1
21.10.2022, 09:27Lektura na 6 minut

Philips Evnia – byłem na pokazie. Te monitory!

Mamy kilka marek, które są oddane niemal wyłącznie gamingowi i tworzą kompletne ekosystemy dla fanów tego rodzaju rozrywki. Philips do tej pory do nich nie należał – teraz jednak rzuca się na głęboką wodę.


Grzegorz „Krigor” Karaś

Żeby daleko nie szukać: Razer czy Corsair to przykłady brandów, które mają w swojej ofercie niemal wszystko, czego potrzebują gracze. Philips zaś – przynajmniej w obrębie naszego podwórka – do tej pory kojarzony był głównie z ekranami. Wygląda jednak na to, że niedługo wspomniane i znane już przecież marki będą musiały zrobić trochę miejsca dla nowego w tym gronie – nomen omen – gracza.


Pozytywne myślenie

Evnia to nowa gamingowa marka Philipsa. Nazwa pochodzi z języka greckiego i znaczy tyle co „dobry umysł” lub – w nieco bardziej swobodnym tłumaczeniu – „pozytywne myślenie”. To ostatnie na pewno przyświeca zespołowi Philipsa, bo wraz z premierą zestawu urządzeń firma chce zrobić wyłom w dość skostniałym już rynku „wielkich” producentów gamingowych i rozsiąść się między nimi, oferując nie tylko ekrany, co było dość oczywiste, ale i akcesoria w postaci myszek, słuchawek i przyozdobionych iluminacją RGB podkładek.

Evnia to kompletny ekosystem obsługiwany z wykorzystaniem programowego kombajnu, jak u Razera czy „Korsarzy”.

Nowy sprzęt – wzorem poważniejszej konkurencji – ma spinać programowy kombajn, który pozwoli np. zsynchronizować podświetlenie czy zapisać całościową konfigurację zestawu w chmurze. Elektronika marki Evnia będzie dzielić się na cztery linie: podstawowa to seria 3000, ta dla bardziej wymagających – 5000, z kolei hi-end zostanie oznaczony siódemką oraz ósemką z trzema zerami.


Dla najbardziej wymagających

Gwiazdami są oczywiście monitory, w których produkcji Philips ma największe doświadczenie. I muszę przyznać, prezentują się naprawdę nieźle – szczególnie już najwyższe modele. Co najmniej jeden z nich chciałbym zobaczyć u siebie, tj. Evnię 42M2N8900, czyli w zasadzie topowy ekran 4K o przekątnej 42 cali, z wciąż bardzo rzadko spotykaną na biurkach matrycą OLED o częstotliwości odświeżania 138 Hz i czasie reakcji GtG… 0,1 ms. Wyświetlacz wyposażono w HDMI 2.1, podświetlenie tylnej ściany to technologia Ambiglow, mamy też zgodność z HDR10. Na żywo monitor robi wręcz fenomenalne wrażenie, również za sprawą oryginalnego wyglądu. Bez dwóch zdań najciekawszy sprzęt spośród wszystkich zaprezentowanych.

Ekran OLED 42" robi naprawdę dobre wrażenie.

Wzrok przyciąga zresztą także panel VA miniLED – 34M2C7600MV to już w zasadzie klasyczna konstrukcja 34″ 3440 × 1440, z ekranem zgodnym z HDR1400 i z matrycą 165 Hz. Promień krzywizny wynosi 1500R, nie zabrakło też Ambiglow oraz HDMI 2.1. Podobny model – przynajmniej jeśli chodzi o format – to 34M2C8600, czyli 34 cale WQHD, ale dla odmiany stworzone z wykorzystaniem panelu QD-OLED. Obraz odświeża się tutaj z częstotliwością 175 Hz, producent chwali się zaś zgodnością z HDR400 oraz podświetleniem Ambiglow. Również w tym przypadku ekran jest zakrzywiony. To samo zresztą można powiedzieć o „średniaku” 27M2C5500W z matrycą VA. Siłą rzeczy ten ostatni wypada najmniej efektownie, ale nie zmienia to faktu, że najwidoczniej monitory Evnia powinny zająć zasłużone miejsce wśród najlepszych konstrukcji. No i – co warto podkreślić – w końcu na biurkach graczy (no, przynajmniej tych z grubszymi portfelami, o czym za chwilę) zaczną pojawiać się ciut częściej wyświetlacze OLED, które w królestwie laptopów dostępne są już od jakiegoś czasu (co zresztą budzi u mnie jako zatwardziałego pecetowca niekłamaną zazdrość).

Konstrukcje 34" niby już znamy, jednak w wydaniu Philipsa przyciągają uwagę wciąż rzadko spotykanymi technologiami wyświetlania obrazu.

Ceny? Cóż, trzymajcie się krzeseł. Patrząc na zastosowane technologie, oczywiste wydawało się, że tanio nie będzie, ale jak się okazuje, zaprezentowane wyświetlacze to – przynajmniej jeśli chodzi o najwyższą półkę – zabawki dla naprawdę majętnych. Za 42M2N8900, czyli ów największy OLED, zapłacimy 1959 euro, za QD-OLED 34M2C8600 – 1849 euro, do 27M2C5500W z matrycą VA firma przypnie zaś metkę z ceną 579 euro. Wszystkie te ekrany zadebiutują w połowie stycznia. Najwcześniej, bo już w grudniu, pojawi się Philips Evnia 34M2C7600MV. Wartość tego miniLED-a to jednak aż 2069 euro. Ceny zaporowe, szczególnie w kontekście sytuacji gospodarczej w naszym kraju i złotówki szorującej po podłodze kantorów.


Akcesoria Evnia

Monitory to jednak nie wszystko. W ślad za ekranami podążą akcesoria: klawiatury, myszki, słuchawki i podkładki z podświetlonymi krawędziami. Na owe mniejsze urządzenia będziemy musieli poczekać aż do czerwca 2023, aczkolwiek miałem okazję „obmacać” je już teraz.

Słuchawki z najwyższej półki, przynajmniej na pierwszy rzut oka, są wygodne i przyjemnie grają.

Bardzo dobre wrażenie sprawiają na pewno wygodne hi-endowe słuchawki z wyraźnym sznytem cenionych konkurencyjnych muszli spod znaku Siberii; myszki i klawiatury oznaczone „siódemkami” na końcu przyciągają wzrok niebanalnym wzornictwem, jeśli zaś chodzi o półkę średnią, to ten sprzęt zbytnio się nie wyróżnia, szczególnie już słuchawki, które najprawdopodobniej zginą w tłumie innych urządzeń tego typu (w ich przypadku zresztą do gustu nie przypadły mi muszle ani ogólna, dość po macoszemu jednak potraktowana konstrukcja). Tu prezencja jest dość przeciętna, z kolei plusem wydaje się biała kolorystyka najdroższych akcesoriów – na pewno zwrócą tym na siebie uwagę na półkach.

Biała kolorystyka i marmurowa tekstura robią dobre wrażenie.

Właśnie – wygląd. Wspomniane urządzenia łączy oryginalna stylistyka: to „marmurowa”, nakrapiana w specyficzny sposób tekstura oraz ciekawie poprowadzone oświetlenie w postaci prostego (na ogół) i zatopionego w obudowach paska LED. W najdroższych produktach nie uświadczymy też kabla, „średniaki” i podstawowe akcesoria będziemy z kolei podłączać przewodem USB. Sprzęt trafi do sklepów w wersjach białej i czarno-szarej, zależnie od modelu.

Z zaprezentowanych sprzętów najgorzej wypadają akcesoria średniaki.

Porzucając już aspekty techniczne, tym, co na pewno się Philipsowi udało, jest pokazanie świeżo wyglądającej i zasadniczo innowacyjnej – przynajmniej w kontekście ekranów – marki. Firma podkreśla chęć łamania schematów oraz swoją inkluzywność (zatrudniła zresztą pierwszą afrykańską profesjonalną graczkę jako twarz brandu). Trzeba przyznać, że to spójna i oryginalna komunikacja – szkoda tylko, że w ramach tej inkluzywności nie pomyślano np. o myszkach dla leworęcznych, jeśli miałbym się powyzłośliwiać na koniec. Na to być może przyjdzie czas – do lata przecież jeszcze ponad pół roku. W międzyczasie zaś przekonajmy się, co potrafią te na pierwszy rzut oka cudne monitory – ja tego dużego OLED-a na swoim biurku wprost nie mogę się doczekać.

8
zdjęć

Redaktor
Grzegorz „Krigor” Karaś

Gdyby mnie ktoś zapytał, ile pracuję w CD-Action, to szczerze mówiąc, nie potrafiłbym odpowiedzieć. Zacząłem na początku studiów i... tak już zostało. Teraz prowadzę działy sprzętowe właśnie w CD-Action oraz w PC Formacie. Poza tym dużo gram: w pracy i dla przyjemności – co cały czas na szczęście sprowadza się do tego samego. Głównie strzelam i cisnę w gry akcji – sieciowo i w singlu. Nie pogardzę też bijatyką, szczególnie jeśli w nazwie ma literki MK, a także rolplejem – czy to tradycyjnym, czy takim bardziej nastawionym na akcję.

Profil
Wpisów270

Obserwujących21

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane