Realizm czy przesada? Twórcy wyjaśniają kontrowersyjną scenę w „Rycerzu Siedmiu Królestw”

Realizm czy przesada? Twórcy wyjaśniają kontrowersyjną scenę w „Rycerzu Siedmiu Królestw”
Biegunka w Westeros?

Pierwszy odcinek „Rycerza Siedmiu Królestw” zadebiutował w nocy z niedzieli na poniedziałek i jest szeroko komentowany w sieci. Nie dzieje się tak jednak dlatego, że zbiera on wyłącznie pozytywne opinie lub wyjątkowo przypadł do gustu fanom „Gry o tron”. Wszystko za sprawą pewnej sceny, która zszokowała widzów, będąc jednocześnie najbardziej ludzkim momentem w historii serii.

„Gra o tron” niejednokrotnie wprawiała widzów w konsternację – wystarczy przypomnieć sobie premierowy epizod. Zatem ci, którzy śledzą to uniwersum, wiedzą, czego mniej więcej się spodziewać. Twórcy wciąż jednak potrafią zadziwić, czego dowodem jest scena, w której główny bohater wypróżnia się w dość gwałtowny sposób, zaraz po tym, jak wybrzmiewa kultowa muzyka z serialu.

Ta scena zaskoczyła samego George’a R.R. Martina, który w wywiadzie dla The Hollywood Reporter skomentował ją w następujący sposób:

Nie twierdzę, że moi bohaterowie się nie załatwiają, ale zazwyczaj nie rozpisuję się o tym zbyt szczegółowo. Kiedy zobaczyłem roboczą wersję montażową, zapytałem: »Co to jest? Skąd to się wzięło? Nie wiem, czy naprawdę potrzebujemy tego g***a«. Ale showrunner [Ira Parker] z jakiegoś powodu to polubił.

Parker również odniósł się do tego fragmentu, wyjaśniając, że nie zamierzał w ten sposób okazać braku szacunku wobec oryginalnej produkcji. Zabieg ten ma raczej podkreślić zderzenie z brutalną rzeczywistością. Ser Duncan jest do tego stopnia przerażony perspektywą bycia bohaterem, że jego żołądek po prostu nie wytrzymuje:

Usłyszał wezwanie do wielkości, które czasem słyszymy, gdy decydujemy się na coś naprawdę trudnego, czego nigdy wcześniej nie robiliśmy. To paraliżujące uczucie, a człowiek myśli wtedy: »Dobrze, będę tym gościem. Zrobię to!«. Wtedy podnosi miecz, ale nagle dociera do niego, jak przerażająca jest rzeczywistość, i aż wywracają mu się kiszki. Bo on nie jest jeszcze bohaterem, rozumiecie? To po prostu spięty dzieciak z rozstrojem żołądka – zupełnie jak ja. Nieważne, jak bardzo pragniesz dokonać czegoś wielkiego; gdy nadchodzi moment, by faktycznie wyjść i to zrobić, sprawa staje się o wiele trudniejsza.

Peter Claffey, odtwórca głównej roli, wtóruje słowom showrunnera, podkreślając, że jego bohater w głębi duszy jest jedynie zestresowanym chłopakiem, który nagle musi zmierzyć się z brutalnym światem Westeros. Aktor dodał również, że we wspomnianym fragmencie widać jego prawdziwy tyłek.

Widzieliście już pierwszy odcinek? Jak wam się podobał? Na naszej stronie znajdziecie już opinię przygotowaną przez Jana Tracza.

Skomentuj