10.10.2022, 10:45Lektura na 7 minut

Huawei MateBook X Pro 2022 – test. Lekki, drogi i… świetny

Powiedzmy to na samym początku: to nie laptop do grania. I choć możemy na nim z powodzeniem uruchomić popularne gry-usługi, MateBook X Pro jest przede wszystkim świetnym sprzętem do ogólnego użytku.


Grzegorz „Krigor” Karaś

Na tle pozostałych laptopów w ofercie Huawei urządzenia spod znaku MateBook X Pro są konstrukcjami w pewnym sensie wyjątkowymi. Kierowane raczej do bardziej wymagającego użytkownika domowego, z powodzeniem jednak mogą konkurować z laptopami biznesowymi pokroju choćby ThinkPada. Czy taki szpagat ma sens? Moim zdaniem tak.


Lekkość formy

Laptop waży 1,26 kg i pod pokrywą mieści ekran LTPS o przekątnej 14,2″. Nietypowo? To stąd, że mamy tu do dyspozycji proporcje 3:2 i rozdzielczość 3120 × 2080, wyświetlacz zaś zajmuje 92,5% powierzchni przedniego panelu i może działać w trybie 90 Hz (o tym więcej za chwilę). Taki ekran świetnie nadaje się do pracy: więcej przestrzeni w pionie oznacza wygodniejsze przeglądanie sieci, a także przyjemniejsze korzystanie z arkuszy tekstowych czy kalkulacyjnych. Równocześnie to też rozdzielczość, która sprawia, że niezależnie od zastosowania obraz jest przyjemny dla oka. Nie można narzekać również na kąty: niewielkie i w żadnym razie niezaliczające się do wad przyciemnienie matrycy da się dostrzec jedynie przy ostrym wychyleniu na boki lub gdy spojrzymy na sprzęt niemalże całkowicie z góry. Bardziej już przeszkadzają refleksy: matryca jest błyszcząca, przez co np. niefortunnie odbijające się na jej powierzchni okno może przeszkadzać chociażby podczas oglądania filmu. Ogółem jednak ekran oceniam jako świetny.

Huawei MateBook X Pro 2022
Huawei MateBook X Pro 2022

Wspomniane wykończenie wyświetlacza ma zapewne związek z tym, że MateBooka X Pro możemy smyrać paluchem po ekranie, który jest w stanie odczytać jednocześnie do 10 punktów dotyku, do czego zresztą bardzo szybko się przyzwyczaiłem. Czasem to po prostu o wiele wygodniejsze niż szukanie touchpada. Nawiasem mówiąc, ten ostatni wcale nie jest zły: został powiększony (w stosunku do modelu z zeszłego roku) i teraz sięga do samej krawędzi obudowy. Poza tym obsługuje on wygodne gesty Free Touch pozwalające np. na szybkie minimalizowanie lub zamykanie okien. Wszystko to – a także stosunkowo niewielkie rozmiary – sprawia, że MateBook X Pro na co dzień jest cholernie poręcznym i wygodnym sprzętem, którego nie ma co nawet pod tym względem porównywać do „krów” o przekątnej 15,6″.


Co wewnątrz?

Spora w tym również zasługa podzespołów zapewniających płynne działanie. Sprzęt uzyskał certyfikat Intel Evo, wewnątrz znajdziemy więc „niebieską” jednostkę Core i7-1260P ze zintegrowanym układem Iris Xe Graphics. To 12-rdzeniowy chip z czterema rdzeniami P, ośmioma E i szesnastoma wątkami. Całość uzupełnia 16 GB RAM-u oraz dysk 1 TB. Jak już zostało powiedziane, trudno taką konfigurację nazwać gamingową, choć wiele popularnych, mniej wymagających gier tak czy inaczej ruszy na laptopie aż miło. Nieraz będziemy jednak musieli się przy tym pogodzić z niższym poziomem detali wyświetlanej grafiki lub – najczęściej – z rozdzielczością obniżoną do 1920 × 1200. Natywna liczba pikseli będzie na ogół zbyt wymagająca dla „integry”, ale przecież Full HD na 14-calowej matrycy nadal wygląda dobrze.

Po stronie plusów możemy zapisać wydajność akumulatora. Naklejka Evo zobowiązuje producenta do co najmniej 9 godzin pracy przy ekranie 1080p – tu oczywiście mamy większą rozdzielczość, więc wspomniane ogniwo też może działać nieco gorzej. W praktyce to jednak zależy od ustawień laptopa. Omówiony wcześniej ekran cechuje się odświeżaniem na poziomie 90 Hz, standardowo zaś działa z częstotliwością 60 Hz – cóż, zapewne jest to związane właśnie z wydajnością akumulatora. Przy ustawieniu „na maksa” i z wysoką jasnością sprzęt podziała ok. 6 godzin, o czym się przekonałem, pracując na MateBooku X Pro w plenerze. Jeżeli jednak zadowolimy się 60 Hz, połową jasności i trybem oszczędzania energii, to wówczas laptop „wyciągnie” ok. 10 godzin – w tym czasie będziemy mogli korzystać z programów biurowych i przeglądać sieć. Pod tym względem urządzenie zachowuje się bardzo podobnie swojego poprzednika z zeszłego roku. Gdzie zatem pojawiły się zmiany?


Bez przejściówki ani rusz

Nie licząc oczywiście procesora i lekko zwiększonych gładzika, ekranu oraz gabarytów (poprzednik miał 13,9″ i był o 6 mm krótszy, patrząc tylko na najdłuższy bok), to zmiany zaszły przede wszystkim w portach: tutaj otrzymujemy do dyspozycji dwa gniazda Thunderbolt 4 oraz dwa USB-C. Jeśli dodamy do tego wejście słuchawkowo-mikrofonowe, to mamy już komplet „dziurek” w obudowie. Gdzie zatem USB typu A? Ano nie ma go. W pudełku z laptopem znajdziemy jednak odpowiednią przejściówkę. Ogółem więc z jednej strony niby dostajemy jedno gniazdo więcej niż wcześniej, ale z drugiej – cóż, trzeba pamiętać o dodatkowym kabelku, bo przecież sprzętów korzystających z klasycznej „szeregówki” jest wciąż od groma. Jeśli zaś chodzi o zasilacz, to mamy tu jednostkę przypominającą ładowarkę telefonów 90 W, którą podepniemy do dowolnego złącza USB – specjalnego portu ładowania tu po prostu nie ma, co oczywiście w takiej sytuacji nie stanowi wady.


Drogi, ale czuć, że to poręczny i przyjemny na co dzień sprzęt z wyższej półki.


Cieszy zmiana umiejscowienia kamery – poprzednio znajdowała się ona w wysuwanej spomiędzy klawiszy F6 i F7 kolumience, teraz zaś trafiła nad górną krawędź ekranu. To dobry ruch i jednocześnie koniec huaweiowej przygody z dziwną perspektywą przypominającą – jak to trafnie określił jeden z redakcyjnych kolegów – pozycję chomika przy poidełku. Wraz z tegoroczną edycją laptopa użytkownicy nareszcie zaczynają wyglądać normalnie, ponadto kamerka – choć tylko 720p – pozwala np. na automatyczne kadrowanie obrazu na osobie siedzącej przed ekranem.


Czy warto?

Pisząc ostatnimi czasy o sprzętach i ich cenach, trudno nie popaść w marazm związany z sytuacją gospodarczą w naszym kraju. Cóż, tanio nie jest – ale nie tylko ze względu na kurs złotówki. Laptopy z serii MateBook X Pro to flagowce, które stają w szranki zarówno ze wspomnianymi już biznesowymi ThinkPadami, jak i z komputerami spod znaku nadgryzionego jabłka. I sądzę, że robią to dobrze: testowany tu laptop to niesamowicie przyjemny sprzęt mieszczący się w niewielkiej torbie. Stylowa niebieska obudowa oraz poziom wykonania nie pozostawiają cienia wątpliwości, że mamy do czynienia z produktem z wyższej półki. Komplet pozytywnych wrażeń uzupełniają dobry ekran, takaż jakość dźwięku, kultura pracy oraz wygodna, stosunkowo niewielka i uniwersalna ładowarka, której ciężaru w podróży nie poczujemy.

Równocześnie jednak widać, że forma tych flagowych laptopów Huawei trochę już „się zastała”. Zmian w stosunku do poprzednika nie ma aż tak wiele, a przynajmniej nie tych znaczących. Nie mogę odżałować braku portu USB-A – każdorazowa próba podpięcia przewodowej myszki wiąże się z koniecznością nurkowania za przejściówką. Oczywiście w erze bezprzewodowej może wyglądać to jak narzekanie starego zgreda – mam jednak wrażenie, że wielu osobom będzie to przeszkadzać, choćby podczas żonglowania pendrive’ami w robocie. Niemniej ogółem jestem zadowolony – to sprzęt premium, co da się zauważyć w trakcie codziennego użytkowania. Problem w tym, że dokładnie to samo czułem podczas obcowania z poprzednikiem – a ten jest teraz tańszy o jakieś półtora tysiąca złotych.

Cena: 9000 zł, consumer.huawei.com

HUAWEI MATEBOOK X PRO – PARAMETRY

Procesor: Intel Core i7-1260P • Grafika: Intel Iris Xe • Ekran: 14,2″, 3120 × 2080, 3:2, LTPS, 90 Hz, dotykowy • Pamięć: 16 GB RAM LPDDR5, 1 TB SSD NVMe • Łączność: Wi-Fi 6, Bluetooth 5.2, 2 × Thunderbolt 4, 2 × USB-C, mini-jack combo • Akumulator: 60 Wh, niewymienny • Inne: touchpad z obsługą gestów, współpraca z innymi urządzeniami Huawei, przycisk zasilania zintegrowany z czytnikiem linii papilarnych, kamera 720p, 6 głośników, 4 mikrofony, w zestawie m.in. przejściówka USB-A – USB-C • Wymiary: 310 × 221 × 15,6 mm • Waga: 1,26 kg

Ocena

Podsumowanie: To kolejny już MateBook X Pro – laptop udany, poręczny, niezwykle wygodny i stosunkowo niewielki, bo zamknięty w obudowie z dotykowym ekranem 14,2″. Przy dobrej wydajności i żywotności akumulatora jest jednym z najciekawszych urządzeń dla tych bardziej wymagających użytkowników. Irytują tylko dwie rzeczy: wysoka cena oraz brak portu USB-A.

8
Ocena końcowa

Plusy

  • świetne wykonanie
  • niewielkie rozmiary i waga
  • bardzo ładny wygląd 
  • wydajność pozwalająca pograć w prostsze tytuły
  • dotykowy ekran wysokiej jakości
  • wygodna klawiatura
  • przyzwoity akumulator
  • kultura pracy

Minusy

  • cena
  • braku portu USB-A
  • kamerka tylko 720p (ale na szczęście tym razem dobrze ulokowana)
  • na upartego: trochę większy niż poprzednik

Redaktor
Grzegorz „Krigor” Karaś

Gdyby mnie ktoś zapytał, ile pracuję w CD-Action, to szczerze mówiąc, nie potrafiłbym odpowiedzieć. Zacząłem na początku studiów i... tak już zostało. Teraz prowadzę działy sprzętowe właśnie w CD-Action oraz w PC Formacie. Poza tym dużo gram: w pracy i dla przyjemności – co cały czas na szczęście sprowadza się do tego samego. Głównie strzelam i cisnę w gry akcji – sieciowo i w singlu. Nie pogardzę też bijatyką, szczególnie jeśli w nazwie ma literki MK, a także rolplejem – czy to tradycyjnym, czy takim bardziej nastawionym na akcję.

Profil
Wpisów270

Obserwujących21

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane