Były artysta Bethesdy krytykuje Night City z Cyberpunka 2077. „Właściwie nie czuć, że to realne miejsce”
Kiedy myślicie o wadach Cyberpunka 2077, co pierwsze przychodzi wam do głowy? Jasne, pewnie od razu przypominają wam się błędy i niedoróbki z premiery gry, ale załóżmy, że rozmawiamy już o poprawionej, obecnej wersji. Cóż, ja myślę w pierwszej kolejności o trochę za mało realistycznych tłumach i często dziwacznej jeździe enpeców za kółkiem. Żałuję też, że nie da się wejść do większej liczby budynków i jeszcze swobodniej eksplorować Night City.
Moje uwagi dotyczą więc głównie immersji i chyba podobny problem z grą CD Projektu Red ma były artysta Bethesdy, Nate Purkeypile, który pracował chociażby przy serii Fallout. W wywiadzie udzielonym dla Esports Insidera developer dostał pytanie o tworzenie wiarygodnych wirtualnych światów.
Trzeba zdecydowanie bardziej wszystko testować, ale dzięki temu jest o wiele ciekawiej. Grając w GTA, a później w Cyberpunka, w jednym człowiek czuje się jak w prawdziwym mieście, a w drugim nie. Uwielbiam Cyberpunka i świetnie się bawiłem przy tej grze, ale ten element zupełnie nie działa. Właściwie nie czuć, że to realne miejsce.
I choć może się wydawać, że sam właśnie skrytykowałem za to Redów, muszę się tu jednak nie zgodzić z byłym devem Bethesdy. Owszem, Cyberpunk 2077 ma pewne problemy z enpecami i wiarygodnością, ale słowa Purkeypile’a to już według mnie mocna przesada. Po pierwsze, Night City jest niezwykle przekonujące w swoim designie i atmosferze. Nie bez powodu kompilacje ambientowe z widokiem na to miasto mają tak wiele wyświetleń na YouTubie. Gracze po prostu chcą wracać do tego miejsca i zanurzyć się ponownie w jego klimacie.
Nie zapominajmy też, że po wielu patchach i poprawkach mamy w Night City ciekawe nagłe wydarzenia – strzelaniny i pościgi z gangami, wkraczający do akcji Trauma Team czy ogólnie lepiej działającą policję. I jasne, enpece nie reagują w tak realistyczny i dynamiczny sposób jak w grach Rockstara, ale nie jest już z nimi tak źle. Poza tym umówmy się, że żadna gra i żadne studio nie może się pod tym względem równać z Rockstarem, a już na pewno nie Bethesda.
Warto też mieć na uwadze, że GTA próbuje odwzorować faktycznie istniejące miasta, a Cyberpunk 2077 to wciąż science fiction. Śmieszy mnie w wypowiedzi Purkeypile’a też to, że w ostatnim czasie akurat sporo mówi się o tym, iż wizja Night City z Cyberpunka 2077 jest właśnie przerażająco realistyczna i wiarygodna. Coraz częściej widać niestety, że pomysł Mike’a Pondsmitha na przyszłość – pobudzony do życia przez CD Projekt Red – coraz mniej zdaje się być fikcją. Oczywiście nie bezpośrednio o to chodziło Purkeypile’owi, ale wciąż ciekawie jest widzieć w tym pewną ironię.

Ciężko jest mi wziąć na poważnie kogoś z Bethesdy, oni to faktycznie robią realistyczne miasta…
To, że sam nie potrafi zrobić czegoś dobrze nie oznacza z automatu, że nie ma racji. Night City, szczególnie przy włączonym path tracingu, potrafi wyglądać zachwycająco, ale jednocześnie sprawia wrażenie makiety i bardzo daleko mu nie tylko do miast z serii GTA, ale i miejscówek z wielu gier Ubisoftu. To, co udało się w Wiedźminie, nie udało się w Cyberpunku. Trudno, następnym razem będzie lepiej.
Oj tak. To w zasadzie fasada miasta, a nie miasto. Dopóki jeździ się po nim za fabuła i zadaniami, wydaje się żywe, ale przy czystej eksploracji, szybko zaczyna się jawić jako zupełna wydmuszka. Wystarczy zaalarmować policjantów, żeby się okazało, że w zasadzie nie ma jak się przed nimi schować, bo nie da się nigdzie wejść. Oczywiście nie daliby się zrobić immersive sima z miastem tych rozmiarów, zresztą nawet jeśli kiedyś będzie to możliwe, większość graczy by w takiej grze zwariowała. Mimo wszystko przydałoby się trochę barów, restauracji, sklepów…
Akurat Wiedźmin też nie błyszczy na tym tle i boleśnie się o tym przekonałem wracając niedawno do Wieśka po latach rżnięcia w Cyberka – w tej samej wsi baba robi to samo pranie, ten sam chłopiec kręci się jak g*wienko w przerębelku w tym samym miejscu co zawsze, ten sam żołdak mówi „duwejszajs”, ten sam kupiec pulta się przy bramie do tego samego strażnika tym samym tekstem że „wiesz kim ja jestem”, w tej samej uliczce tych samych trzech bandytów czeka, żeby obskoczyć wpiernicz od Gerwanta. Cyberek wdrapał się o pół szczebelka wyżej po aktualizacji 2.0, kiedy to engine zaczął pokazywać swoje flexibility. Choć to raczej dzięki wrażeniu, że – przykładowo – pościgi samochodowe, notabene, też mające miejsce zawsze w tych samych miejscach, są nieco ciekawsze i mogą mieć dużo ciekawszy outcome niż banda obdartusów kolejny raz tłukąca się z Nilfgaardczykami. Świat w Wiedźminie to też makieta i żeby o tym zapomnieć, trzeba udać się na bagna, tam gdzie nie uświadczy się stojących jak kołki NPCów.
W Cyberze widoczki na miasto są imponujące w pierwszej chwili, ale a) ten efekt mija bardzo szybko, b) w gameplayu to taka sama atrapa jak prawie każdy open world. To zapewne kwestia osobistych preferencji, ale ja dużo więcej immersji odczuwałem chociażby w takim AC Origins i Odyssey, gdzie miasta ożywiają miejsca, które znamy tylko z ruin i starożytnych opisów. Ich funkcjonalność jest podobna, to atrapy, ale wartość dla grającego już inna.
I ma rację. Ale polaczki, które nigdy nie widziały prawdziwych miast zaraz się rzucą z pazurami.
A jak definiujesz „prawdziwe miasta” nie polaczku? Bo ja np uważam że sięgając przed Cyberpunka był sobie Novigrad z Wieśka 3 i moim zdaniem wygladał i działał on przyzwoicie. Nie potrzebuję famfarów i wiernego symulowania rzeczywistości by coś wygladało zwyczajnie dobrze. Night City było wydmuszka – to fakt który boli – ale z faktami się nie dyskutuje.
Nosz k… światowiec się pochylił nad nędznym polskim ludem i mądrość z siebie wydalił…
Zgadzam się z przedmówcami: Cyberpunk wygląda zachwycająco na statycznych screenach, albo jak akurat ci się trafi ładna gra świateł przy włączonym Path Tracingu. Ale spróbuj pochodzić po mieście bez robienia żadnych questów, spróbuj pojeździć bez robienia zadymy i wjeżdżania w zadek innym uczestnikom ruchu a bardzo szybko zaczniesz zauważać że to wszystko tylko fasada.
Bethesda i jej byli pracownicy lepiej niech się też sama nie wychyla bo przyganiał kocioł garnkowi.
Może miastu brak interaktywności, ale cholera, jak Night City nadrabia architekturą i założeniami!
Cudownie brutalistyczne mega-blokowiska.
Koszmar urbanisty, gdzie połowa miasta do drogi, mosty, estakady i wieżowce, a jedyne „ludzkie” dzielnice to slumsy.
Na całe miasto jeden jedyny park.
Najebane bilbordów oraz reklam, zarówno wizualnych jak i dźwiękowych.
No dosłownie mokry sen koncernów samochodowych, coś jak współczesne amerykańskie miasta tylko bardziej.
Szkoda tylko, że naprawili metro, bo to idealnie się wpasowywało obraz miasta nie do życia.
A że nie intereaktywne? Cóż, spodziewałem się RPG a nie GTA.
@Bodzio96 A dlaczego RPG nie może być jak GTA? Czy to źle, jeśli w ramach immersji, grając w jakąś grę w klimatach fantasy, po wykonaniu questa udam się postacią do karczmy na piwo, zagram w kości, rzucę grosza wiedź… to znaczy bardowi, wykąpię się w balii lub wyklepię rynsztunek w kuźni? Weź na ten przykład Gothica czy Kingdom Come: Deliverance. Te gry wiele zyskały na interakcji ze światem.
Ja mam trochę problem z nazywaniem Cyberpunka RPGiem – to oczywiście pojemny termin i temat na akademicką dyskusję, ale póki co niczego więcej niż strzelanki z opcjonalnymi unlockami tam nie nie znalazłem
@Quetz Cześć mechanik RPG z gry wywalono i dobrze… Np. zaraz po premierze przeciwnicy mieli poziomy… Jak się zapuściłeś nie tam gdzie trzeba i trafiłeś na przeciwników mających za wysoki level, mogłeś im w głowy całe magazynki pakować, a oni myśleli, że to masaż.
@ArekJakub
Może być, ale dla mnie to pierdoły niemające znaczenia. A i w cyberze możesz wejść do baru, napić się browara i zagrać w automaty.
@Quetz
Jest fabułka z dialogami i wyborami, są umiejętności niezwiązane z samą walką, są współczynniki opisujące postać. IMO cyberowi bliżej do rpg niż hexerowi, ale wiesz dla mnie oba tytuły to takie „light rpg”.
Polna zgoda, pod względem wizualnym i architektonicznym to jest naprawdę dobrze zrobione.
W którymś PIXELu był przed premierą Cyberka fajny artykuł o projektowaniu Night City, polecam serdecznie odkopać kto nie czytał. W jakiś sposób ta martwa makieta przyciągnęła mnie na ponad 1500 godzin na tyle, że do dziś nie mogę oderwać wzroku od mijanych podczas przejażdżki struktur.
Nie czaje was wszystkich jakoś ja przeszedłem ta gre 4 razy i kusi mnie na 5 i ani razu nie narzekałem bo jest to jedna z najlepiej zrobionych gier na rynku i nie mówię o bugach które nadal sie czasem zdarzają ale o sams historie, o głębię tej historii jak i postaci w nie występujących, o tym ze prawie wszystko nawet te malo istotne rzeczy/misje/zadania maja swoja unikalna historię zresztą przypominam że każdy ma swoj unikalny gust jedego dupa boli bo za malo ludzi na niego wchodzi na ulicy a drugi ma frajde bo utożsamia sie z tym pieknie wyrzeźbionym uniwersum nie zwracając uwagi ja nie wielkie dociągnięcia przypominam również ze zespół CDPR jest znacznie ale to znacznie mniejszy niż zespół Rockstara więc nie wiem dlaczego ktoś wogole porównuje gta do Cyberpunka Tymbardziej ze mimo tej gigantycznej roznicy CDPR przerasta w pewnych kwestiach Rockstara
Niedociągnięcia*
Tę gre*
Bez przesady w gta 5 też nie wejdziesz do wielu budynków, można wejść do fryzjera jakiegoś studia tatuaży czy baru i sklepu z odzieżą gdzie w cyberpunk również masz bary, sklepy z odzieżą, riperów i sklepy z bronią więc wcale mocno nie odstaje. Faktem jest,że niestety AI prowadzące auta jest słabe w cyberpunk,ale to co pisał Pan z Bethesdy to przesada.
Dokładnie. Ja nie wiem skąd utarło się przekonanie, że w GTA V to masz takie zajebiaszcze i interaktywne miasto xD Chyba z tej afery rozjuszonych konsolowców na premierę CP2077. Gram w GTA V do dzisiaj, bo bardzo lubię tę grę, i żadnej, wielkiej interakcji z graczem tam po prostu nie ma. Ot, jak się popatrzysz dłużej na pieszego to jeden Cię minie wyrażając swoje niezadowolenie, a inny zacznie się z Tobą bić. Tyle. Mało tego. GTA V to jest ogromny krok wstecz względem GTA IV jeśli chodzi o złożoność świata, zachowań NPC i interaktywności właśnie. I nie mówię tego patrząc na GTA IV przez różowe okulary bo ostatnio ograłem tę grę w zeszłym roku, także na świeżo mam porównanie.
Głupi i zazdrosny chuj i tyle
Wystarczy przeczytać, opinia Byłego Pracownika studia xyz o innej grze.. i trzeba brać spore sito.
Ok, krytyka potrafi być konstruktywna, ale napisać „ten element zupełnie nie działa” to trochę przesada.