Niesławny szef Activision znalazł nowe stanowisko. Bobby Kotick członkiem zarządu Skydance

Niesławny szef Activision znalazł nowe stanowisko. Bobby Kotick członkiem zarządu Skydance
Cytując klasyka: „Ale ekipę żeście zmontowali”.

Giereczkowo pełne jest osób, które były na tyle charakterystyczne, że na dobre zapisały się w jego historii. Niemal każdy kojarzy wizjonerów pokroju Hideo Kojimy czy Hidetaki Miyazakiego, złotoustych speców potrafiących sprzedać każdy produkt (na was patrzę, Peterze Molyneux i Toddzie Howardzie) lub te postacie, które odchodziły w cieniu skandali. Do tego ostatniego grona zdecydowanie należy bohater dzisiejszego tematu, czyli Bobby Kotick.

Kotick zarządzał Activision od 1991 roku, przez fuzję z Blizzardem w 2008, aż do sprzedaży tego potężnego konglomeratu Microsoftowi 3 lata temu. Po tym wydarzeniu Kotick przeszedł na emeryturę, jednak nie potrwała ona zbyt długo, gdyż właśnie dowiedzieliśmy się, że dawny prezes Activision stanie się członkiem zarządu podmiotu powstałego po przejęciu Warner Bros. przez Paramount – Skydance. 

Informację przekazał dziś prezes Paramountu, który przejmie stery nad połączonymi spółkami – David Ellison. W komunikacie chwali on Bobby’ego Koticka m.in. za umiejętność „łączenia z fanami”. Panie Ellison, czy ci fani są teraz z nami w pokoju?

Bobby prowadził międzynarodową korporację z branży rozrywkowej przez trzy dekady ciągłego wzrostu i wnosi prawdziwą perspektywę na budowanie długotrwałych marek i łączenie z fanami. Jego doświadczenie w podejmowaniu śmiałych decyzji strategicznych ze zdyscyplinowaną alokację kapitału to dokładnie ten rodzaj ekspertyzy, którego potrzebujemy, łącząc nasze firmy.

O ile nie można odmówić Kotickowi biznesowego doświadczenia, o tyle fani Blizzarda kojarzą jego nazwisko z czymś zgoła innym. To właśnie on uważany jest przez wielu za osobę, która przyczyniła się do upadku firmy i wprowadzenia w jej grach agresywnych modeli monetyzacyjnych. Oprócz tego biznesmen ma za sobą całą masę skandali i pozwów dotyczących mobbingu, toksycznej kultury pracy, a nawet braku reakcji w przypadku molestowania współpracowniczek. Przy takim CV, aż dziw, że od razu nie został mianowany prezesem.

Dołącz do dyskusji