Były szef EA Sports opowiada o wyrzuceniu go ze stanowiska prezesa FC Liverpool. Miał być zbyt ludzki na to stanowisko
Peter Moore, jedna z ciekawszych postaci w branży, otwarcie mówi o tym, jak jego otwarty i bezpośredni sposób komunikacji, który jest typowy dla „naszego” świata, zderzył się z tradycyjnym, dystyngowanym etosem angielskiego futbolu. W wywiadzie dla The Game Business Moore wyjaśnił, dlaczego jego kontrakt z FC Liverpoolem nie został przedłużony w 2020. Przyznaje, że zaangażowanie w media społecznościowe, które w branży gier było jego znakiem rozpoznawczym, w Premier League uznano za „niegodne”.
Moore, który w latach 2007-2011 kierował EA Sports, a wcześniej zajmował kluczowe stanowiska w Sedze i Microsofcie, był swego rodzaju ikoną charyzmatycznego przywództwa. Jestem tak stara, że pamiętam, jak zrobił sobie tatuaż, żeby zapowiedzieć premierę Halo 2. Facet jest bezpośredni, bardzo zaangażowany, uwielbia fanów i idealnie wpisywał się w „nasz” fandom. Jak widać, tylko w nasz.
W 2017 Moore stwierdził, że z grami koniec i objął stanowisko prezesa FC Liverpool. Amerykańscy właściciele klubu, czyli Fenway Sports Group, szukali akurat menedżera, który pozwoli klubowi wyjść z kryzysu i wspiąć się na szczyt. Moore był dużym fanem, więc podjął rękawicę i za jego kadencji działo się naprawdę dobrze, bo FC Liverpool zgarnęło po drodze trochę imponujących laurów – wygrali chociażby w Lidze Mistrzów w 2019.

Niestety, styl prowadzenia konta na Twitterze przez Moore’a, zdaniem eleganckich właścicieli klubu, był absolutnie niedopuszczalny. Po co odpisuje fanom i dziękuje im, że przyjechali na mecz? Po co się angażuje? Kroplą, która przelała czarę goryczy, było to, jak Moore – po zwycięstwie Norwich City nad Manchesterem City – opublikował zdjęcie kanarka (przydomkiem drużyny z Norwich było „The Canaries”). Jego WhatsApp eksplodował wiadomościami: „to było głupie”, „to nieprezydenckie” i tym podobne. Te słowa trafiły potem do jego oceny rocznej, a w 2020, mimo sportowych sukcesów drużyny, kontrakt Moore’a nie został przedłużony. Pomyślałby ktoś, że miał być prezesem, a oczekiwali od niego, żeby był królową Elżbietą.Dzisiaj Peter Moore nadal aktywnie działa w świecie sportu (został doradcą i akcjonariuszem Wisły Kraków), chociaż nie piastuje tak prestiżowego stanowiska jak prezes Liverpool FC. Może to nawet dobrze dla niego samego – może być trochę bardziej ludzki.
