Dispatch powstał dzięki „arogancji i głupocie” studia. Twórca ujawnia kulisy powstawania gry
Z perspektywy czasu trudno się dziwić, że studio AdHoc, składające się m.in. z byłych pracowników Telltale’a, chciało nadal tworzyć gry nastawione na narracje, będące znakiem rozpoznawczym dawnego pracodawcy. Dispatch sprzedał się w ogromnym nakładzie i został ciepło przyjęty przez graczy. Jednak gdy twórcy szukali funduszy na sfinansowanie produkcji, nie było to jeszcze takie oczywiste.

Nick Herman i Dennis Lenart, reżyserzy gry i współzałożyciele AdHoc, podczas trwającego wciąż GDC Festival of Gaming przeprowadzili panel o tytule „Turning a „Dead” Genre into a Breakout Hit: The Story Behind Dispatch”. W takcie niego opowiedzieli przede wszystkim o trudnościach związanych z pozyskiwaniem finansowania i brakiem wiary potencjalnych inwestorów w projekt gry wpisującej się w nieszczególnie popularny gatunek (via PC Gamer).
Kiedy zabieraliśmy się za prezentację naszego projektu potencjalnym inwestorom i wydawcom, zwracali oni uwagę na dane i stwierdzali, że brakuje obecnie świeżego sukcesu [gry podobnej do Dispatcha – dop. red.], by wyłożyć pieniądze lekką ręką. Gatunek tytułu, który chcieliśmy stworzyć, był postrzegany jako niszowy, a niekiedy wręcz martwy.
To jednak nie zniechęciło AdHoc i koniec końców postawiło na Dispatcha, decydując się na wydanie go własnoręcznie. Jak zdradził Herman, uważali oni, że inwestorzy i wydawcy „byli w błędzie, co wiązało się z mieszanką arogancji i głupoty”. U podstaw takiej decyzji leżało też przekonanie, że twórcy chcieli stworzyć grę w konwencji, w której czuli się pewnie.
Samo to, że moglibyśmy stworzyć RPG akcji z otwartym światem, nie oznacza, że powinniśmy. Niezależnie od tego, co robimy, chcemy, by nasze dzieło było solidne pod każdym możliwym względem. […].
Warto w tym kontekście dodać, że AdHoc próbowało uzyskać środki na własną produkcję, zajmując się zewnętrznym zleceniem. Był nim, o ironio losu, The Wolf Among Us 2, do którego prawa ma zmartwychwstałe Telltale, jednak ostatecznie drogi firm się rozeszły, czego – patrząc na sukces Dispatcha – nikt wśród jego twórców nie żałuje.
