Kena: Scars of Kosmora na pierwszym zwiastunie. Premiera w tym roku

Kena: Scars of Kosmora na pierwszym zwiastunie. Premiera w tym roku
Kena: Scars of Kosmora
Dzisiejsze State of play rozpoczęło się od zwiastuna Kena: Scars of Kosmora.

Od premiery Kena: Bridge of Spirits minęły we wrześniu 4 lata, a najnowsze doniesienia potwierdzają, że gra otrzyma pełnoprawny sequel. Scars of Kosmora – bo taki podtytuł nosić będzie gra – trafi na pecety i PlayStation 5 w tym roku.

6 odpowiedzi do “Kena: Scars of Kosmora na pierwszym zwiastunie. Premiera w tym roku”

  1. Łooo matko, w końcu! Jak ja czekałem na sequel Keny. Jak tylko zobaczyłem ten kostur, to od razu wiedziałem co to jest.
    Wiedziałem że ten dzień będzie dobry, jak obudziłem się do trailera Gothica, ale tego się nie spodziewałem.
    Dawno się tak nie jarałem zapowiedzią gierki.
    Kupuję od razu.

  2. Kena: Bridge of Spirits zdecydowanie nie spotkała się z uwagą, na jaką zasługiwała. To przepiękna, znakomicie udźwiękowiona, wzruszająca perełka z zaskakująco kompetentnym, stawiającym wyzwanie systemem walki. Miałem obawy, czy sequel kiedykolwiek powstanie, więc zapowiedź przyjąłem z wielką radością. Powiedzcie mi tylko, gdzie mam złożyć preorder. 🙂

  3. Świetna wiadomość! Pierwsza część była, jak już tu zostało wspomniane, mocno niedoceniona. A to kawał porządnej kam… gry. Niby nic nowego, czyli baśń o strukturze współczesnych God od Warów, ale za to jak podana. Klimat cudny, a przecież eksploracja i system walki (nieraz pociłem się jak w Soulsach, serio nie jest łatwo w drugiej połowie gry!) też były tu niczego sobie. Ten rok zapowiada się coraz bardziej tłusto.

  4. LukaszNieKukasz666 13 lutego 2026 o 08:44

    Jedynka nie ograna,a tu kontynuacja.A dzisiaj High On Life 2,zaraz jedynke odpalam.A potem dwójeczkę ogram

  5. Cieszę się, że powstaje dwójka. Jedynka przeszła tak jakoś bez echa.

  6. Jedynka była przepiękna, przeszedłem dwa razy. Świetna wiadomość że robią dwójkę i od razu wyląduje na PC. Na pewno kupię. O ile gra będzie dobra i nie zabugowana, oczywiście.

Skomentuj