Gry jako wyraz tęsknoty za człowiekiem
Nie posiadasz jeszcze najnowszego numeru kwartalnika? Nie szkodzi, w dalszym ciągu możesz go kupić w punktach sprzedaży prasy lub przez internet na sklep.cdaction.pl i Allegro. Sprawdź też wydanie cyfrowe. Jeśli potrzebujesz dodatkowej zachęty, to poniżej znajdziesz fragmenty artykułu przygotowanego z myślą o CD-Action 01/2026.

Fallout 76 w momencie premiery był jednocześnie kiepską i dobrą grą, ponieważ niedomagał technicznie i gameplayowo, ale za to dało się nim dzielić z przyjaciółmi. A jeśli nie mieliśmy jak zorganizować paczki głodnej przygód, mogliśmy podglądać, jak bawią się inni. W takich sytuacjach obserwacja nie stanowi źródła przyjemności dlatego, że interesuje nas dany tytuł, lecz dlatego, że fascynują nas nieprzewidywalne interakcje użytkowników, ich wymiany zdań, sposób, w jaki odgrywają swoje role, a czasem również to, co wnoszą z własnego życia do rozgrywki.
Charyzma youtubera w połączeniu z grą owocują wtedy czymś na kształt serialu – właściwa fabuła danego dzieła bywa jedynie tłem dla wyeksponowanej na pierwszym planie osobowości autora. Z czasem jego widzowie wytwarzają zarówno wspólny kapitał wspomnień i anegdot z wcześniejszych materiałów, jak i hermetyczny slang znajomy tylko tym, którzy wystarczająco długo odwiedzają kanał.
Streamy są z tej perspektywy dodatkowo ekscytujące, ponieważ w czasie rzeczywistym możemy „zaczepić” prowadzącego. Doradzić mu, podzielić się refleksją, próbować go rozbawić, zaproponować produkcję na kolejną transmisję.
Zjawisko upatrywania przyjaciela (lub substytutu takowego) w oglądanej osobie nie obejmuje jednak wyłącznie twórców działających głównie w transmisjach na żywo. Tyczy się to również klasycznych youtuberów, którzy – wykazując się kreatywnością i poczuciem humoru – wykorzystują gry do żartów, gagów i specyficznych formatów, mających w sobie coś z zabaw z widzem lub form wspólnego wygłupiania się.
W efekcie w niesłabnącej popularności okraszonych komentarzem materiałów wideo dotyczących gier widzę po części równie niesłabnący głód interakcji z drugim człowiekiem Licznie oglądający je i dyskutujący na ich temat dorośli gracze to osoby, w przypadku których rzeczywistość najczęściej ogranicza możliwości związane z podtrzymywaniem kontaktów.
Ludzie przedstawiani w materiałach promocyjnych grają w kawiarniach, autobusach, parkach lub przy wspólnym wyprowadzaniu psów (jak ma to miejsce w filmie reklamującym The Legend of Zelda: Echoes of Wisdom). Biorą handheldy na wakacje, by umilić sobie czas zarówno w samolocie, jak i na miejscu. Konsola jest ukazana jako przedmiot do dzielenia się z innymi, pożyczany albo podglądany znad ramienia użytkownika. Służy bardziej do podtrzymywania relacji niż grania, przez co nie grzeje jej bez końca jedna i ta sama para rąk.
Gier jako takich nie ma, istnieją, gdy w nie gramy lub gdy chociaż o nich pamiętamy, czytamy lub dyskutujemy.
To tylko kilka fragmentów z czterostronicowego tekstu. Jeżeli ci się spodobały, cały artykuł czeka na Ciebie w CD-Action 01/2026, który zamówisz na sklep.cdaction.pl.
W tym numerze w dziale publicystyki poruszamy także temat platynowania gier, przyglądamy się roguelike’om, przedstawiamy gry na NES-a godne uwagi, omawiamy historię serii Heroes of Might & Magic, zastanawiamy się, dlaczego gry osadzone w feudalnej Japonii robione są na jedno kopyto i wiele więcej. Nie zabrakło też recenzji gier (m.in. Ghost of Yōtei, Hollow Knight: Silksong, Dying Light: The Beast, Silent Hill f, Battlefield 6, Anno 117: Pax Romana, Hades II, Pokémon Legends: Z-A), a także wielkiego podsumowania 2025 roku.
Jeśli natomiast lekturę tego tekstu masz już za sobą, to koniecznie podziel się swoją opinią w komentarzach!

Nie rozumiem tego zjawiska, ogladanie innych jak graja, a juz wogole ogladanie dla gadania i komentowanie to jest (dla mnie) jakas patologia.
Ogladać zamiast grać?
Tłumaczę sobie to sobie kilkoma możliwosciami:
Sam tak przechodzilem Demons Souls remake, nienawidze tego ginięcia, ale gra mnie ciekawiła, obejrzalem sobie skipujac nudne fragmenty czy powtarzanie po zgonie, zeby zobaczyc co bedzie dalej, poznac bossow i zakonczenie gry.
To wina gry, nie moja, ze tak zrobiłem. Sam sie odbijalem od gry mimo, ze mnie ciekawila, tworca dalby poziom normal i sam bym ukonczył,
-wypalenie wspolczesnymi grami. Ogladam z ciekawosci, nie mialbym juz sily w nie grac. Powodow wiele, ale mozna to przepracować, nie trzeba sie poddawać,
-ktos sie zaciał w grze i szuka rozwiazania problemu, znow wina zle napisanej gry, ktora nie podpowiada rozwiazania, to ty masz zgadnąć co developer miał w glowie piszac gre. Tylko ze tu ogladasz max kilka minut i wylaczasz,
Ja juz sam z QTE mam problemy, nie mialem 20 lat temu, dzisiaj juz mnie to męczy bardzo.
W kazdym innym przypadku nie rozumiem po co tracic na to czas. Tak samo ogladanie babek w basenach w bikini, no ludzie… idz na strone z pornoskami i ulzyj sobie, a nie donejtuj patologii!
W gry powinno sie grać, ogladajac tracisz cala interatyktownosc i immersje, jest to lizanie loda przez szybe, onanizm zamiast miłości.
No, ale niektorzy nie maja wyjscia, gorzej jak to swiadomy wybor.
Nie trzeba byc naukowcem, zeby badac zjawisko. A jesli juz to zacząć od spojrzenia na to z góry, szukanie przyczyn i nazywanie tego w sposob jak najprostszy.
Ja oglądam tylko gry które samemu skończyłem. Robię to żeby zobaczyć reakcje/posłuchać opinii innych osób o tych grach.
Nie wiem jakim cudem, nie przyszło Ci do głowy ani jedno praktyczne zastosowanie. Oglądanie fragmentów gameplaya jest znakomitym sposobem sprawdzenia przed zakupem, czy dany tytuł może nam podejść. Dodatkowo pozwala w trakcie rozgrywki ocenić ile jeszcze gry zostało i jaki czas może być potrzebny na jej dokończenie. Może być też pomocne, jeśli ktoś się na czymś zatnie. Można też sobie na szybko przypomnieć pewne elementy rozgrywki, jeśli chce się dokończyć grę w której miało się dłuższą przerwę.
Ja oglądam z ciekawości, żeby wyrobić sobie zdanie o grze. To dla mnie lepsza opcja niż czytanie recenzji czy opinie tych wszystkich ludologów i innych samozwańczych „Gwiazd Internetów”.
Może nie zawsze lepszą, ale na pewno znakomicie się z recenzjami uzupełniającą.