Diablo 4 zbyt gładkie i nudne? Developer Diablo 2 krytykuje „czwórkę” i zachwala własny, nowo powstający tytuł

Diablo 4 zbyt gładkie i nudne? Developer Diablo 2 krytykuje „czwórkę” i zachwala własny, nowo powstający tytuł

Philip Shenk, dyrektor artystyczny odpowiedzialny za Diablo 2 udzielił obszernego wywiadu portalowi Rock Paper Shotgun. Wyjawił w nim, że ma swoje zastrzeżenia do czwartej odsłony tego tytułu. Problem? Diablo 4 ma być zbyt… „idealne”. Zbyt wyważone, precyzyjne i przez to nudne.

Jak stwierdził, do gry trzeba przecież wpuścić trochę chaosu. Nowoczesne podejście do projektowania, czyli wszechobecny balans, live service i dopieszczanie każdego szczegółu zabija magię. Magia chaosu i niedoskonałości miała dać Diablo 2 ten niesamowity wręcz klimat.

CD-Action Switch magazyn banner

Shenk uderzył w konkretny problem, tj. autoskalowanie się poziomów przeciwników. W Diablo 4 wszystko jest wyrównane i przewidywalne. To prawda, z tym nie sposób się nie zgodzić.

Nikt nie lubi, kiedy spłaszczasz wszystkie szczyty i zasypujesz wszystkie doliny dla gładkiej progresji.

W Diablo 2 rzeczywiście nie wiedzieliśmy, co nas czeka. Czasami jeden biały item mógł nam odmienić cały build. Boss (pozdrawiam, Duriel) mógł cię zmiażdżyć, żebyśmy potem, po przyjęciu innego podejścia, mogli mu odpłacić pięknym za nadobne. Było piaskownicą, nie potrzebowało przepustek bojowych i drogich rozszerzeń. Diablo 4 przypomina z kolei Shenkowi quick-time event z lepszą grafiką. Musi też ciągle konkurować z Path of Exile, które odrobiło lekcję i przyciąga miłośników gatunku. Ma się jednak całkiem dobrze i na 30-lecie serii zobaczymy drugą klasę z Diablo 4: Lord of Hatred.

Developer, naturalnie, robi teraz własną grę – Darkhaven. Ma być to odpowiedź na wszystkie te bolączki z proceduralnie generowanym światem, który jest żywy i dynamiczny, a jednocześnie w każdej chwili może powalić naszą postać na łopatki. Wydarzenia mają zmieniać też mapę na stałe, każda rozgrywka ma być inna.

Pytanie tylko, czy to wystarczy – czy właśnie tylko o to chodziło w Diablo 2. I czy Darkhaven faktycznie będzie tak dobre, żeby mu dorównać, skoro żadnemu „oficjalnemu” następcy się to nie udało.

Skomentuj