19.01.2024, 09:06Lektura na 4 minuty

Bezpieczne ferie z G DATA

Jak głosi uczniowska mądrość, ferie to takie mniejsze wakacje. Wiele osób korzysta więc ze sposobności, by wyjechać, i oprócz nart czy plecaka zabiera ze sobą również komputer. Jak bezpiecznie korzystać z internetu podczas zimowych wojaży?

Bezpieczny zawsze ubezpieczony i przezorny – tak można podsumować garść porad na zimowy urlop. Jeśli zaś chodzi o konkrety, to warto mieć w pamięci parę kwestii, które ułatwią nam bezstresowe korzystanie z sieci poza własnymi czterema ścianami.


Po pierwsze: przygotuj komputer

Wyjazdy wiążą się z zagrożeniami – nie tylko dla sprzętu, ale też dla danych. Z tego względu radzimy jeszcze w domu przejrzeć zgromadzone na komputerze pliki i po prostu zrobić kopie bezpieczeństwa przynajmniej tych najważniejszych. Wiadomo, każdy z nas zapisuje rozmaite rzeczy np. na pulpicie, nie wszyscy mają również nawyk korzystania z chmur, które w sposób automatyczny synchronizują wcześniej wskazane elementy.

Warto więc na wszelki wypadek zadbać o tę kwestię – czasem zwykły pendrive lub skonfigurowanie chmury uratuje nam skórę i zabezpieczy przed niemiłą niespodzianką. I co ważne, nie mówimy tutaj nawet o aspektach związanych z cyberbezpieczeństwem, ale o prozaicznych zdarzeniach losowych, jak kradzież czy zalanie sprzętu. Utrata komputera boli, lecz utrata zgromadzonych na nim danych – niekiedy nawet bardziej. Lepiej więc zawczasu poświęcić parę minut, niż później się martwić.

Inna kluczowa sprawa to aktualizacje – nim wyjedziemy, zadbajmy, aby oprogramowanie, z którego korzystamy, było w najnowszej dostępnej wersji. To zarówno udogodnienia oraz nowe funkcje, jak i poprawki bezpieczeństwa, często zamykające nieautoryzowany dostęp do naszego komputera zautomatyzowanym, korzystającym ze znanych luk programom. Uwaga! Warto pomyśleć o aktualizacji nie tylko systemu operacyjnego, ale też wszystkiego, co mamy zainstalowane. Cyberprzestępcy mogą wykorzystać lukę dostępną np. w odtwarzaczu wideo i tym samym utorować sobie drogę do naszego sprzętu.


Po drugie: rozsądek

Korzystanie z internetu podczas wyjazdów to zagrożenie. Często bowiem „podpinamy się” do sieci ogólnodostępnej lub Wi-Fi np. w pensjonacie czy hotelu – a siłą rzeczy o takich udogodnieniach nie wiemy nic od strony technicznej. Najbezpieczniej jest więc w podobnych miejscach zrezygnować z bankowości internetowej lub używania kart kredytowych i – jeśli to możliwe – załatwiać tego typu sprawy przed urlopem lub po nim. Teoretycznie połączenia są szyfrowane, w praktyce jednak warto dmuchać na zimne. A co, jeżeli musimy wykonać płatność na komputerze? Cóż, można zastosować trik ze smartfonem – uaktywnić funkcję dzielenia się połączeniem internetowym i sparować laptopa z tą doraźną siecią. Możemy też na komputerze zrobić użytek z sieci VPN, która sprawi, że nikt „po drodze” nie podejrzy naszej aktywności.

Korzystanie z własnego laptopa i tak wydaje się lepszym pomysłem niż podawanie jakichkolwiek danych do logowania się na komputerze udostępnionym gościom w hotelu czy pensjonacie. To już zwyczajne proszenie się o kłopoty: raz, że nie wiemy, jak wygląda konfiguracja takiego urządzenia, dwa – używało go przed nami mnóstwo osób o mniejszej lub większej świadomości zagrożeń w sieci. Tym samym możemy więc w prosty sposób „nadziać się” na złośliwe oprogramowanie zainstalowane – świadomie lub nieświadomie – przez innego użytkownika. Najbezpieczniej jest założyć, że tego rodzaju „maszyny” nadają się wyłącznie do czytania newsów, sprawdzania pogody czy planowania trasy podróży.

Warto również zachować ostrożność przy korzystaniu z publicznych stacji ładowania w przypadku smartfonów. Kable, którymi uzupełniamy energię, służą również do transmisji danych – przez port USB można zaś teoretycznie uzyskać dostęp do urządzenia, np. w celu kradzieży poufnych informacji, a część trojanów pozwala nawet na przejęcie kontroli nad telefonem. Jak się przed tym zabezpieczyć? Poprzez stosowanie kabli przeznaczonych wyłącznie do ładowania lub niewielkich przystawek, które wkłada się między urządzenie a przewód ładujący. Przepuszczają one jedynie prąd, a blokują wszelkie transmisje danych. Znajdziecie je w sieci np. pod nazwą Data Blocker lub USB Condom. Najlepiej jednak jeździć z własną ładowarką i kablem lub powerbankiem.


Po trzecie: odpowiednie oprogramowanie zabezpieczające

Może się jednak zdarzyć tak, że ostrożność niczego nie zmieni i bez odpowiedniego zabezpieczenia padniemy ofiarą ataku. Tutaj pomoże nam już jedynie oprogramowanie antywirusowe, które naszą ostrożność podeprze profesjonalnymi filtrami wyłapującymi zagrożenia. Firma G DATA ma w swojej ofercie antywirusa, którego możemy nabyć w trzech wariantach. Podstawowy to G DATA Antivirus chroniący m.in. przed wirusami, ransomware’em, phishingiem, spamem i aktywnie zabezpieczający przed wykorzystaniem exploitów w naszym systemie. W rozszerzonej wersji G DATA Internet Security dostajemy dodatkowo opcje związane z kontrolą rodzicielską i chroniący nasz system firewall. Najbardziej rozbudowane G DATA Total Security zawiera zaś wszystkie wymienione już części pakietu i uzupełnione jest o bezpieczny manager haseł oraz możliwość tworzenia automatycznych kopii zapasowych. Mamy tu też dostęp do opcji związanych z diagnostyką i tuningiem naszej elektroniki, co przekłada się na zwiększenie wydajności i bezpieczeństwa. Więcej informacji znajdziecie na stronie gdata.pl.

Artykuł powstał we współpracy z partnerem.

Foto: Pexels, G DATA


Czytaj dalej

Redaktor
Partner
Wpisów121

Obserwujących0

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze