17.05.2022, 13:50Lektura na 11 minut

Gigabyte Aorus 17 XE4 – test laptopa. 360 Hz rwie się do grania

Najbardziej wyróżniającą się cechę nowego 17-calowego Aorusa zdradziłem w tytule, ale to niejedyny atut tego sprzętu – maszyna przeznaczona do grania nie kończy się przecież na ekranie, o czym nie zapomnieli projektanci Gigabyte’a, oferując np. procesor z 12. generacji Core.


Marcin „Tokamakk” Kwiecień

Nie wszystko jednak jest tak oczywiste na pierwszy rzut oka, bo model ten wcale nie wygląda jak z segmentu gamingowego. Właściwie z zewnątrz – oprócz podświetlanego na biało logo – tylko dwa niewielkie ścięcia narożników są wskazówką, że nie trzymamy w rękach zwykłego notebooka z dużym wyświetlaczem (identycznie w tym względzie prezentuje się poprzednia generacja). Całą obudowę wykonano z matowego tworzywa, które niestety zbiera odciski palców.

Gigabyte Aorus 17 XE4
Gigabyte Aorus 17 XE4

Jak na swoje słuszne wymiary, laptop waży przeciętnie, choć akurat w kwestii gabarytów producent próbuje nas przekonać, że mamy do czynienia z wielkością zbliżoną do wersji 15-calowej. To prawda, gdy mowa o głębokości, bo ta rzeczywiście jest tylko minimalnie większa niż u mniejszych kuzynów, ale szerokość została już dobrana stosownie do przekątnej wyświetlacza. Sztywność konstrukcji wydaje się wystarczająca, bo przy normalnym użytkowaniu nic się nie ugina. Owszem, mocniejszy nacisk wywoła reakcję, ale trzeba to zrobić specjalnie. Do jakości wykonania mam jedno zastrzeżenie i liczę, że ta uwaga tyczy się po prostu tej konkretnej sztuki: touchpad źle osadzono, bo o ile jego prawa część znajduje się na równi z resztą obudowy, o tyle lewa jest minimalnie zagłębiona. Nie wiem, jak normalnie powinno się to prezentować, ale wolałbym wersję zlicowaną w jednej płaszczyźnie.


Cienko wokół ekranu

Gigabyte chwali się też cienkimi ramkami wokół ekranu – i faktycznie nie są one szerokie, bo mają po sześć milimetrów po bokach. Można również powiedzieć, że pojawiło się tu coś ze smartfonów: „bródka”. Na szczęście nie w obszarze samego panelu – fragment górnej ramki jest wysunięty i mieści kamery (internetową i tę na podczerwień obsługującą rozpoznawanie twarzy) oraz mikrofony (poprzednio obiektyw znajdował się tuż nad klawiaturą). Szerszy uczyniono także dół, ponieważ musi się tam zmieścić mechanizm zamykania pokrywy. Zawiasy nie budzą mojego zaufania, gdyż wydają się stosunkowo krótkie, ale przede wszystkim uwagę zwraca oś obrotu o niespecjalnie dużej średnicy (jako posiadacz innego 17-calowca wiem, że bez problemu można to zrobić lepiej), otwarte więc pozostaje pytanie o trwałość tej konstrukcji. Niemniej całość została bardzo dobrze wyważona, bo laptop można otworzyć jedną ręką (co ułatwia wspomniany występ) bez odrywania od stołu zasadniczej części sprzętu. Warto podkreślić, że górna i boczne krawędzie ekranu chronione są przez gumowe listwy, które zapobiegają ewentualnemu stykaniu się powierzchni LCD z klawiszami, a dodatkowo pomocny okazuje się kawałek miękkiej tkaniny przeznaczony do umieszczenia na klawiaturze przed zamknięciem pokrywy.

Gigabyte Aorus 17 XE4
Gigabyte Aorus 17 XE4

Odświeżanie na poziomie...

...najszybszych monitorów gamingowych zawitało do laptopów. 360 Hz to dla esportowców jak znalazł (poprzednia generacja miała 300 Hz). Matowy ekran IPS o rozdzielczości Full HD generuje bardzo dobry obraz, jeśli chodzi o ostrość i odwzorowanie kolorów. Słabym punktem jest jasność, bo nawet po ciemku ustawienie maksymalnej wartości nie powoduje dyskomfortu podczas patrzenia na wyświetlany obraz. Używanie laptopa w dobrze oświetlonym pomieszczeniu nie stanowi przy tym żadnego problemu, jednak wyjście na zewnątrz przy silniejszym świetle słonecznym kończy się porażką. Widocznie grać trzeba w domu... Obiektywnie jest to wada, ale w tym przypadku przymknąłbym na nią oko: tak szybki LCD z tak dobrymi kolorami to wartość sama w sobie.

Gigabyte Aorus 17 XE4
Gigabyte Aorus 17 XE4

Jeśli komuś mało, to może podłączyć zewnętrzny monitor. Opcje są aż trzy, bo Aorus 17 ma porty HDMI 2.1, miniDisplayPort oraz złącze Thunderbolt 4, które wręcz stoi uniwersalnością – z jednym wszakże wyjątkiem. Laptop wymaga takiej mocy, że ładowanie musi się odbywać za pomocą osobnego gniazda (zasilacz ma moc 240 W) umieszczonego po prawej stronie obudowy, co okazuje się z lekka niewygodne dla osób praworęcznych. Towarzyszą mu wspomniane już USB typu C dla TB 4, jedno USB typu A i mini-jack combo. Z kolei na lewym boku ulokowano wyjścia wideo, drugi port USB oraz LAN. Obecność sieci kablowej to plus, ale dlaczego zaprojektowano tylko dwa porty USB? Rozumiem, że brakiem czytnika kart SD mało kto się przejmie, lecz w 17-calowym laptopie powinny się znaleźć najmarniej trzy gniazda USB typu A.


Mechanika nie stwierdzono

Klawiatura typu membranowego stanowi tutaj regres względem poprzedniej generacji (z klawiaturą mechaniczną) – szkoda, że tak się stało. Producent obiecuje, że klawisze wytrzymają 10 milionów naciśnięć, zapewnia też obsługę NKRO (do 80 naciśnięć). Podświetlenie całości jest w wersji RGB, ale w oprogramowaniu Gigabyte Control Center mamy do wyboru – jeśli zechcemy to ustawić po swojemu i zrezygnujemy z korzystania z predefiniowanych stylów – tylko siedem kolorów. Da się jednak definiować makra i przypisywać je właściwie dowolnie. Do działania samej klawiatury zastrzeżeń nie mam, przypadł mi do gustu ten bardzo niski profil.

Gigabyte Aorus 17 XE4
Gigabyte Aorus 17 XE4

Nie rozumiem jednak, dlaczego podświetlenie obejmuje wyłącznie oznaczenia główne – nie widać np. znaku @ czy rodzaju polecenia wywoływanego kombinacją Fn z klawiszem funkcyjnym, a na dodatek napisy na przyciskach mają szary kolor. Brak też sygnalizacji stanu klawiszy Num Lock czy Caps Lock. Przyjemnie pracuje się z touchpadem (12 cm szerokości), który jednak nie ma w żadnej formie wyróżnionych obszarów dla klawiszy myszy – trzeba po prostu wyrobić sobie pamięć w palcach, bo kliknięcie powyżej pewnej linii nie wywołuje żadnej reakcji. Świetnie za to obszar ten zbiera wszystkie ślady dotyku – naprawdę szybko widać, w jaki sposób używamy gładzika.


Czas na wyścigi

Testowany laptop wyposażono w 16 GB RAM-u DDR4 3200 MHz. Dlaczego nie DDR5, skoro na pokładzie znajduje się jeden z najnowszych procesorów Intela? Powód wydaje się prosty: są modele i z jednym, i z drugim typem pamięci oraz z różnymi wersjami GeForce’ów. Zainstalowany tu CPU to Core i7-12700H zbudowany z sześciu rdzeni P (te obsługują HT) i ośmiu rdzeni E, co w sumie daje układ 20-wątkowy. Układ ten ma też wbudowaną kartę graficzną Iris Xe, ale na tym polu palma pierwszeństwa przypada Nvidii. Siłę obliczeniową w tym obszarze stanowi bowiem GeForce RTX 3070 Ti z pamięcią 8 GB i maksymalnym limitem mocy ustawionym na 130 W. Taki duet głównych elementów zapewnia bezproblemową rozrywkę w rozdzielczości Full HD i – jak to w gamingowym sprzęcie – jest źródłem ciepła i hałasu.

Po kolei więc. Aorus 17 oparty na Core i7 12. generacji na pewno nie jest najwydajniejszym laptopem, ale wcale też do owego miana nie pretenduje. Za to bez wątpienia osiągi aplikacyjne tego Gigabyte’a znajdują się co najmniej na przyzwoitym poziomie. Najważniejszy obszar, czyli gry, wypada natomiast bardzo dobrze. Zainstalowana karta graficzna poradzi sobie z prawie każdym tytułem z maksymalnymi ustawieniami (bez ray tracingu) w Full HD w taki sposób, że osiągniemy wyraźnie powyżej 60 klatek na sekundę. Wyjątkiem w testowym zestawie jest Metro Exodus, ale tu walkę o osiągi trudno wygrać nawet na komputerach stacjonarnych.


Uciekająca energia

Czas na ciepło i hałas. Nie dziwię się, że laptop jest gorący od spodu, a z otworów wentylacyjnych leci ciepłe powietrze – to raczej norma, a w Aorusie w poprawie tej sytuacji nie pomógł zespół ciepłowodów. Na szczęście temperatura w tych miejscach, gdzie trzymamy dłonie, nie stanowi niebezpieczeństwa. Czuć cieplejsze obszary, ale do dyskomfortu wciąż daleko. Jest za to dość głośno (maksymalne obroty wentylatorów to już prawdziwy odkurzacz) i żadnej rady na to nie ma (poza oczywiście pogodzeniem się z mniejszą wydajnością). Brak też trybu pasywnego, bo nawet ustawienie własnego schematu pracy chłodzenia nie spowoduje wyłączenia śmigieł (ale to detal). Nie uda się osiągnąć poprawy w kwestii hałasu dlatego, że po prostu pod obciążeniem procesor szybko osiąga taką temperaturę, która skutkuje zbijaniem taktowania, żeby nie przekroczyć ograniczeń termicznych – wyraźnie lepiej się tu trzyma karta graficzna.

Gigabyte Aorus 17 XE4
Gigabyte Aorus 17 XE4

I w tym miejscu trafiamy na problem z zarządzaniem energią. W dołączonym oprogramowaniu dostępnych trybów jest pięć (trzy nakierowane na wydajność), do tego osobno można włączyć Dynamic Boost lub coś o nazwie Gigabyte AI GPU Boost. Mieszanka tego wszystkiego powoduje, że trudno trafić w najlepsze ustawienie dla danego zastosowania, bo różnice w wynikach mogą być spore. O ile osiągi w grach plasują się mniej więcej na takim samym poziomie, o tyle testy aplikacyjne pokazują, że niekoniecznie to, co pozornie szybsze, da też lepszy rezultat na końcu. Po prostu trzeba poeksperymentować, bo widać, że aktywowanie – lub nie – limitów energetycznych nakłada mniejszy lub większy kaganiec.


Dysk na plus, akumulator na minus

Na dużą pochwałę zasługuje wydajność dysku SSD. Jest to jakiś OEM-owy model wykorzystujący PCIe 4.0, który jednak ma odczyt sekwencyjny przekraczający 7000 MB/s, a zapis sięgający 3600 MB/s. Brawo! Co więcej, jedno gniazdo M.2 jest wolne, więc łatwo rozbudować przestrzeń na dane. O komunikacji sieciowej wspomniałem wcześniej, bo port Ethernet – tu może działać z prędkością 2,5 Gbit/s – trudno przeoczyć, na polu bezprzewodowym dostajemy natomiast pełną pulę. Karta Wi-Fi to bowiem standard 6E, czyli obsługuje ona każdy tryb pracy sieci, a w komplecie dostajemy Bluetootha 5.2. Kamera internetowa jest – tak to należy skwitować, bo obsługuje tylko rozdzielczość HD. Słabo wypadają też mikrofony, a dwóm głośnikom – choć nawet przy najwyższej głośności grają czysto – brak soczystości i oczywiście basów. Tak czy siak – bez zestawu słuchawkowego grać będzie trudno.


W grach nowy laptop Gigabyte'a sprawdza się bardzo dobrze.


Kiepsko dzieje się w kwestii efektywności pracy z akumulatora. Choć liczbowo wygląda to bardzo dobrze, bo zainstalowana niewymienna bateria ma 99 Wh, to niestety praktyczne sprawdziany wypadają źle. Standardowo w trybie wydajnościowym nie ma co oczekiwać cudów – udało się dociągnąć do 73 minut – ale jeśli na przeglądaniu internetu można spędzić tylko niecałe pięć i pół godziny, a na oglądaniu filmów niewiele ponad kwadrans więcej, to coś tu zgrzyta. Czy zarządzanie energią kuleje po stronie procesora (a ta generacja miała być oszczędna), czy systemu operacyjnego (Windows 11 Home), czy oprogramowania Gigabyte’a – nie wiem, ale efekt jest słaby.

Gigabyte Aorus 17 XE4
Gigabyte Aorus 17 XE4

Jak więc kompleksowo ocenić nowego Aorusa 17? Laptop ma niepodważalne atuty w postaci szybkiego ekranu i bardzo dobrej wydajności w grach, czyli spisuje się w tym, do czego został przeznaczony. Ma też kilka wyraźnych wad i nic tego nie maskuje. Mnie przekonuje zwłaszcza wyświetlacz, który choć słabuje z jasnością, to 360-hercowym odświeżaniem i odwzorowaniem kolorów ciągnie wszystko od góry. W tej chwili laptop nie jest dostępny w polskich sklepach, ale jego cena wynosi ok. 10 000 zł (za taką zresztą kwotę z uwzględnieniem pozostałych kosztów można go kupić w Niemczech).

Cena: ok. 10 000 zł | Gigabyte

PARAMETRYProcesor: Intel Core i7-12700H, 6 rdzeni P (Golden Cove) + 8 rdzeni E (Gracemont), 20 wątków, 1,70-4,70 GHz • Grafika: Nvidia GeForce RTX 3070 Ti (8 GB GDDR6, 1410 MHz boost, 115 W Total Graphics Power, 15 W Dynamic Boost, 130 W Max GPU Power) + Intel Iris Xe • Ekran: IPS, 17,3 cala, 1920 × 1080, 127 ppi, 360 Hz, matowy, pokrycie barw 100% sRGB, 72% NTSC • Pamięć: 2 × 8 GB RAM DDR4 3200 MHz, SSD M.2 PCIe Gen 4 NVMe 1 TB • Łączność: 2 × USB 3.2 Gen1 typu A, 1 × Thunderbolt 4, HDMI 2.1, miniDisplayPort 1.4, LAN 2,5 Gbit/s (Realtek RTL8125-BG), Wi-Fi 6E (WLAN 802.11a/​b/​g/​n/​ac/​ax, 2 × 2 – układ Intel AX211), Bluetooth 5.2, słuchawki/mikrofon • Napęd optyczny / czytnik kart: brak/brak • Akumulator: Li-Poly, niewymienny, 99 Wh, zasilacz 240 W • Inne: kamera 0,9 Mpix (1280 × 720), kamera na podczerwień do obsługi Windows Hello, głośniki stereo, podświetlana klawiatura (membranowa, wyspowa), Windows 11 Home • Wymiary: 398 × 254 × 27 mm • Waga: 2,7 kg, zasilacz 0,57 kg

Gigabyte Aorus 17 XE4
Gigabyte Aorus 17 XE4

Ocena

Gamingowy laptop oparty na procesorze 12. generacji Intel Core i karcie GeForce RTX 3070 Ti, z ekranem Full HD o odświeżaniu 360 Hz. W grach sprawdza się bardzo dobrze, ale ogólnie ma parę słabych punktów: wyświetlacz o stosunkowo niskiej jasności, krótki czas pracy na baterii, silne nagrzewanie się procesora i idące za tym zbijanie taktowania czy też głośna praca.

7
Ocena końcowa

Plusy

  • wysoka jakość wykonania (z zastrzeżeniem co do montażu touchpada)
  • ekran 360 Hz z bardzo dobrym odwzorowaniem kolorów 
  • wysoka wydajność w grach 
  • szybki dysk SSD 
  • jedno gniazdo M.2 jest wolne 
  • podświetlana, wygodna klawiatura
  • precyzyjny touchpad
  • nienachalna stylistyka
  • cienkie ramki
  • gumowe ochraniacze ekranu
  • dwa wyjścia wideo, w tym HDMI 2.1 
  • port Thunderbolt 4
  • gniazdo LAN
  • szybki dysk SSD NVMe
  • obsługa Wi-Fi 6E i Bluetootha 5.2 

Minusy

  • zawiasy nie budzą zaufania
  • palcująca się obudowa i touchpad
  • szybkie nagrzewanie się procesora i związane z tym ograniczanie taktowania 
  • hałas podczas większego obciążenia
  • krótki czas pracy na baterii
  • podświetlenie klawiszy obejmuje wyłącznie znaki główne
  • tylko dwa porty USB typu A
  • brak czytnika kart
  • problem z zarządzaniem energią
  • słabe kamera internetowa i mikrofony
  • przeciętne głośniki
  • cena powinna być niższa, choć być może w obecnych realiach aktualne hasło to „tanio już było”

Redaktor
Marcin „Tokamakk” Kwiecień
Wpisów10

Obserwujących0

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane