Ekranizacja BioShocka była zbyt odważna dla Hollywood? Reżyser „Piratów z Karaibów” wspomina wizję, której nikt nie chciał sfinansować
W 2008 roku Universal Pictures zapowiedziało film na podstawie gry BioShock w reżyserii Gore’a Verbinskiego (trylogia „Piraci z Karaibów”), ale projekt został anulowany z powodu wysokiego budżetu i oceny R, które były zbyt ryzykowne dla studia.

Podczas ostatniej sesji Reddit AMA Verbinski postanowił opowiedzieć o skasowanym projekcie:
Uwielbiałem ten projekt, kiedy byliśmy bliscy jego realizacji w Universalu. Planowałem mocno zgłębić Kompleks Edypa i zdecydowanie utrzymać całość w kategorii wiekowej R – szczególnie w kwestii Małych Siostrzyczek, wyborów głównego bohatera… i ich konsekwencji. Wspólnie ze scenarzystą Johnem Loganem opracowaliśmy sposób, by ukazać oba zakończenia. Nie mogłem się doczekać, aż przeniosę to na wielki ekran i konkretnie namieszam ludziom w głowach. Mieliśmy genialne projekty Tatuśków i całej tej obłąkanej, podwodnej estetyki art déco.
Verbinski podkreślił także, że dźwięk odgrywa kluczową rolę w horrorach. Dlatego w jego wizji miał on odgrywać bardzo dużą rolę, podobnie jak w „Egzorcyście” Williama Friedkina:
Mam w sobie coś z audiofila. W tym gatunku dźwięk to tajna broń. Potrafi zakraść się do uszu widza, podczas gdy jego oczy są zajęte śledzeniem wizualnych doświadczeń. Obejrzałem »Egzorcystę« Williama Friedkina, będąc zdecydowanie zbyt młodym, i ten film mnie zniszczył. Wracając do niego po latach i analizując powody, zauważyłem, jak Friedkin wykorzystał dźwięk na samym początku, by odpowiednio „ustawić” widza. Przez pierwsze 20 minut mamy do czynienia z ciągłymi, gwałtownymi przejściami od ciszy do ekstremalnego hałasu, bez żadnych wyprzedzeń dźwiękowych.
W listopadzie zeszłego roku Netflix oficjalnie zapowiedział własną ekranizację BioShocka, za kamerą której ma stanąć Francis Lawrence (seria „Igrzyska śmierci”, „Wielki marsz”). Ma to być raczej mały projekt, a nie przebój kinowy. Data premiery ani szczegóły tego filmu nie są znane.
Obecnie Gore Verbinski promuje swój najnowszy film „Baw się dobrze i przeżyj”, jednak w jego szufladzie leży bardziej ambitny projekt – interpretacja antologii science fiction „Piaseczniki” autorstwa George’a R.R. Martina. Scenariusz powstał wspólnie z Dennisem Kellym i według słów reżysera „czeka na odpowiedni dom, który go przygarnie”.

Amerykanski rynek to rynek uposledzony, i niestety musza do niego rownac, potem dostajemy wiedzmina o ktorym sam baginski mowi ze musial byc dostosawny pod tamtego odbiorce. Jak wyszlo wszyscy widzieli. Szkoda ze kiedys ludzie marzyli i chcieli rownac do najwiekszych, tak teraz wszystko musi byc rownane w dol pod starkow tego swiata.