Inwestor oskarża twórcę Ashes of Creation o oszustwo na grube miliony dolarów. Cała akcja śmierdzi na kilometr

Inwestor oskarża twórcę Ashes of Creation o oszustwo na grube miliony dolarów. Cała akcja śmierdzi na kilometr
Jakim cudem nikt się nie zorientował przez te wszystkie lata?

Jeżeli są wśród nas ci, którzy spodziewali się, że temat tworzonego do niedawna przez Intrepid Studios tytułu Ashes of Creation ucichnie, to mogą przestać się łudzić. Ambitny MMORPG, który miał być zabójcą World of Warcraft (a bo to on pierwszy…), opłacony głównie z crowdfundingu, okazał się gigantycznym niewypałem. Co więcej, jak się okazuje, okoliczności są wysoce podejrzane.

Jason Caramanis, który stanowił jednego z głównych inwestorów w cały projekt, oskarżył założyciela studia, Stevena Sharifa, o zorganizowanie oszustwa finansowego na kwotę zbliżoną do 140 milionów dolarów. Według Caramanisa, Sharif nigdy nie zainwestował nawet centa z własnych środków w projekt, mimo wielokrotnych publicznych deklaracji o tym, że szef Intrepidu wykłada ze swojej kieszeni od 30 do 60 milionów dolarów. To trochę jak w Polsce, gdzie szefowie wiecznie dokładają do biznesu, nie? W tym wypadku oskarżenie ma jednak solidne podstawy, bo ma opierać się o setki stron dokumentów – wiadomości, zapisów księgowych, umów – i mogą prowadzić do serii pozwów. O sprawie donosi YouTuber NefasQS w obszernym wideoeseju.

Abyśmy zrozumieli skalę sprawy, cofnijmy się o kilka lat. Ashes of Creation było projektem, który zadebiutował na Kickstarterze w 2017 roku, zbierając ponad 3,2 miliona dolarów. Jednocześnie Steven Sharif wielokrotnie podkreślał, że to oczywiście mało i on właściwie to za grę płaci sam z zysków, które zdobył inwestując w kryptowaluty. W wywiadach i aktualizacjach dla społeczności deklarował wpłaty rzędu 30-60 milionów dolarów.

Gra cieszyła się sporym zainteresowaniem – i w grudniu 2025 weszła nawet w fazę wczesnego dostępu na Steamie, chociaż totalnie się do tego nie nadawała: zbugowana, kiepsko zoptymalizowana, połowa rzeczy nie działała, a połowy nie dowieziono. Mimo to znaleźli się amatorzy nowości: ale nie minęły nawet dwa miesiące, a Intrepid Studios zaczęło się zwijać. Pracownicy zostali zwolnieni, a Steven Sharif twierdził, że on również odchodzi, bo zarząd zmusza go do wyrzucania ludzi.

Baner Banner CD-Action Heroes of Might and Magic, numer 2

Wtedy zaczęło robić się paskudnie.

Caramanis, przedsiębiorca z branży marketingu wielopoziomowego (MLM), twierdzi, że osobiście stracił 12,5 miliona dolarów, inwestując w projekt na podstawie zapewnień Sharifa. Padają ciężkie zarzuty.

  • Steven i jego partner John Moore mieli pobierać pensje 500 tysięcy dolarów rocznie bez wpłat własnych (Caramanis pozwala go sobie nawet nazwać patologicznym kłamcą),
  • Całkowita kwota zebranych środków miała opiewać na ok. 140 milionów dolarów – Kickstarter, sprzedaż, prywatne inwestycje, pożyczki… największym poszkodowanym miał być Robert Dawson, który wpłacił około 80 milionów dolarów.
  • Środki firmy miały być, zdaniem Caramanisa, przeznaczane na cele prywatne, w tym zakup i ratowanie luksusowej rezydencji w Kalifornii, z której Sharif prowadził streamy. W 2024 roku inwestorzy, w tym Caramanis, mieli wpłacić dodatkowe 2 miliony dolarów na spłatę rat hipoteki.
  • Caramanis twierdzi, że Sharif miał manipulować finansami – odmawiał wglądu do ksiąg rachunkowych, jednocześnie prosząc o kolejne wpłaty. Pozostaje pytanie, dlaczego inwestorzy tak długo się na to zgadzali?

Jak na razie, Steven Sharif nie odniósł się do żadnego z tych zarzutów. Jason Caramanis z kolei zadzwonił do NefasQS, żeby o wszystkim opowiedzieć w trakcie streama prowadzonego przez tego drugiego.

Nie twierdzę, że Caramanis kłamie, ale czy oni wszyscy, przez te wszystkie lata, nie zauważyli, co się dzieje? Czemu płacili człowiekowi, który miał aż tak kręcić?

Obecnie nie wiadomo, do kogo należą prawa do gry i czy ktokolwiek jeszcze postanowi złożyć ją w całość. Pozostaje też pytanie, czy faktycznie skończy się sądami. Pewne jest natomiast jedno: to jeden z najbardziej kontrowersyjnych dramatów crowdfundingowych, jakie branża gier widziała kiedykolwiek. Pozostaje pytanie, czy ostatni.

14 odpowiedzi do “Inwestor oskarża twórcę Ashes of Creation o oszustwo na grube miliony dolarów. Cała akcja śmierdzi na kilometr”

  1. Dlatego nie wpłacam na żadne kickstartery, żadne zbiórki, wczesny dostęp omijam szerokim łukiem. Wszystkie te formy traktuję jako potencjalne oszustwo. EA to dla mnie jest patologia sprzedaży gier, to sankcjonowanie gier z błędami, niedokończonych, bez właściwie żadnych gwarancji, że gra zostanie ukończona. Jako gracze narzekamy na wydawane gry pełne błędów, które często po premierze są niegrywalne, a jednocześnie jesteśmy skłonni zapłacić za nieukończone gry? Zresztą inteligencja ludzka zawodzi na przeróżnych etapach naszego życia, dlatego nie dziwię się tym ludziom z artykułu, że wpłacali pieniądze, choć powinni zacząć coś podejrzewać znacznie wcześniej. Wielu z nas potrafi być frajerami, metody na wnuczka, na policjanta (serio jak ktoś może być tak głupi, że wyrzuci kilkadziesiąt tysięcy złotych przez okno, bo pseudo policjant namówi do takiej głupoty?), afery typu Amber Gold nie biorą się znikąd. Biorą się z wykorzystania ludzkiej głupoty i naiwności. Nie ma znaczenia czy jesteś zwykłym szaraczkiem czy wysoko postawioną szychą, każdy może być podatny na kłamstwa i manipulacje. Zresztą my, jako obywatele stale jesteśmy podatni na kłamliwe obietnice naszych polityków, za które nie są w ogóle rozliczani. A to nasza wina, bo pozwalamy, żeby skrajna mniejszość rządziła większością właściwie bezkarnie.

  2. Panowie inwestorzy tak samo jak darczyńcy z Kickstartera nie mają zbytniego pojęcia o grach. Obiecanki Sharifa na pierwszy rzut oka wydają się kompletnie nierealne. Poza tym nie jest to pierwszy przypadek, kiedy ktoś obiecuje grę, w której to my tworzymy świat, zakładamy firmy, płacimy podatki, wybieramy władze itp.(swoją drogą po jaką cholerę nam to w grach, kiedy mamy to w życiu i do tego wcale nas to nie bawi?), a potem okazuje się to bujdą. Skoro ludzie nadal się na to nabierają i wykładają tak chore kwoty jak pan Caramanis, to nie pozostaje nic innego jak pójść za śladem pana Sharifa i zarobić w ten sposób na pierwsze mieszkanie, firmę, żonę, czy na co tam chcemy.

    • Ale to o czym piszesz było w tej grze więc najwidoczniej to ty jedynie nie masz żadnego pojęcia 😉 niezły chichot losu

      • No chyba że tak. Jeśli te wszystkie obietnice zostały spełnione i wszystko działa tak jak obiecano, da się w to grać i czerpać z tego przyjemność, to wycofuję się.

      • I jeszcze dopytam, bo widzę, że grałeś. Jak prezentuje się tam obiecane tworzenie miast, wiosek i cywilizacji w świecie gry przez graczy?

  3. Inwalida Z Płocka 15 lutego 2026 o 19:16

    W sumie dziwi mnie ze ta historia przeszla troche bez wiekszego echa. To jest DOSŁOWNIE największy scam gamingowy od dobrych przynajmniej dziesięciu lat.

  4. Pierwsza zasada biznesu? Nie ufasz nikomu, druga zasada? Nie dajesz swoich pieniedzy komus, kto nie jest 100% pewny i wypłacalny.
    Kto wtopił w to kase sam jest sobie winien. Powinien zawiadomić policje i założyć sprawę karną o oszustwo, przynajmniej tyle można zrobić.

  5. Ufanie komuś kto był zamieszany w piramidę finansowa, co może pójść nie tak.

  6. Myślę że panuje błędne przekonanie że gra była słaba bo miała błędy i była niedokończona. Owszem, wiele rzeczy nie działało i wiele rzeczy potrzebowało jeszcze wiele pracy. Jednak tylko ci gracze którzy wychowywali się na Lineage2 czują ten sentyment do prawdziwie dobrego MMORPG. Każdy kto zapłacił za grę 200zł i jak ja pograł w nią co najmniej 600 godzin z wielką satysfakcją może śmiało powiedzieć, pomimo że to oszustwo, że czas ten był tego wart. Zerknijcie na swoje biblioteki platform gier, za ile śmieci zapłaciliście nie osiągając 100 godzin, podliczcie ile musieliście wydać na te ukończone gry które nie były warte waszego czasu, ile kasy wydaliście aby łącznie uzyskać 600 godzin. No cóż, był to SCAM ale taki który poruszył serca i dał nadzieję na dobre MMORPG, nie takie aby-aby ale właśnie takie które wymaga myślenia, grindu i współpracy z innymi.

    Jeden w wcześniejszych postujących pyta po co ta cała polityka itd. – właśnie po to bo gracze chcą mieć wpływ na rozwój świata. Po to bo pomimo błędnego przekonania że gra się na end-game do którego dochodzi się w tydzień, lepiej grac przez cały proces rozwoju, mozolnie szukając skarbów, dopracowując swoją postać, grindując dla lepszego gearu itd.

    Czy żałuję wydanych pieniędzy – nawet nie, 600 godzin świetnej zabawy
    Czy żałuję że zostałem oscamowany – jasne że tak, czuję się trochę jak frajer i jednak chciałbym żeby taka gra powstała. ale patrz punkt wyżej.

  7. Maciek napisał(a):

    No chyba że tak. Jeśli te wszystkie obietnice zostały spełnione i wszystko działa tak jak obiecano, da się w to grać i czerpać z tego przyjemność, to wycofuję się.

    I jeszcze dopytam, bo widzę, że grałeś. Jak prezentuje się tam obiecane tworzenie miast, wiosek i cywilizacji w świecie gry przez graczy?

    • Nie do mnie pytanie ale odpowiem. Teraz to już nic tam się nie prezentuje, chociaż może serwery dalej stoją, nie wiem. W każdym razie miasta rozwijały się w zależności od dostarczonych materiałów budowlanych i aktywności na danym sektorze. Oczywiście tam gdzie chcesz mieć swoje główne miasto zależy ci aby było o jak najwyższym statusie – czyli stolica. Później poprzez dostarczanie zleceń na materiały rozwijało się w kierunku jakim zadecydował burmistrz. Nie będe się rozpisywał, w każdym razie miasto miało ograniczenie ile stacji i na jaki poziom mogły one być rozwinięte więc dla innych kraftów na poziom mistrzowski trzeba było się wybrać w inny region do innego miasta.

      To co było vs to co było obiecane to też inna kwestia. Miasta miały mieć różną charakterystykę a co za tym idzie inny sposób wybierania burmistrza i zarządzania.

      Dodam jeszcze że artykuł bardzo ciekawy natomiast wstawki nie tylko co do AoC ale samych MMORPG, zupełnie bez pojęcia i bez zgłebienia tematu. Pani Emilio polecam więcej rozmów/wywiadów z graczami danej kategorii, tylko nie ze streamerami, youtuberami ale bardziej z tymi starymi wilkami.

Skomentuj