Oscary 2026 rozdane. „Jedna bitwa po drugiej” najlepszym filmem, polski artysta nagrodzony za krótkometrażową animację
W nocy z 15 na 16 marca rozdano Oscary, czyli najważniejsze nagrody filmowe roku. Ceremonia odbyła się w Dolby Theatre w Los Angeles, a poprowadził ją amerykański komik Conan O’Brien.
Największym fenomenem tegorocznych nominacji byli „Grzesznicy” w reżyserii Ryana Cooglera, którzy zdobyli aż 16 nominacji, bijąc historyczny rekord należący wcześniej do takich produkcji jak „Wszystko o Ewie”, „Titanic” czy „La La Land”, które mogły pochwalić się 14 nominacjami. Dzieło Cooglera było przez wielu komentatorów uznawane za jednego z głównych faworytów do statuetki za najlepszy film – ostatecznie jednak zdobył ją dramat polityczny „Jedna bitwa po drugiej” w reżyserii Paula Thomasa Andersona. I to właśnie ta produkcja święciła największe triumfy podczas tegorocznego rozdania, zdobywając łącznie 6 statuetek (w tym 3 najważniejsze).
Netfliksa także można uznać za wielkiego zwycięzcę – „K-popowe łowczynie demonów” zdobyły statuetkę za najlepszy film animowany, a także za piosenkę „Golden”. Natomiast „Frankenstein” w reżyserii Guillermo del Toro zgarnął aż 3 Oscary. Należy dodać do tego wygraną za krótkometrażowy dokument „Wszystkie puste pokoje” i krótkometrażowy film „Śpiewacy” – to łącznie 7 statuetek dla platformy.
W tym roku najwięcej emocji budził aktor pierwszoplanowy. Wśród nominowanych znaleźli się m.in. Leonardo DiCaprio („Jedna bitwa po drugiej”), Timothée Chalamet („Wielki Marty”), Ethan Hawke („Blue Moon”) i Wagner Moura („Tajny agent”). Ostatecznie statuetka trafiła do Michaela B. Jordana za rolę w filmie „Grzesznicy”.
Natomiast Polska może być dumna z Macieja Szczerbowskiego. Urodzony w Poznaniu, a na co dzień mieszkający w Kanadzie, polski reżyser i animator (wspólnie z Chrisem Lavisem) odebrał statuetkę w kategorii najlepszy krótkometrażowy film animowany za „The Girl Who Cried Pearls”.
Oscary 2026 – zwycięzcy:
Najlepszy film – „Jedna bitwa po drugiej”
Najlepsza reżyseria – Paul Thomas Anderson („Jedna bitwa po drugiej”)
Najlepszy aktor pierwszoplanowy – Michael B. Jordan („Grzesznicy”)
Najlepsza aktorka pierwszoplanowa – Jessie Buckley („Hamnet”)
Najlepszy aktor drugoplanowy – Sean Penn („Jedna bitwa po drugiej”)
Najlepsza aktorka drugoplanowa – Amy Madigan („Zniknięcia”)
Najlepszy scenariusz oryginalny – Ryan Coogler („Grzesznicy”)
Najlepszy scenariusz adaptowany – Paul Thomas Anderson („Jedna bitwa po drugiej”)
Najlepszy film międzynarodowy – „Wartość sentymentalna” (Norwegia)
Najlepszy film animowany – „K-popowe łowczynie demonów”
Najlepsza muzyka – „Grzesznicy”
Najlepsze zdjęcia – „Grzesznicy”
Najlepszy casting – „Jedna bitwa po drugiej”
Najlepszy montaż – „Jedna bitwa po drugiej”
Najlepszy dźwięk – „F1: Film”
Najlepsze efekty specjalne – „Avatar: Ogień i popiół”
Najlepsze kostiumy – „Frankenstein”
Najlepsza charakteryzacja – „Frankenstein”
Najlepsza scenografia – „Frankenstein”
Najlepsza piosenka – „Golden” („K-popowe łowczynie demonów”)
Najlepszy film dokumentalny – „Pan Nikt kontra Putin”
Najlepszy film krótkometrażowy – „Śpiewacy” i „Two People Exchanging Saliva”
Najlepszy dokumentalny film krótkometrażowy – „Wszystkie puste pokoje”
Najlepszy animowany film krótkometrażowy – „The Girl Who Cried Pearls”

Na koniec przypomnę, że 101. uroczystość rozdania Oscarów w 2029 roku transmitowana będzie na kanale YouTube za darmo.

Zaskoczeń żadnych jeśli chodzi o rozdanie. W sumie dobrze, ale parę wyjątków znajdę. Mój faworyt, Timothée Chalamet w roli życia, nie dostał statuetki tylko dlatego, że ostatnio miał całą serię dość aroganckich wypowiedzi (aczkolwiek ja go lubię za tę bucowatość). Akademia postanowiła utrzeć mu nosa i tyle. PTA – klasa, wreszcie Oscar za reżyserię. Montaż – najbardziej niedoceniana kategoria wg mnie, powinien przypaść „Marty’emu”. Tam rytym filmu i kolejne przejścia między scenami to absolutna petarda (z sekwencją otwierającą na czele, z udziałem komórki jajowej i piłeczki ping-pongowej – kto oglądał ten wie). Bardzo słaby rok dla animacji w tym roku, skoro wygrywają K-Popowe Łowczynie. Małym skandalem jest dla mnie nagroda za piosenkę z tego filmidła – jakikolwiek kawałek z Grzeszników (tam blues i folk to małe perełki) jest lepszy niż ta kakofonia, którą puszczano absolutnie wszędzie. Paranoja jak w reklamie żółtego elektromarketu.