Quentin Tarantino porzuca kino dla teatru? Nowy projekt reżysera zadebiutuje w Londynie
Quentin Tarantino, twórca „Pulp Fiction”, po raz kolejny udowadnia, że nie da się go zamknąć w żadnych schematach. Po tym, jak reżyser niespodziewanie porzucił prace nad swoim dziesiątym filmem „The Movie Critic”, w końcu dowiedzieliśmy się, co planuje w zamian.

Jak donosi tabloid Daily Mail, kolejnym projektem reżysera jest sztuka teatralna. Nie, to nie żart! Już zeszłego lata Tarantino zasugerował taki projekt, ale od tamtego czasu o nim nie wspominał. Teraz temat powraca, a co więcej – prace nad inscenizacją ruszyły w styczniu tego roku.
Według źródła sztuka została samodzielnie napisana przez Tarantino i nie opiera się na żadnym z jego filmów. Co jednak ciekawe, nie szykuje się kolejna krwawa jatka, a… klasyczna brytyjska farsa! Ma ona zawierać elementy slapstickowego chaosu, niezręcznych wpadek i bohaterów nieustannie branych za kogoś innego, przypominającą komedie, w których grali Brian Rix i Ray Cooney.
Premiera sztuki planowana jest na 2027 rok w londyńskim West Endzie, choć pod uwagę brana jest również końcówka tego roku.
Obecnie filmowiec podobno prowadzi negocjacje z czołowymi gwiazdami Hollywood w sprawie zagrania w jego przedstawieniu. Co więcej, analizuje on również różne przestrzenie teatralne – zarówno większe, jak i bardziej kameralne – planując swoją inscenizację. Ten aspekt ma być kluczowy dla całej produkcji, ponieważ w jednej ze scen aktor ma zostać opuszczony na scenę na linach.
Już wkrótce zapewne przekonamy się, jak Quentin Tarantino odnajdzie się w sztuce teatralnej. Tymczasem jego dziesiąty i ostatni film wciąż pozostaje w zawieszeniu. Niedawno filmowiec oddał Davidowi Fincherowi „The Adventures of Cliff Booth”, kontynuację „Pewnego razu… w Hollywood”, która niedługo trafi na platformę Netflix. Warto również wspomnieć, że niedawno w kinach można było zobaczyć rozszerzoną wersję „Kill Billa”.
