Baldur’s Gate 3 zainspirował finałową bitwę w „Stranger Things”. Szef Lariana nie kryje radości
Motyw jednoczenia sił przeciwko złu jest stary jak świat i nie stanowi nowości ani w świecie gier, ani w produkcjach filmowo-serialowych. Okazuje się jednak, że to hitowy tytuł Larian Studios posłużył za wzór podczas kręcenia finału „Stranger Things”.

Matt Duffer, współtwórca serialu, w wywiadzie dla Variety wyznał, że podczas prac nad ostatnim sezonem grał w Baldur’s Gate’a 3. I to właśnie mechanika i dynamika drużyny z tej gry stały się kluczową inspiracją dla zakończenia historii Jedenastki i jej przyjaciół:
Myśleliśmy o D&D, a ja akurat grałem wtedy w Baldur’s Gate’a 3. Uznaliśmy, że to bardzo ważne, by jedynym sposobem na zwycięstwo była współpraca całej drużyny. Wszyscy są w pełni ukształtowani – czy to poprzez samoakceptację, czy dzięki rozwiązaniu swoich osobistych problemów. Wchodząc w tę finałową walkę, są w pełnej gotowości. (…) Każdy z nich ma swoje indywidualne umiejętności, prawda? I tu znów wracam do Dungeons & Dragons oraz gier takich jak Baldur’s Gate. Bo właśnie tak pokonuje się potwory, które wydają się nie do powstrzymania. W tej finałowej bitwie użyliśmy mnóstwa nawiązań do gier wideo.
Oczywiście wypowiedź twórcy nie przeszła bez echa. Szef studia Larian, Swen Vincke, stwierdził w krótkim poście, że „to całkiem fajne”, a Michael Douse, dyrektor wydawniczy Larian Studios, odpowiedział mu: „Cholera, teraz naprawdę muszę obejrzeć »Stranger Things«”.
Sam finał „Stranger Things” bardzo podzielił widzów. Jedni są zachwyceni tym, jak bracia Duffer zamknęli trwającą niemal dekadę historię dzieciaków z Hawkins (w tym gronie znalazł się m.in. Hideo Kojima), inni zaś wytykają liczne błędy czy brak domknięcia poszczególnych wątków. Kontrowersje są tak duże, że w sieci narodziła się teoria „Conformity Gate”. Zakłada ona, że długi epilog z ostatniego odcinka był jedynie iluzją stworzoną przez Vecnę, który wciąż żyje i ma się dobrze.
Widzowie przytaczają na to wiele dowodów, które można interpretować albo jako niedbałość twórców, albo celowe puszczenie oczka do fanów. Mimo to wielu z nich wciąż liczy na to, że „prawdziwe” zakończenie pojawi się niespodziewanie 7 stycznia (w Polsce 8 stycznia).
Jedno jest pewne – już 12 stycznia na Netfliksie zadebiutuje dokument „Ostatnia przygoda: Jak powstawało »Stranger Things 5«”, który zabierze widzów za kulisy finałowego sezonu serialu.
Czytaj dalej
-
Serial „Wiedźmin” dobiegnie końca już w tym roku. Netflix udostępnił opis nadchodzącej historii
-
1Aktorska adaptacja Assassin’s Creed z kolejnym nazwiskiem. Obsada serialu Netfliksa powoli się kompletuje
-
James Gunn nie obawia się przejęcia Warner Bros. przez Netfliksa. Jest podekscytowany nowymi możliwościami
-
4Hideo Kojima ocenia finał „Stranger Things”. Porównał serial do sesji D&D

Dziwne, bo według mnie domknęli wszystkie wątki. Kwestia wykonania/realizacji to akurat inna sprawa, bo można się czepiać „czemu oddychali na innej planecie”, ale to już naprawdę trzeba się napocić, albo naprawdę „wydziwiać”.
Jedyne co mnie strasznie irytowało to nabotoksowana „11”, która nie miała w ogóle zgięć (zmarszczeń?) skóry na twarzy i cały 5 sezon wyglądała jak figura woskowa…
Nie trzeba się w żadnym stopniu napocić. Wystarczy zapytać gdzie były demogorgony, i inna lokalna fauna, gdy jej hivemind był atakowany.
Co do demogorgonów – to była misja typu „stealth”, a nie John Wick. Dlatego mi to aż tak nie przeszkadzało. A czemu nie wezwał ich podczas walki? Will. Trzeba pamiętać też, że był połączony z całym systemem, więc mógł znać lokalizację nie tylko przedstawicieli fauny, ale ją „oślepiać”, tudzież z pewnym stopniu kontrolować.
„Wszyscy są w pełni ukształtowani – czy to poprzez samoakceptację, czy dzięki rozwiązaniu swoich osobistych problemów. Wchodząc w tę finałową walkę, są w pełnej gotowości” – sounds like Mass Effect 2.
I dlatego właśnie jest to najgorsza część ME (Andromeda nie istnieje). Od samego początku wiadomo było, że jak zrobisz wszystkie zadania poboczne to będzie „happy end”.