Co dalej po Clair Obscur: Expedition 33? Twórcy uważają, że ich wizja jest ważniejsza od oczekiwań fanów
Po sukcesie Clair Obscur: Expedition 33 Sandfall Interactive mogłoby grzecznie pójść za ciosem: jakiś bezpieczny sequel czy inna zachowawcza decyzja, podjęta po to, żeby nie zrazić fanów. Tymczasem studio ani nie chce się powiększać, ani najwyraźniej nie planuje pójścia po linii najmniejszego oporu. Już i tak narazili się publice, kiedy przyznali, że czasami korzystają z niewielkiej ilości AI – do tego stopnia im się oberwało, że zdyskwalifikowano ich z The Indie Game Awards.
W rozmowie z magazynem Edge przedstawiciele studia przyznali, że presja po takim hicie zwyczajnie jest – trudno, żeby było inaczej. Nie zamierzają się jednak podporządkowywać temu co „powinno” powstać według niektórych fanów. Szef produkcji, Francois Meurisse, przyznał, że wie, iż oczekiwania są duże, ale jednocześnie chce, żeby studio skupiło się na ich własnej wizji przyszłości.
Będziemy mieć czas na to, żeby naprawdę skupić się na następnej grze. Mamy naprawdę fajne pomysły, które chcemy rozwinąć, a startujemy z zupełnie innego miejsca niż wcześniej – zespół ma już pięć lat dodatkowego doświadczenia. Toteż… może uda się zrobić coś naprawdę świetnego.
Główna scenarzystka, Jennifer Svedberg-Yen przyznaje, że takie podejście kolegów ze studia nie zawsze jest dla niej łatwe. Jak sama twierdzi, należy do osób, które zawsze chcą trochę wszystkich zadowolić, a teraz Sandfall Interactive ma dużą grupę fanów. Ci sami fani z kolei mają wysokie oczekiwania.

Najciekawsze jest w tym to, że właśnie taka filozofia zaprowadziła Clair Obscur: Expedition 33 na growe salony. Twórcy wspominają, że przed premierą byli raczej na trochę mniejszy, fajny projekt (swoją drogą, powstało nawet żartobliwe określenie j’RPG, ukute specjalnie dla tej gry), który miał znaleźć publikę. Tymczasem ich tytuł zgarnął praktycznie wszystko, co dało się zgarnąć, absolutnie dominując na The Game Awards 2025.
To dobrze, że Sandfall Interactive widzi oczekiwania, ale nie chce stać się zakładnikiem oczekiwań. Ostatecznie jeżeli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego.
Czytaj dalej
-
6Clair Obscur: Expedition 33 ma już pierwszych naśladowców. Remake chińskiego klasyka wygląda dziwnie znajomo
-
Odtwórca Gustave’a z Clair Obscur: Expedition 33 twierdzi, że powinno się przyznawać nagrodę za „Najlepszą postać”. „Bohaterowie rezonują, ponieważ wielu artystów dało im kawałek siebie”
-
4Twórcy Clair Obscur: Expedition 33 nie chcą powiększać swojego studia. „Wolimy robić gry niż zarządzać ich produkcją”
-
22
Clair Obscur: Expedition 33 zdyskwalifikowane z The Indie Game Awards! Powodem wykorzystanie AI przez twórców

„Ostatecznie, jeżeli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego.”
O czym się ciągle korpoludki przekonują na własnej skórze i portfelach, ale i tak idą w zaparte.
Generyczna i nudna ta ich gra. Nie wiem czym się tak przy niej podniecacie wszyscy? 🤷
Tak z ciekawości, podaj parę tytułów, które dla ciebie nie są generyczne i nudne.
Split Fiction, RoadCraft, Skyrim.
OK.
RoadCraft: przedstawiciel gatunku „symulatorów pracy” typu symulator operatora myjki ciśnieniowej, stacji benzynowej czy innego kierowcy ciężarówki. Jakie to niegeneryczne i oryginalne. Dodatkowo dla mnie nudne jak flaki z olejem, ale nudność czegoś lub nie, jest sprawą subiektywną, więc nie będę robić z tego zarzutu.
Split Fiction: coopowa formula wałkowana przez twórców od czasu A Way Out. No ale niech będzie.
Skyrim: Generyczny świat fantasy (to już nie Morrowind z całym jego dziwactwem) i fabułka o wybrańcu i zabijaniu złych smoków, tak generyczna, że bardziej już nie można.
Co do twojego zdania o nudności CO nie będę się czepiał, bo nuda jest subiektywna. Ale jeśli CO jest generyczne, to wszystko co wymieniłeś, jest generyczne jeszcze bardziej.
Nie dziwi mnie popularność tej prostej gry w dobie społeczeństwa tiktokerów i patostreamów, dla których wszystko musi być łatwe, błyskać i mieć znamiona autyzmu, bo nie idzie inaczej nazwać tego przygłupiego systemu walki, polegającego na klepaniu przycisków w takty, dzięki temu w nagrodę mamy masę błysków. 🤦
I tak w kółko do zerzygania.
Cóż za rozrywka.
„wszystko musi być łatwe, błyskać i mieć znamiona autyzmu, bo nie idzie inaczej nazwać tego przygłupiego systemu walki, polegającego na klepaniu przycisków w takty, dzięki temu w nagrodę mamy masę błysków. 🤦
I tak w kółko do zerzygania.”
To tak jak Skyrim, który jest taką gierką, że weź, usiądź po dniu ciężkiej pracy i trochę pobohateruj, bez angażowania szarych komórek, bo cię wskaźnik prowadzi, jakichś skomplikowanych decyzji do podjęcia nie masz. A i walka niczego nie wymaga. Weź klep jeden przycisk, nawet „w takty” nie musisz i w nagrodę masz masę błysków jedynego zaklęcia, które poznałeś, a i tak jesteś arcymagiem Zimowej Twierdzy. Albo klepnij jeden przycisk, żeby walnąć mieczem, albo klepnij jeden przycisk, żeby zrobić fuzrodah… i tak w kółko.
Zakupiłam na promce i nie żałuję. Dawno nie grałam w grę która tak wciąga historią i grywalnością. A muzyka to już klasa sama w sobie.
Tak szczerze? To potrzeba właśnie więcej takich twórców. Dopóki „skupienie się na własnej wizji” nie oznacza, że zrobią grę-usługę z mikrotransakcjami i innymi pierdołami, to jestem jak najbardziej za. Już i tak zbyt gier powstaje pod dyktando tego, co modne i „na topie”, żeby zadowolić każdego.
@Kertoip
Widać że nawet nie grałeś, skoro twierdzisz że to prosta gra, bo nawet na normalu potrafi dać w kość.
Zarzucasz Ekspedycji że jest nudna, a sam wymieniasz Skyrima w którym biegasz, zabijasz i lootójesz w kółko, jako coś nie nudnego.
A to że jest E33 jest generyczne, to po prostu LOL.
I jak tu cię brać na poważnie chłopie.
Albo trollujesz, albo jesteś dzieciakiem.
Walka jest prosta jak ……
Wystarczy wyłapać takty, później to zwykła klepanka na wzór muzycznych.
Doszedłem do wioski tych durnowatych białych stworków co zamiast gadać jęczą coś pod nosem i darowałem sobie dalszą grę.
Leży na steamie i się kurzy, bo nikt z „rodziny” nie chce w to grać. Wszyscy próbowali i wszyscy odpuścili.
Bez szacunku, ale ich zdanie jest dla mnie zdecydowanie ważniejsze niż jakiegoś noname z neta, co pędzi za stadem. 😉