8
2.05.2022, 06:15Lektura na 16 minut

Kuchenna rewolucja. Bezsensowny komputer, który odmienił branżę

W 1969 roku firma Honeywell zaprezentowała światu najdziwaczniejszy komputer osobisty w historii. Przeznaczony był dla „pań domu”, a wyglądem przypominał sprzęt żywcem wyjęty z jednego z odcinków „Star Treka”.

Ważący ok. 50 kg H316 pedestal model o wartości trzech samochodów osobowych miał pomóc gospodyniom przyrządzać zbilansowane posiłki. I zasadniczo nie potrafił nic więcej. Dodatkowo, aby móc go obsługiwać, należało nie tylko być programistą, ale też umieć na bieżąco odczytywać i interpretować wyświetlane przez komputer komunikaty w systemie binarnym. Nic więc dziwnego, że nie sprzedał się ani jeden jego egzemplarz. Powiecie: komercyjna klęska, porażka konstruktorów, kompromitacja producenta... Ale Honeywell wcale tak nie uważał. Ba! Zarząd z radością zacierał ręce – to, że ich produkt się nie sprzeda, od samego początku było bowiem dla firmy oczywiste. Po co zatem w ogóle powstał ów „Kuchenny Komputer”? Zaraz się dowiecie.


Honey-well

Ale najpierw pomówmy chwilę o samej firmie. Powstała w 1906 roku i przez lata była znana z produkowania… termostatów. Przez kolejne pół wieku rozrastała się, wchłaniała lokalną konkurencję i dywersyfikowała swoją działalność, inwestując m.in. w przemysł lotniczy i obronny. W pierwszej połowie lat 50. weszła z przytupem w branżę elektroniczną i zaczęła tworzyć komputery. Jej pierwszy mainframe’owy DATAmatic 1000 trafił do sprzedaży w 1957.

honeywell 200 h200
Pulpit sterowniczy komputera Honeywell 200 (po lewej stronie). Zdjęcie: Wikimedia Commons

W kwietniu 1964 firma CCC (Computer Control Corporation) stworzyła, bardzo zresztą udany, mikrokomputer DDP-116, pierwszy na świecie 16-bitowiec w tej kategorii (do tej pory bowiem tylko mainframe’y były 16-bitowe). Honeywell wykupił CCC w 1966 roku, zyskując w ten sposób jej pracowników, doświadczenie oraz prawa do wykorzystania DDP-116. Ten stał się bazą dla kolejnych – cieszących się dużym powodzeniem – mikrokomputerów koncernu, zwanych potocznie „serią 16” (bo każdy nowy model miał w nazwie tę właśnie liczbę). W efekcie Honeywell stał się jedną z najbardziej znaczących firm w amerykańskim przemyśle komputerowym przełomu lat 60. i 70. XX wieku.

Warto tu podkreślić, że w czasach, gdy powstawała „seria 16”, komputery nadal stanowiły drogi i specjalistyczny sprzęt dla dość wąskiej grupy odbiorców, głównie firm, instytucji, ośrodków badawczych czy uniwersytetów. Ówczesne mikrokomputery były, wbrew nazwie, dużymi pudłami używanymi do obliczeń naukowych i inżynierskich, przetwarzania informacji biznesowych itd.


Honey-not-quite-well…

W 1968 firma Data General wypuściła mikrokomputer NOVA, który narobił sporo zamieszania na rynku. Sprzęt dostępny był bowiem nie tylko w klasycznej konfiguracji, ale także jako wersja „desktopowa” możliwa – od biedy – do postawienia na biurku. To mocno zabolało Honeywella, który od lat starał się wykreować swój obraz jako „tej innej firmy” (w znaczeniu „innej od reszty producentów komputerów”). Chciał być odbierany jako innowacyjny, otwarty na nowe technologie i rozwiązania, wytyczający nieznane wcześniej kierunki rozwoju. Ekipa robiła naprawdę wiele, by mieć taki image, m.in. dość intensywnie promowała się w branży niemającej nic wspólnego z produkcją hardware’u – w Hollywood. W ten sposób Honeywell dołączył do grona konsultantów naukowych przy produkcji „2001: Odysei kosmicznej” Stanleya Kubricka. Reżyser przed rozpoczęciem zdjęć zwrócił się bowiem do kilku producentów komputerów z prośbą o prognozę, jakie technologie będą stosowane w przyszłości i jak będą wyglądały w roku 2001. Większość firm tylko wzruszyła ramionami w odpowiedzi, lecz Honeywell z chęcią zaangażował się w ową współpracę, rozumiejąc, że zyskał bardzo dobrą okazję do promocji. To więc nie przypadek, że logo filmowego HAL-9000 i Honeywella są do siebie mocno podobne.

Także w filmie sensacyjnym „Mózg za miliard dolarów” z 1967 pojawia się model 200 Honeywella jako tytułowy wyrafinowany superkomputer potrafiący komunikować się za pomocą głosu z agentami tajnej organizacji zwalczającej komunistycznych szpiegów. A logo firmy na panelu urządzenia nieprzypadkowo przyciąga obiektyw kamery na dobrych parę sekund. Ot, takie tam lokowanie produktu…

Ale ad rem… Honeywell szybko skonstruował produkt konkurencyjny wobec Data General – najnowszy mikrokomputer Honeywell 316 będący rozwinięciem DDP-516 (ciekawostka: „516-tka” stanowiła jeden z filarów, na których wzniesiono ARPANET, przodka dzisiejszego internetu). H316 reklamowano jako „pierwszy na świecie 16-bitowy komputer w cenie poniżej 10 000 dolarów”. I jak na ówczesne czasy sprzęt ten wydawał się dość filigranowy – ważył tylko 50 kg, a do tego również można było ustawić go na biurku (rozmiary: 19 × 24,5 × 14 cali). Ponadto H316 okazał się pierwszym mikrokomputerem wykorzystującym półprzewodnikową pamięć RAM (wcześniej używano pamięci rdzeniowej). Wtedy było to więc całkiem niezłe urządzenie, które skutecznie konkurowało z produktem Data General. Ale Honeywell potrzebował czegoś więcej. Czuł bowiem, że jego starannie wykreowany wizerunek innowacyjnej firmy wyprzedzającej poczynania konkurencji doznał właśnie sporego uszczerbku i należy wymyślić sposób, by odzyskać reputację. Pomysł, jak tego dokonać, był – co trzeba przyznać – dość odlotowy.

Redaktor
Smuggler

Byt teoretycznie wirtualny. Fan whisky (acz od lat więcej kupuje, niż konsumuje), maniak kotów, psychofan Mass Effecta, miłośnik dobrego jedzenia, fotograf amator z ambicjami. Lubi stare, klasyczne s.f., nie cierpi ludzkiej głupoty i hipokryzji, uwielbia sarkazm i „suchary”. Fan astronomii, a szczególnie ośmiu gwiazd.

Profil
Wpisów154

Obserwujących39

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane