami. Co nie zmienia faktu, że wydając kupę kasy, też wolę mieć coś namacalnego.

Dawid Sych: Ja z kolei już dawno temu pożegnałem się z wydaniami fizycznymi, głównie z wygody. Teraz w pudełkach kupuję wyłącznie kolekcjonerki, które często i tak mają tylko kod. Możemy się przekrzykiwać, kto i jak kupuje, ale to jedynie dowody anegdotyczne, a koniec końców liczy się to, czy Excel się spina, czy nie.

Huwer: W życiu kupiłem może ze trzy „cyfrówki”. Non stop nabywam pudełka. Jak ukończę jakąś produkcję, puszczam ją dalej na grupkach fejsbukowych lub serwisach aukcyjnych. W ten sposób amortyzuję koszta. No to se poamortyzowałem…

Paweł Kicman: Jedziesz na czołówkę bez za­piętych pasów! (śmiech)
Huwer: Rollercoasterem…

Moraś: Mnie martwi przede wszystkim to, że po zrezygnowaniu z pudełek Sony stanie się mono­polistą w obrębie swojego systemu i będzie mogło żądać za gry przegiętych cen. Już teraz „cyfrówki” w PS Storze są o wiele droższe niż płyty w sklepach lokalnych/internetowych, bo te muszą ze sobą rywalizować o zainteresowanie klienta.

Paweł Kicman: To jest duży problem. Nic ich nie powstrzyma przed dyktowaniem chorych cen „cyfrówek”. A co do sklepów to dziwne, że niby się pudła sprzedawały słabo, a przy każdej większej premierze lokalni hurtownicy skarżyli się, że nie wystarcza kopii, i często po sprzedaży preorderów nie zostawało NIC.

rajmund: Myślę, że to też jest ważny wskaźnik przy ocenianiu, na ile wiarygodne są raporty podkreślające tę podobno miażdżącą wyższość sprzedaży wersji cyfrowych nad egzemplarzami fizycznymi. Szczególnie gdy weźmie się pod uwagę chociażby mnóstwo mniejszych gier, które na płycie po prostu nigdy się nie ukazały.

Moraś: No i DLC. Sony z pewnością też uwzględnia je w swoich raportach, żeby te ładniej wyglądały. Narracja zawsze będzie po stronie korporacji.

Paweł Kicman: I te dane, że w Stanach Zjednoczonych tylko siedem gier na PS5 sprzedało się w pudełkach w minimum stu tysiącach kopii… Spoko, zapomniałem, że nie ma świata poza USA. Poza tym co to znaczy „więcej niż sto tysięcy”? Sto tysięcy i jeden czy np. pół miliona? To jest różnica…

rajmund: To w ogóle zabawne w kontekście ­tego, jak jeszcze kilka lat temu niektórzy specjaliści tłumaczyli, że całkowite przejście na dystrybucję cyfrową jest niemożliwe chociażby ze względu na to, jak ograniczony jest dostęp do internetu w pewnych zakątkach USA.

Huwer: Sony generalnie lubi smagać swoich klientów po pyskach, ale ja nie lubię być smagany. No i nie mam pyska, tylko ładną, pucołowatą buzię.

Krigor: Wyjątkiem będzie GTA VI, bo raz, że tutaj krążków już nie ma, dwa – dla tak ważnej gry można, sądzę, odżałować te trzy-cztery stówki. Taki zresztą tok myślenia leży niestety u samych założeń koncepcji „cyfra only”. Sony po prostu wykorzystało okazję, ponieważ lepszej nie będzie przez długie lata.

Paweł Kicman: No tak, na to GTA VI to ja sam nawet nie narzekam, bo za grę o takiej skali, na tyle godzin, ile się spodziewam, mogę dać 400 zł i niech „leży” na dysku, zapewne będę do niej wracał.
Zhabi: W całym tym zamieszaniu ważna jest też odsprzedaż gier: ktoś kupuje nówkę, potem sprzedaje, a ktoś czeka na te „używki”. Teraz co zostanie takim osobom? Czekać na promkę albo porzucić platformę? Tego statystyka nie zliczy.

Ninho: I gdzie się wtedy podziewały pieniądze dla „Niebieskich”, co? Co to za czarny rynek? Jest to zabawne w kontekście filmiku Sony sprzed lat, na którym demonstruje, jak pożyczać/odsprzedawać „używki”.

Zhabi: Nie było takiego filmiku. To był AI slop.

Krigor: Nie wiem, czy Sony ma możliwość dokładnego określenia, ile płyt wędruje z rąk do rąk – sądzę, że może operować na szacunkach wynikających z nakładów dystrybucyjnych i liczb związanych np. z kontami PS Store i trofeami. Zresztą nawet jeśli sprawdza to jakoś po samych płytkach, to się tym nie chwali, bo to nie w jego interesie. Wewnątrz jednak koncern na pewno ma świadomość, ile pieniędzy w ten sposób ucieka – i to jest głównym źródłem tego kontrowersyjnego ruchu.

Rockstar nie czekał na Sony i już wcześniej zapowiedział, że GTA VI nie będzie dostępne na płycie.
Rockstar nie czekał na Sony i już wcześniej zapowiedział, że GTA VI nie będzie dostępne na płycie.

Huwer: Generalnie przejście wyłącznie na „­cyfrówki” mi osobiście zabija efekt FOMO. Znam siebie i po prostu nie skuszę się, żeby na premierę nabyć „cyfrówkę” wyliczoną na te osiem czy 10 godzin zabawy. Tak mam zresztą z survival horrorami, które prawie zawsze kupuję od razu, gdy zadebiutują. Szybko przechodzę takiego Silent Hilla czy Residenta i puszczam go dalej. Bardzo rzadko „cisnę” produkcję drugi raz.

Ninho: Ja za to coraz bardziej skłaniam się do grania w chmurze – mam Amazon Lunę w pakiecie z Prime’em i aplikację na telewizorze. Po podłączeniu do internetu po kablu działa to bardzo dobrze. I chyba wolę taki model subskrypcyjny, w którym wprost mi się mówi, że te gry nie są moje, niż kupowanie gier, które w praktyce można mi kiedyś zabrać.

Karol Laska: Pudełek trochę mam, większość już sprzedałem – i fajnie, że była taka możliwość. Niemniej jest ze mnie dziecko cyfry – głównie dlatego, żem wychowany na Steamie. Nie traktuję jednak owej wirtualnej biblioteki jak własnej kolekcji. Do koncepcji własności w erze internetu podchodzę ze srogim dystansem, aby nie wkurzać się na inwazyjne działania firm. I w sumie taki mindset wydawał się dobrym wytrychem, dopóki taka firma nie przyszła i rzeczywiście nie dowaliła nas butem do podłogi. Czuję więc złość, jednocześnie wiedząc, że jest już raczej za późno, a nowy (nie)porządek będzie musiał nadejść…

Moraś: Tylko w przypadku pecetów jest zupełnie inaczej, bo tutaj mamy do dyspozycji wiele platform, na których kupujemy gry. Taki Steam nie może sobie narzucić nie wiadomo jakiej kwoty, ponieważ wtedy klienci przerzuciliby się na GOG-a lub Epica.

Karol Laska: Niemniej mental pecetowców na pewno przyczynił się do kształtowania się rynku konsolowego i decyzji „Niebieskich”. Skoro to norma na innym rynku, postanowiono ją przesunąć o parę pól w bok.

Zhabi: Myślę, że Sony mogłoby wybrnąć z tego ambarasu bardzo łatwo…

Moraś: Ogłosić upadłość?

Zhabi: Dać możliwość zgrywania sobie na płytkę tych gier i nara… ale w sumie twoje też niezłe.

rajmund: Jest jedna rzecz, na którą warto zwrócić uwagę – decyzja ta najprawdopodobniej oznacza, że PS6 nie będzie miało napędu. Tym samym kolekcje fizycznych wydań wielu graczy staną się bezużyteczne na nowym sprzęcie mimo kompatybilności wstecznej. Ciekawe, jak z tym Sony sobie poradzi… Sam zastanawiałem się ostatnio, co Japończycy musieliby zrobić, by przekonać mnie do zakupu swojej kolejnej konsoli po porzuceniu płyt. Wymyśliłem, że byłbym w stanie się z tym pogodzić, gdyby jednak PS6 miało napęd i zaoferowało np. pełną kompatybilność wsteczną z PS3. Ale to raczej marzenie ściętej głowy…

Krigor: PS6 na pewno nie będzie miało na­pędu – to moim zdaniem nie ulega już wątpliwości. Dostaniemy co najwyżej opcjonalną przystawkę pod starocie, taką podpinaną przez USB, jak w przypadku PS5 Pro.

Moraś: Nie liczyłbym na to. Wybrane starocie pewnie będą do ogrania w streamingu, tak jak teraz gry z PS3 na PS5.

rajmund: O właśnie, dobrze, Krigor, że wspominasz o tym dokupowanym osobno napędzie do PS5 Pro. Pamiętacie, jakie były problemy z jego dostaniem na początku? Wszystkie egzemplarze błyskawicznie się wyprzedawały mimo zaporowych cen. To chyba też sporo mówi o tym, jakim zainteresowaniem wciąż cieszą się wydania fizyczne…

Ninho: A teraz sobie wyobraź, że ktoś kupił ten napęd dwa miesiące temu i teraz mu Sony mówi, że w kontekście nowych gier za chwilę będzie bezużyteczny.
Krigor: Swoją drogą, przejście na edycje cyfrowe sprawia, że preordery stają się idiotyzmem. Ciekawe tylko, czy gracze się zorientują.
Moraś: Sychu, jak tam twój preorder GTA VI? Już dotarł?

Dawid Sych: Bocian mi go przyniósł! Jestem dzieckiem cyfry, mnie to serio nie robi różnicy. A kto wie, czy za dwa miesiące będzie mnie stać na taki wydatek. (śmiech)

rajmund: No właśnie, bo takich komentarzy też jest sporo – zrobi różnicę, jak wejdzie w życie nowa cenówka, i jeszcze zatęsknimy za grami po 300 zł na premierę…

Paweł Kicman: Nie no, ja rozumiem, że ideą preorderu jest wsparcie twórców. Tylko takie rzeczy to ja mogę robić dla indie devów, dla nich to ma znaczenie, ale niekoniecznie dla korporacji, które mają już swoje finansowanie.

Moraś: Właśnie. Taki Rockstar czy Sony nie potrzebuje przedsprzedaży, jakieś małe studio już tak. CD-Action też, tak że zapraszam na sklep.cdaction.pl, gdzie możecie zamówić w preorderze magazyn poświęcony GTA. (śmiech)

Karol Laska: My w przeciwieństwie do Rockstara mamy fizyczną wersję naszego produktu!

Huwer: Ja nie będę wspierał preorderami największych potentatów rynkowych. Zresztą i tak marzy mi się ostateczny krach systemu korporacji. No co, każdy czasem ucieka w utopię. Utopię pozbawioną Arasaki czy innego Sony.

Moraś: Myślicie, że dużo osób odwróci się teraz od Sony?

Zhabi: Obstawiam, że stracą może z… 5-10% klientów. Jak ludzie zobaczą, że wszyscy dookoła się bawią w GTA VI, tylko nie oni, to zmiękną.

Krigor: Mnie bardzo w kontekście całej tej sytuacji zastanawia, co zrobi Microsoft. Z jednej strony brak fizycznych wydań to okazja, by zejść z ceny konsoli (odpadają koszty napędu), ściąć wydatki na dystrybucję i zgarniać kasę dla siebie. Z drugiej – Xbox jest w tak fatalnej formie, że po prostu potrzebuje mocnego uderzenia w Sony i impulsu, który przywróci tej marce sympatię graczy. Kto wie, może „Zieloni” pozostawieniem napędu odgryzą się Sony za pamiętną konferencję, na której PlayStation 4 wręcz wdeptało w grunt poronione pomysły Xboksa One.

rajmund: Niby Microsoft mógłby pięknie od­wrócić teraz manewr Sony sprzed lat i zaoferować Xboksa z napędem, grami na płytach, ale… nie wierzę w to. Nawet jeśli Asha Sharma, obserwując trendy na Twitterze, może mieć takie marzenia, myślę, że szefostwo wielkiego korpo, żyjącego przecież w dużej mierze z rozwiązań chmurowych i cyfrowych, szybko wybije jej to z głowy.
Huwer: Microsoft to niech się najpierw skupi na nierozwiązywaniu kolejnych nabytych niegdyś studiów.

Moraś: Tutaj problem jest bardziej złożony. Paradoksalnie Xbox Game Studios musi pozbyć się jak najwięcej devów, żeby naprawić błędy Phila Spencera i rozrzutnego Microsoftu, który pięknie przepalił kasę w ostatnich latach.

Huwer: No i dlaczego jesteś niemiluchem?

Moraś: Business is business, dziecinko.

Reakcja Kratosa na wieść o przejściu na dystrybucję cyfrową.

Ninho: A tak zupełnie poważnie – czy ktoś z was rzeczywiście rozważa odpuszczenie sobie PS6 i przejście na zieloną stronę mocy lub zwrot pecetowy?

Krigor: Osobiście – tak. Dla mnie podstawową platformą jest pecet. Problem w tym, że rzeczony „blaszak” to moje prywatne królestwo, do którego nikt się nawet nie zbliża – rodzina więc gra na konsoli. Jakaś zatem będzie. Która konkretnie? To już zależy od tego, co pokaże Microsoft.

Moraś: Piłeczka leży po stronie „Zielonych”. Jeśli podejmą mądre decyzje i wrócą do jakości z czasów Xboksa 360, to pewnie wybiorę ich nową konsolę.

Paweł Kicman: Ja na pewno nie kupię PS6.

Huwer: Zacząłem o tym myśleć, ale siła marki PlayStation wciąż zbyt mocno mnie magnetyzuje. To trzeba na spokojnie, panie dzieju.

Zhabi: Ja tam już przeszedłem na stronę Nintendo, he, he.

Karol Laska: Chciałbym napisać, że stracą na 100% mnie, ale potem przypominam sobie, że pracuję w branży, w której nie mogę sobie na to pozwolić. PRECZ Z NIEWOLNICTWEM!

Moraś: Do diabła! Pewnie też będę musiał kupić PS6 z tego samego powodu, ale nawet na tę konsolę nie spojrzę, ukryję za telewizorem i będę udawał, że gram w chmurze.

rajmund: Obecnie nie widzę sensu kupować PS6. Przejście do obozu Xboksa… Kto mnie zna, ten wie, że prędzej bym pewnie wrócił do jedzenia mięsa. Swoista emerytura giereczkowa nie brzmi źle. I tak mam backlog na lata, nie zabraknie mi tytułów do ogrania (na płytach!) do końca życia – tego i ewentualnego następnego prawdopodobnie też. Dam sobie radę!

Krigor: A może to jest tak, że Sony tylnymi drzwiami chce przebić Microsoft i jego Game Passa, z okazji wejścia cyfry jeszcze bardziej zwiększając znaczenie abonamentu PS Plus?

Huwer: Mam kolegę, który kupił na premierę Starfielda na płycie. Na Xboksa.

Moraś: Kolega ma problemy. Porozmawiaj z nim.

rajmund: To pewnie dzięki niemu tak długo nie było zwolnień w Bethesdzie.

Huwer: Nie mam serca mu powiedzieć, że istnieje coś takiego jak Game Pass.

Karol Laska: Krigor, nie wierzę w to, że Sony będzie w stanie rywalizować z Xboksem abonamentowo, tym bardziej że naprawdę niewiele świeżych premier w PS Plusie znajdziemy.

Krigor: Prawdę mówiąc, nie wiem, czy każuala to interesuje. Od lat przecież postęp techniczny w grach hamuje. Dziś na PS5 możesz grać bez krzywienia się w tytuły z PS4, a ktoś, kto bawi się w przerwach między pracą a rodziną i nie śledzi giereczkowa jakoś bardzo na bieżąco – myślę! – premiery i świeżość szeroko pojętą ma gdzieś. Widzę po kumplach, co traktują PS5 jako odskocznię od codzienności.

Ninho: I obstawiam, że dla nich wydawanie 300 zł na, ekhem, grę to skrajna głupota.

Krigor: Dlatego wystarczy im PS Plus, a kupią co najwyżej takie GTA VI czy coś, co zagra na nostalgii.

rajmund: No właśnie, wchodzimy na kolejny temat… Komu tak naprawdę w ogóle potrzebne PS6 w ciągu najbliższych dwóch-trzech lat? Skoro nawet PS5 jeszcze nie rozwinęło w pełni skrzydeł.

Huwer: To też ciekawa perspektywa, bo ja z kolei odnoszę wrażenie, że PS5 zwija skrzydła już jakiś czas.

rajmund: W sensie, że jest jeszcze mniej gier na wyłączność i twórcy coraz słabiej wykorzystują możliwości konsoli? (śmiech)

Huwer: Właśnie o to mi chodzi!

Ninho: A po co Nvidii kolejne generacje ­RTX-ów? Nie wiem, ale się domyślam, he, he.

Moraś: Też się zastanawiam, po co graczom PS6. Bo właściwie oprócz braku napędu (heh) co więcej mogłaby zaoferować nowa konsola Sony? Natywne granie w trybie jakości w 60 fps-ach?

rajmund: Już przy okazji PS5 nie brakowało graczy, dla których przeskok międzygeneracyjny był ledwo zauważalny. Na tę chwilę największym „ficzerem” PS6 wydaje się… przejście na dystrybucję cyfrową. (śmiech)

Ninho: Granie w 8K (na papierze), tak jak PS5 oferuje 4K głównie w teorii!

Paweł Kicman: Ja nawet nie mam telewizora 2K…

Zhabi: To wy macie telewizory?!

Moraś: Musimy zmierzać do brzegu. Tak jeszcze na szybko… Czy widzicie jakieś korzyści z ­przejścia Sony na cyfrową dystrybucję?

Krigor: Żadnych?

rajmund: Absolutnie żadnych. (śmiech)

Dawid Sych: Tylko wygoda. I aż wygoda.

Zhabi: Poza słodkim lenistwem… chyba nie. No dobra – więcej miejsca, mniej plastiku.

Dawid Sych: Tylko trochę mniej, bo pudełka zostaną, ale bez płyt, he, he.

Krigor: A nie, widzę jedną zaletę! Unia prędzej czy później dojdzie do wniosku, że to monopol i w konsekwencji może np. otworzy ekosystem Sony na zewnętrzne sklepy.

Moraś: Wtedy mielibyśmy sytuację jak na ­pecetach, cudownie.

Paweł Kicman: Zbyt piękne, żeby było prawdziwe.

Dawid Sych: To by był zdecydowanie najlepszy scenariusz w tej sytuacji.

Ninho: Astrologowie ogłaszają koniec monopolu. Populacja kluczykarni zwiększa się.

Moraś: Dobra, a czego najbardziej się obawiacie w związku z tą decyzją?

rajmund: Obawiam się, że z biegiem czasu doprowadzi to do rosnącej liczby gier, do których stracimy dostęp. Już przy ogłoszonym jednocześnie z odejściem od płyt zamknięciu PS Store’u na PS3 i Vicie pojawiły się mrożące krew w żyłach zestawienia, ile produkcji i dodatków do nich bezpowrotnie przepadnie. A przecież PS3 ma przynajmniej rozbudowaną bazę „kopii zapasowych” – nowe konsole na tę chwilę są znacznie lepiej zabezpieczone, więc straty będą pewnie tylko poważniejsze.

Zhabi: Monopol to tak naprawdę największe zagrożenie. Maczetami ciąć wszelkie korporato­kracje i korporacjonizmy. Do tego dochodzi jeszcze niepewność posiadania produktu. Znaczy: idea własności w kontekście „cyfrówek” to zawsze była trochę lipa, a teraz tę iluzję postanowili całkowicie zedrzeć.

Moraś: Nie mówiąc już o ryzyku utraty konta. Nieważne, jakie zastosujesz zabezpieczenia, i tak zawsze jest szansa, że jacyś sprytni hakerzy zdołają je złamać, a wtedy cała kolekcja idzie się… sami wiecie.

Krigor: Obstawiam, że porzucenie płyt sprawi, iż Sony znajdzie się pod większą presją różnej maści macherów od łamania zabezpieczeń. Tak w „nagrodę” i z czystej przekory, żeby utrzeć nosa gigantowi.

rajmund: A to już widać w ostatnich tygodniach! I też poprawia mi humor, ale może nie wchodźmy w szczegóły…

Paweł Kicman: Też tak myślę. Niektórzy potraktują to jako wyzwanie. Już teraz mocniej się spięła scena emulacji.

W lipcu PlayStation Store miało kilkugodzinną awarię, podczas której przez problemy z uwierzytelnieniem licencji nie dało się odpalić cyfrowych wersji gier. Fajnie…

rajmund: Przypominam też, że pamiętna trzytygodniowa awaria PSN-u w 2011 roku była poniekąd karą ze strony hakerów dla Sony za wywalenia z PS3 możliwości zainstalowania Linuksa. Nie żebym cokolwiek sugerował, ale skoro już i tak do tego stopnia wrze w sieci…

Moraś: Hakerzy włamią się na PS5 i wgrają wszystkim Linuksa!

rajmund: I Steam Machine straci już zupełnie sens. Szach mat, Valve.

Zhabi: W sumie wpadło mi do głowy, że może być jeszcze jeden pozytyw tej sytuacji. Szansa dla konkurencji! A nuż pojawi się wreszcie jakiś fajny, prokonsumencki „gracz”.

Moraś: Sracz. Nikt się nie pojawi. Jesteśmy ­zgubieni. Kaplica. A może jednak nadchodzi lepsza przyszłość dla graczy? Kto wie, za dwa-trzy lata chętnie ponownie pogadam o wpływie decyzji Sony na branżę. Chyba że branży już nie będzie…

Jeżeli nie macie jeszcze swojego egzemplarza CDA 04/2026, możecie go zamówić na sklep.cdaction.pl (35 zł). Dostępny jest również na Allegro (za 37 zł). Zachęcamy do kupowania magazynu bezpośrednio u nas, ponieważ wtedy cała kwota trafia do budżetu redakcji. Dziękujemy!

Koniecznie też dajcie znać, co myślicie o Opcjach Dialogowych! Jakie tematy powinniśmy poruszyć w kolejnych edycjach?

Jedna odpowiedź do “Opcje Dialogowe – Sony, co ty robisz?! [CDA 04/2026]”

  1. Granie w chmurze w dobie pierdolca na SI, ma raczej średnie perspektywy. Te wszystkie abonamenty też raczej są średnio opłacalne, było coś że Microsoft stara się trochę to przyciąć.

    A PS (przynajmniej na ten moment) zmierza ku zagładzie, jak swego czasu xbox. No bo jaki jest sens kupowania plejaka w dalszej perspektywie? Sprzęt coraz droższy, gry coraz droższe, eksy albo nijakie, albo odgrzewane kotlety. Coraz ciężej zracjonalizować zakup konsoli, bo jakby nie patrzeć, to tylko zabawka.

    Swoją drogą, to niesamowite jak czasy potrafią się zmienić. Pamiętacie jak 20 lat temu wieszczone śmierć PC jako platformy do giercowania? heh

Dołącz do dyskusji