Gamingowa część Microsoftu dalej pod kreską. Gigant z Redmond zarabia na chmurze, ale traci na sprzedaży konsol
Chyba nie ma już nikogo, kto negowałby oczywisty fakt: Microsoft ma ogromne problemy w rozwijaniu części firmy zajmującej się grami wideo. Wydawanie gier ekskluzywnych na innych platformach, chorobliwe szukanie oszczędności, powracające od pewnego czasu doniesienia o fatalnej sprzedaży Xboksów, zbliżające się widmo podwyżek cen samych sprzętów i oczywiście znaczna podwyżka cen Game Passa. To tylko wierzchołek góry lodowej, która może w przyszłości zatopić obecny porządek w branży gier.
W najnowszych wynikach finansowych giganta z Redmond widać pewne zmiany. Są takie na lepsze – w ostatnim kwartale przychody sięgnęły 81,3 miliardów dolarów, co przełożyło się na zysk netto w postaci 30,9 miliarda dolarów. To są wzrosty kolejno o 17 i 23%. Windows 11 zanotował tylko 1% wzrostu rok do roku, ale można przypuszczać, że w najbliższej przyszłości jego znaczenie wzrośnie w związku z październikowym zakończeniem wsparcia dla „dziesiątki” – odejście od starszego systemu widać też w ostatniej ankiecie sprzętowej Steama. Wysokie są też przychody z chmury, bo mówimy o sporym wzroście sięgającym 26% rok do roku.

Przychody z usług chmury Microsoftu przekroczyły w tym kwartale 50 miliardów dolarów, co odzwierciedla ogromny popyt na nasze portfolio usług. Przekroczyliśmy oczekiwania w zakresie przychodów, zysku na akcję oraz dochodów.
Amy Hood, dyrektorka finansowa Microsoftu
Nieco mniej wesoło robi się, kiedy spojrzymy na to, jak radzi sobie Xbox. Jak podsumowuje The Verge, sprzedaż konsol giganta z Redmond od 3 lat w zasadzie tylko spada i nic nie wskazuje na to, by w roku podatkowym 2026 miało się to zmienić. W najnowszym raporcie trend także jest utrzymany i sprzedaż Xboksów oraz powiązanych usług spadła o 5%. To stosunkowo niewiele biorąc pod uwagę masowy sprzeciw graczy po podniesieniu cen Game Passa, ale czas pokaże, jak długo ten trend się utrzyma. Na razie nie wiemy nawet, jak zmieniła się liczba aktywnych abonentów, więc trudno wyciągnąć na tej podstawie wnioski.
Biorąc pod uwagę całą serię spadków, ta sytuacja nie może trwać w nieskończoność i Microsoft prędzej czy później będzie musiał coś z tym zrobić. Skoro przez ostatnie kilka lat nie udało się wyjść z dołka, to firma najwyraźniej nie ma konkretnego planu na to, jak to osiągnąć. Jeśli jedynym remedium ma być transformacja Xboksa w sprzęt z segmentu premium, to obawiam się, że dzisiejsi posiadacze „zielonych” konsol powinni poważnie rozmyślać nad migracją.
