2
13.04.2023, 17:15Lektura na 5 minut

Graliśmy w XDefiant. Nowa strzelanka z gwiazdami innych gier Ubisoftu

Pomysł na zabawę w XDefiant jest prosty: wrzucamy do jednego wora to, co gracze znają z produkcji Ubisoftu, potrząsamy, a zawartość wysypujemy na sieciowe areny. Ma być szybko, lekko i przyjemnie. Tak to też wygląda w praktyce – ja jednak trochę się namęczyłem.


Grzegorz „Krigor” Karaś

Jak już pewnie zdążyliście się domyślić, XDefiant jest sieciową strzelanką i zarazem takim miszmaszem, do którego równie dobrze pasowałoby miano Ubisoft All Stars. Gra początkowo miała nawiązywać nazwą do ojca powieści political fiction, ostatecznie jednak Tom Clancy’s XDefiant zapadł się pod ziemię na dłuższy czas i… odrodził się bez imienia i nazwiska pisarza w tytule. Po drodze Francuzi zaprzęgli do pracy swoje amerykańskie studio, a ono z kolei wzięło na warsztat pasujących do założeń gry bohaterów niektórych najpowszechniej kojarzonych serii z portfolio wydawcy. Skutek? Na jednej mapie spotkają się postacie ze Splinter Cella i haktywiści z Watch Dogs. Na tym, rzecz jasna, się nie kończy.

XDefiant
XDefiant

Gulasz na szybko

Frakcji w grze znalazło się pięć. Rozpoczynając zabawę, wybieramy jedną z nich, a następnie jednego z dwóch żołnierzy – decyzja ta przekłada się na możliwości postaci. Każda z nich ma do dyspozycji ładowanego „ulta” (używanego raz na jakiś czas), zdolność pasywną oraz jedną z dwóch umiejętności aktywnych. Wszystkie te elementy łączą się w dość harmonijną całość, nakreślając tym samym ogólny, wyraźny charakter frakcji.

XDefiant
XDefiant

Przykładowo partyzanci z Far Cry’a 6 są healerami, ich pasywka uzupełnia „hapeki”, zdolności aktywne pozwalają na dwa sposoby leczyć siebie i sojuszników, najmocniejsza zdolność to zaś potężny boost zdrowia i regeneracji. Zjawy z Ghost Recona są z kolei chodzącymi czołgami. Ich talenty to różnego rodzaju tarcze, a zdolność pasywną mają zaszytą w potraktowanych odpowiednią terapią genach – to więcej punktów zdrowia. W istocie więc przedstawiciele każdego z pięciu stronnictw to z grubsza odpowiedniki charakterystycznych ról czy raczej pozycji zajmowanych w znanych z MMO rajdach. A do tego dochodzi jeszcze klasyczne uzbrojenie.

XDefiant
XDefiant

Każdy z bohaterów może dźwigać broń długą z sześcioma slotami na dodatki (w tym skin) oraz broń krótką – tu przegródek na udoskonalenia mamy cztery plus skórka. Nie zabrakło również miejsca na gadżet, standardowo jest nim granat. Co ważne, wszystko to ze sobą mieszamy niezależnie od wybranej frakcji, brak też ograniczeń w ramach zespołów: w przeciwieństwie do Rainbow Six Siege każdy gracz może sobie wziąć dowolnego przedstawiciela każdej frakcji i uzbroić go wedle uznania.


Od strzelania do taktyki

Twórcy na start zapewniają nam pięć trybów gry. Drużynowy hot shot to taka wariacja na temat team deathmatchu połączonego ze zbieraniem nieśmiertelników i polowaniem na najbardziej wartościowych graczy z przeciwnego zespołu – szybka, przyjemna, dająca dużo swobody. Pozostałe tryby są już mocno taktyczne: eskorta, dominacja, zone control i occupy zmuszają zespoły do bardziej skoordynowanych działań w zabezpieczeniu lub zdobywaniu terenu. Boje toczą się tu o stałe lub zmieniające się punkty na mapie, przez co siłą rzeczy mniej tutaj miejsca na kozaczenie i radosną rozwałkę uskutecznianą przez solistów. Mnie przypadły do gustu pierwszy z wymienionych trybów oraz dominacja, która pozwala na ekspedycje w mniejszych grupkach graczy i kombinowanie „na tyłach”. Niezależnie od trybu w zabawie bierze udział 12 osób podzielonych na dwa zespoły.

XDefiant
XDefiant

Mapy? Tych na początku będzie 14 – każda lokacja tematycznie nawiązuje zaś do którejś gry Ubisoftu. W praktyce wygląda to nieźle, od razu rozpoznacie źródła inspiracji. Trzeba jednak przyznać, że po niektórych z nich dobrze widać, iż to gameplay traktowany jest tu priorytetowo, a nie, powiedzmy, „sensowność projektowa” danej mapy. Tym samym więc XDefiant mniej lub bardziej wyraźnie skręca w stronę arena shooterów, gdzie kolejne miejscówki wypełnione są rampami oraz przejściami – i tym samym świat gry wygląda bardziej jak obszary do starć w paintballu niż jakieś „rzeczywiste” przestrzenie biurowe czy magazynowe. Po raz kolejny widać więc, że rozrywka ma się w przypadku XDefiant wysuwać na pierwszy plan, nawet kosztem logiki przestrzeni.


Pograłem, ale…

W XDefiant miałem okazję zagrać półtora tygodnia przed startem bety – i pewnie dlatego było tak źle. W ciągu dwóch godzin zabawy rozgrywkę na danym poziomie udało mi się ukończyć ledwie kilka razy. Zdecydowaną większość czasu spędziłem zaś na obserwowaniu lagów powyżej 200 ms, bardzo często wyrzucało mnie z serwera, traciłem połączenie, a niekiedy nawet dochodziło do bezceremonialnego zawieszenia się gry. Wisienką na torcie okazał się… patch, który pojawił się pod koniec czasu przeznaczonego na zabawę, a jego zainstalowanie spowodowało, że utraciłem połączenie.

XDefiant
XDefiant

Siłą rzeczy więc nie pograłem za dużo. Jednak to, co widziałem, pokazuje, iż XDefiant zapowiada się na rozrywkę z gatunku tych lżejszych i nieskomplikowanych w założeniach. To gra, w którą można wejść z marszu: zasady są proste, zrozumiałe od pierwszych chwil, wyposażenie zaś niby nie wykracza poza gatunkowe wzorce, ale powinno sprawić sporo frajdy. Czy zabawa nabierze jakiejś większej głębi? Cóż, czas pokaże. Jak na razie dość jasne było, że w trybach gry nastawionych na obronę świetnie sprawdzały się wyposażone w tarcze Zjawy – moim zdaniem aż za dobrze. Nad balansem twórcy muszą więc chyba jeszcze popracować.

XDefiant
XDefiant

Na koniec mała refleksja. Grając w XDefiant, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że w produkcji mimo braku humorystycznych elementów pobrzmiewają echa… Team Fortress. Nie jest to więc raczej rozrywka „na poważnie”, ale już mianem „rozrywki” można nową grę Ubisoftu określić bez większego problemu. Czy jednak nie będzie zbyt miałka, obecnie trudno mi powiedzieć.

Cieszy

  • prosta, choć przyjemna dla oka grafika
  • dobre tempo rozgrywki
  • kilka znanych i lubianych trybów gry
  • sporo zabawy z umiejętnościami specjalnymi i ekwipunkiem

Niepokoi

  • powiedzieć, że miałem problemy techniczne, to jak nazwać atomówkę bronią osobistą
  • zobaczymy, jak będzie z balansem
  • nie jest to raczej gra „na poważnie”, a bardziej puszczanie oka do fanów – zobaczymy, czy przez to za szybko się nie znudzi


Czytaj dalej

Redaktor
Grzegorz „Krigor” Karaś

Gdyby mnie ktoś zapytał, ile pracuję w CD-Action, to szczerze mówiąc, nie potrafiłbym odpowiedzieć. Zacząłem na początku studiów i... tak już zostało. Teraz prowadzę działy sprzętowe właśnie w CD-Action oraz w PC Formacie. Poza tym dużo gram: w pracy i dla przyjemności – co cały czas na szczęście sprowadza się do tego samego. Głównie strzelam i cisnę w gry akcji – sieciowo i w singlu. Nie pogardzę też bijatyką, szczególnie jeśli w nazwie ma literki MK, a także rolplejem – czy to tradycyjnym, czy takim bardziej nastawionym na akcję.

Profil
Wpisów600

Obserwujących23

Dyskusja

  • Dodaj komentarz
  • Najlepsze
  • Najnowsze
  • Najstarsze