Była pracownica krytykuje Valve. „Firmą rządzi ukryta klika jak w liceum”
Jeri Ellsworth pełniła funkcję szefowej sekcji sprzętu w Valve. W lutym tego roku trafiła jednak na zieloną trawkę wraz z 25 innymi kolegami i koleżankami z firmy. Na antenie podcastu Grey Area skrytykowała studio Gabe’a Newella twierdząc, że rządzi nim „ukryta klika” rodem z liceum. Jak mówi:
Wszyscy widzieliśmy poradnik Valve, który przedstawia bardzo idealistyczną wizję. Wiele z informacji w nim umieszczonych jest prawdą. To koleżeńska struktura, w której w małych grupach – gdzie wszyscy są równi – podejmuje się decyzje. Na własnej skórze przekonałam się jednak, że w rzeczywistości istnieje ukryta, potężna struktura zarządzająca firmą. I wygląda to trochę jak w liceum.
Jak wyjaśnia:
Są popularne dzieciaki, które mają moc oraz te, które sprawiają problemy, a także znajdujący się pomiędzy obiema grupami wszyscy inni. Ci są OK, ale te, które sprawiają problemy, starają się coś zmienić. Walczyłam próbując zbudować zespół ds. sprzętu i popchnąć tę firmę naprzód. Mieliśmy trudny okres rekrutując nowych – prowadziliśmy rozmowy kwalifikacyjne z wieloma utalentowanymi gośćmi, ale starzy wyjadacze odrzucili ich kandydaturę, ponieważ nie pasowali do kultury firmy.
Ellsworth uważa, że lutowe zwolnienia były efektem „polowania na czarownice” przeprowadzonego przez zarządzającą Valve „klikę”. W ten sposób chciano się pozbyć pracowników, którzy mogliby zagrozić obecnej strukturze firmy. Według niej, to wynik „dziwnej paranoi”. Zaznacza też, że opisywana sytuacja nie musi przekładać się na inne działy w studiu – opowiada tylko o swoich doświadczeniach w dziale sprzętu.
Co wy na to?

W sumie fani Half-Life też.
@FREEDOM nie miałem na myśli wyprzedasz tylko od nich politykę np Nie wydawają do swoich gier płatnych DLC, swoje gry spierają modami a w dzisiejszych czasach to zadkoc i idą w jakość nie ilość jak EA,Ubi i Acti.
@arturdzie Ja też uważam, że niezły z ciebie jajcarz („wydawają”, „wyprzedasz”, „polityka od nich”, „spierają modami”, „zadkoc” – a to tylko dwie i pół linijki).
Czyżby ożył duch senatora Mccarthy’ego?