6.12.2021, 17:00Lektura na 6 minut

Elex II: Pierwsze wrażenia z nowej gry twórców Gothica

Flanelowe koszule wyprasowane? Brody przycięte? Siekiery naostrzone? To świetnie, bo za kilka miesięcy znowu będziemy robić w drewnie!


Paweł „Cursian” Raban

Nie oszukujmy się: na tym etapie wszyscy wiedzą już, jak wyglądają gry „Piranii”. To oczywiste, dlaczego wiele osób ma z tym problem – nie pojmuję raczej, z jakiego powodu ja wciąż przepadam za robotą drwala i tak chętnie wyczekuję kolejnego zlecenia. Widzę przecież, jak wiele rzeczy tu nie działa, irytuje i nadaje się do muzeum, ale niech mnie Belial porwie, jeśli nie ma w tym wszystkim świetnego klimatu, radości z eksploracji i nieporównywalnego z niczym innym poczucia rośnięcia w siłę.


W poprzednim odcinku…

W „dwójce” powracamy do mało logicznego, ale za to interesującego świata łączącego typowe fantasy z madmaksową postapokalipsą i science fiction. Od wydarzeń z poprzedniej części minęło „wiele lat”, lecz główną rolę ponownie odgrywa Jax. Po zwycięstwie nad Hybrydą Albowie złagodnieli, zaczęli odczuwać emocje i pozwolili eleksowi spokojnie płynąć po Magalanie. Skłócone do tej pory frakcje zawiesiły działania wojenne, skupiając się na odbudowie zniszczeń. Gdyby tak to wszystko zostawić, byłaby to najnudniejsza kontynuacja na świecie, więc nikt nie będzie pewnie zaskoczony, jeśli napiszę, że w pewnym momencie coś musiało się koncertowo schrzanić.

Pamiętacie, jak w jednej z ostatnich scen „jedynki” na niebie pojawiły się tajemnicze znaki? Zdawałoby się, że bardziej oczywistego dowodu na to, że szykuje się coś złego, wymyślić się już nie da, ale ludzkość i tak zignorowała przestrogi, stopniowo pogrążając się w dawnych konfliktach. Rozgoryczony Jax usunął się w cień, zerwał wszelkie kontakty i udał się na dobrowolne wygnanie. Przez cały ten czas wielu zupełnie o nim zapomniało, inni zaś uznali go za legendę – swoisty symbol wymyślony „ku pokrzepieniu serc”. Kiedy pewnego dnia zaczyna się wreszcie wroga inwazja, niegdysiejszy wybawiciel zostaje zmuszony do porzucenia emerytury i ponownego chwycenia za broń.

Elex 2

Nowe przyprawy w starym daniu

Na tym etapie nie mam zamiaru ferować ostatecznych wyroków, ale wydaje się, że fabuła prezentuje poziom typowy dla większości gier tego studia(*). Najważniejszy jest tu zatem klimat świata przedstawionego, a nie wątek główny czy relacje z poszczególnymi osobami. Wciąż niezwykle podoba mi się kontrastowość Magalana i to, że przedzierając się przez wyrwane żywcem ze średniowiecza okolice pełne chat krytych strzechą, wychodzi się nagle na współczesną autostradę zasypaną wrakami wojskowych ciężarówek. Towarzyszące temu uczucie jest absolutnie wyjątkowe i satysfakcjonujące, choć przyznaję, że dość specyficzne.

Mam za to trochę zastrzeżeń do pomysłu na zawiązanie akcji. „Piranie” zdążyły już przyzwyczaić wszystkich do tego, że za każdym razem każą zaczynać od samego dołu drabiny społecznej (patrz: ramka), ale mam wrażenie, że zwykle udawało im się to wytłumaczyć jakoś zgrabniej. Nie potrafię pogodzić się z faktem, że po ledwie kilku latach przerwy Jax zupełnie zapomniał, jak trzymać miecz, a dla większości ludzi stał się niegodnym szacunku popychadłem, odsyłanym do najpaskudniejszej roboty. Co więcej, starzy znajomi również niespecjalnie zwracają uwagę na jego zasługi i zachowują się, jakby nic wielkiego się nie wydarzyło. Może lepiej byłoby po prostu postawić na nową postać, zwłaszcza że Jax niczyjego serca raczej nie podbił?

Inna sprawa, że scenarzyści postarali się trochę bardziej, by ów ostatni fakt zmienić. Gra nie szczędzi teraz animowanych przerywników (dość przyzwoitej jakości), które nadają opowieści rozmach i pozwalają przedstawiać sceny niemożliwe do realizacji w ramach standardowej rozgrywki. Jax zyskuje też nieco tła, a to za sprawą... syna. Teoretycznie to dobry trop, ale wkurza mnie, że przy okazji zignorowano moje wybory z „jedynki” i odgórnie założono, że związałem się z kimś, kogo nawet nie tknąłem.

Nie byłby to prawdziwy „gothicoid”, gdyby w którymś momencie bohater nie musiał dołączyć do gildii czy stowarzyszenia. Stare frakcje wciąż się liczą, ale pojawiła się też nowa możliwość – Morkonowie. Miłośnicy kolców, irokezów i skórzanego przyodziewku powinni przypaść do gustu tym, którzy nie lubią się certolić. To brutalni, fanatyczni wojownicy, przeprowadzający krwawe rytuały zwiększające ich zdolności bojowe. Jeśli Jax zdecyduje się zasilić ich szeregi, nauczy się choćby regenerować zdrowie czy wpadać w szał bojowy i wyprowadzać błyskawiczne serie ciosów. Coś czuję, że Banici będą musieli się tym razem obyć beze mnie...

Elex 2

Podniebne podboje

Skupiam się na kwestiach fabularnych, bo pod względem rozgrywki zmieniło się niewiele. Dialogom wciąż towarzyszą drewniane animacje, sztuczna inteligencja kuleje, a potyczki nie powalają złożonością. Zauważalne jest tylko zwiększenie roli plecaka odrzutowego. Gadżet można ulepszać przy stole warsztatowym, inwestując w to punkty talentów oraz surowce. Choć początkowo jetpack wciąż jest tylko prostym „przedłużaczem skoku”, po jakimś czasie pozwala na w miarę swobodne latanie i podniebną walkę – także z użyciem broni białej, przy czym żeby ocenić ten aspekt, trzeba by poświęcić na grę znacznie więcej czasu, niż miałem okazję. Mimo swej koślawości zabawa w ogólnym wymiarze wciąż jest diabelnie wciągająca, choć mam wrażenie, że stała się odrobinę łatwiejsza. Spokojnie jednak – domyślny poziom trudności jest zaledwie trzecim z pięciu, więc miłośnicy wyzwań nie będą mieli raczej powodów do narzekania.

Niepokoi mnie tylko to, że choć do premiery pozostało niewiele czasu, grę wciąż trapią liczne niedoróbki. Najbardziej bolesne są problemy z optymalizacją. To, co widać na ekranie, nijak nie usprawiedliwia ustawicznego klatkowania, a okazjonalnie nawet kompletnych zwiech i wizyt na pulpicie. Skiepszczono także oświetlenie oraz cykl dnia i nocy. Przykładowo w prologu świt przechodzi w zmierzch za każdym razem, gdy Jax spogląda na mapę. Z czasem ten konkretny problem ustaje, ale słońce i tak potrafi nagle wziąć urlop w losowym momencie, strasząc przy okazji gwałtowną, skokową wędrówką cieni. Na domiar złego niezrozumiale rozwiązano kwestię doświetlania wnętrz. Mimo obecności wielkich okien niektóre pokoje pozostają w południe niemal równie ciemne, co po zmroku, poważnie utrudniając nawigację.

Elex 2

Na podstawie kilku godzin, które przy nim spędziłem, odważę się stwierdzić, że Elex II będzie dokładnie tą samą grą, co poprzednie tytuły studia. Jeśli ktoś liczył na rewolucję i gwałtowny skok jakościowy, musi uzbroić się w cierpliwość – to jeszcze nie teraz. Fani niemieckich produkcji mogą już jednak odliczać czas do marca... o ile na ostatniej prostej nie wyskoczy jakaś obsuwa, co, zważywszy na problemy techniczne, wcale by mnie nie zdziwiło.

Elex II trafi na PC, PS5, PS4, XSX i XBO 1 marca 2022.

*Niepisaną zasadą wszystkich serii „Piranii” jest ogołacanie bohatera ze zdobytych w poprzednich odsłonach zdolności i wymyślanie ku temu coraz głupszych powodów. Było już wylegiwanie się pod zawaloną wieżą oraz pijaństwo połączone z szokiem po usunięciu magicznego oka, więc teraz przyszedł czas na zatrute ugryzienie. Problem w tym, że jeśli zajrzeć na kartę postaci jeszcze przed fatalnym w skutkach dziabnięciem (czyli w pierwszych 5 minutach rozgrywki), statystyki już są obniżone. Czyżby winna była jednak kilkuletnia emerytura? Ależ ludzie sklerozę mają!

** Też uwielbiam pierwszego Gothica i kocham jego KLIMAT, ale wątek główny nigdy nie zerwał mi kapci – zwłaszcza w przeładowanych walką końcowych aktach.

Cieszy

  • charakterystyczny klimat gier „Piranii”
  • powrót na Magalana

Niepokoi

  • optymalizacja, problemy techniczne
  • jeśli ktoś liczył na skok jakościowy, będzie zawiedziony 

Redaktor
Paweł „Cursian” Raban

Jestem wielbicielem turówek i wszelkiej maści erpegów: zarówno klasycznych, jak i współczesnych. Do tego zdeklarowanym zwolennikiem tytułów dla jednego gracza, przy czym od tej zasady istnieje jeden poważny wyjątek – World of Warcraft. W Azeroth przesiedziałem więcej godzin, niż chciałbym przyznać, raz ciesząc się każdą chwilą, kiedy indziej zrzędząc na czym świat stoi. Nie wyobrażam sobie dnia bez książki (niemal zawsze fantastyki), za to spokojnie obyłbym się bez kina i seriali. Z CDA związany jestem od 2011 roku.

Profil
Wpisów3182

Obserwujących3

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze

Polecane