Fallout nie powstałby, gdyby nie pewna pizza. Ojciec serii opowiedział o spotkaniu, które przesądziło o losach gry
Wiadomo, że historie powstawania różnych kultowych gier (i dzieł kultury w ogóle) często są niezwykle absurdalne i wyboiste. Nierzadko słyszy się, że jeden telefon, parę sekund albo jakiś zupełnie przypadkowy zbieg okoliczności zadecydowały o tym, że dana produkcja mogła faktycznie powstać. Jak sądzę, pewnie nie jest dla was zaskoczeniem, że do takich tytułów zalicza się pierwszy Fallout.
Ojciec postapokaliptycznej serii, Tim Cain, ma to do siebie, że prawie non stop karmi nas niesamowitymi historiami z branży gier, które mają w sobie tyle zwrotów akcji, iż pewnie niejeden scenarzysta uznałby, że są zbyt mało wiarygodne. A oczywiście okazuje się, że Cain wyciągnął dla nas z rękawa kolejną taką opowieść. Tym razem jednak nie przekazał jej na swoim kanale, jak zwykł to robić, a zamiast tego zrobił to dla Game Informera.
Nasz drogi Cain pracował w Interplay nad programowaniem instalatorów gier, ale oczywiście – jak to on – w wolnym czasie stworzył sobie growy silnik. Ponieważ jednak nie mógł kontaktować się z osobami przypisanymi do konkretnych projektów, musiał skorzystać z innej oryginalnej metody pitchowania swojego pomysłu.
Zarezerwowałem więc salę konferencyjną na godzinę 18:00 – czyli wtedy, kiedy wszyscy powinni iść do domu, a następnie porozsyłałem maile z prośbą: »Będę w sali konferencyjnej z pizzą, jeśli chcecie przyjść i porozmawiać ze mną o grach, które moglibyśmy stworzyć z tym silnikiem izometrycznym opartym na sprite’ach.«
Mam tylko nadzieję, że nie było to hawajska, ale chyba Cain nie uczyniłby takiej potworności swoim kolegom ze studia. Wracając jednak do tematu, ojciec Fallouta przyznał, że wydawało mu się, iż więcej osób zechce zajrzeć do wspomnianej sali. Ostatecznie przyszło do niego 8 chętnych, w tym Leonard Boyarsky, który stał się później dyrektorem artystycznym Fallouta.
Ponieważ Interplay pozyskał wtedy licencję na Dungeons & Dragons, pracowano nad wieloma projektami fantasy, toteż Cain wyszedł z propozycją czegoś innego, czyli gry bardziej w klimatach science fiction. Pierwszy pomysł dotyczył więc stworzenia kontynuacji Wastelanda, ale Electronic Arts nie dało w tym kontekście zielonego światła. Ostatecznie więc zespół postanowił zrobić coś zupełnie nowego, a resztę tej historii pewnie już doskonale znacie.
