Były reżyser Overwatcha opowiada o swoim rozstaniu z Activision Blizzard. „To było tak, jakby ktoś splunął mi w twarz”
Overwatch daje ostatnio radę. Oczywiście dużą rolę odgrywają tu ogromne zmiany na 10. rocznicę produkcji, w tym obietnica dodania do gry 10 nowych bohaterów w ciągu roku. Powiedzenie, że przed tym wielkim odrodzeniem gra była martwa, to zdecydowana przesada, ale bądźmy realistami – nie radziła sobie tak dobrze (zarówno pod względem popularności, jak i reputacji) jak w pierwszych latach swojego istnienia. Za symboliczny moment, w którym skończył się „stary” Overwatch, wielu fanów uznaje odejście Jeffa Kaplana, który był reżyserem i współtwórcą gry. Lex Fridman, znany podcaster, przeprowadził z nim wielogodzinny wywiad, w którym Kaplan po raz pierwszy opowiada o tym w szczegółach (przynajmniej publicznie).
Jak się okazuje, punktem zapalnym, który zapoczątkował narastanie nieprzyjemności, było uruchomienie Overwatch League w 2017. Ta esportowa liga profesjonalnych graczy hero shootera Blizzarda ostatecznie zamknęła się w 2024, ale… cóż, plan był zupełnie inny.
To wszystko zaczęło nam umykać, kiedy zaczęła się ekscytacja wokół Overwatch League, i to zbyt duża. Przereklamowano tę ligę ludziom, którzy mieli sponsorować drużyny. […] Kupowali je, wierząc, że to będzie większe niż NFL.
Jeff Kaplan
Jak łatwo się domyślić, to podkoloryzowywanie prawdy (w najlepszym wypadku) miało dla twórców Overwatcha poważne konsekwencje. Inwestorzy, którzy włożyli w OWL mnóstwo pieniędzy, wierząc, że przebije szalenie popularną w Ameryce Północnej ligę futbolu amerykańskiego, szybko zaczęli domagać się zmian w samej grze. Nowe funkcje związane z esportem, takie jak rozbudowany system oglądania meczów bez uczestnictwa w nich, pochłaniały cenny czas i zasoby, nie pozwalając developerom skupić się na czym innym. I nie myślcie, że Blizzarda ominął klasyk – niespełnione oczekiwania finansowe inwestorów nałożyły na zespół ogromną presję, by zwiększyć zyski.
Nie wiem, jak to powiedzieć, żeby nie brzmiało źle, ale panowało zbyt duże skupienie na szybkim zarobieniu mnóstwa pieniędzy. To pochłonęło wiele osób.
Jeff Kaplan
Wreszcie dochodzimy do kropli, która przelała czarę goryczy – wizyty u ówczesnego dyrektora finansowego Blizzarda.
Tym, co ostatecznie przekonało mnie do zakończenia kariery w Blizzardzie, było zostanie wezwanym do biura CFO. Posadził mnie i […] powiedział: »Overwatch musi zarobić tyle w 2020, a w każdym następnym roku tyle«. I potem mówi do mnie tak: »Jeżeli tak się nie stanie, zwolnimy tysiąc osób i to będzie twoja wina«. To było tak, jakby ktoś splunął mi w twarz, czułem w tym wręcz pewien surrealizm.
Jeff Kaplan
Kaplan dodaje, że „na szczęście dla Blizzarda” tego CFO nie ma już w firmie.
Choć o Overwatchu pod wodzą nowego reżysera, Aarona Kellera, można powiedzieć wiele niepochlebnych rzeczy (np. ostatnio gracze wściekli się na pozbawione specjalnych efektów skórki z Niera: Automaty), sytuacja gry uległa stopniowej poprawie po czasach kryzysu. Zobaczymy, co przyszłość przyniesie tej 10-letniej już strzelance.

