Kingdom Come: Deliverance 2 z kolejnym rekordem sprzedażowym! Twórcy chwalą się rewelacyjnym wynikiem
Kingdom Come: Deliverance 2 jest z nami już równo rok. Ale jaki był to rok! Premiera gry okazała się niezwykłym sukcesem zarówno pod względem sprzedażowym, jak i recenzenckim, a niektórzy wprost nazywali czeskiego erpega grą roku. Liczono zatem, że podczas ostatniego The Game Awards Kingdom Come: Deliverance 2 wywalczy sobie przynajmniej jedną statuetkę. Niestety dla Czechów, w tym samym roku wyszło Clair Obscur: Expedition 33, które aboslutnie zdominowało galę i zostawiło ekipę z Warhorse z niczym.
Z okazji pierwszych urodzin Kingdom Come: Deliverance 2 twórcy postanowili udostępnić nam garść zabawnych statystyk zbieranych przez ostanie 12 miesięcy. Dzięki nim możemy się dowiedzieć, że gracze przeszli łącznie 667 milionów mil (miliard kilometrów) oraz zatłukli 450 milionów wrogów. Imponujące liczby, które mówią nam o dużym zainteresowaniu grą. A skoro o tym mowa, to warto rzucić okiem na najnowsze ogłoszenie ze strony Warhorse, bowiem Kingdom Come: Deliverance 2 właśnie pobiło kolejny rekord sprzedażowy.
Jak poinformowali twórcy w swoich mediach społecznościowych – Kingdom Come: Deliverance 2 przebiło barierę 5 milionów sprzedanych kopii. Jest to dwa razy lepszy wynik niż w przypadku poprzedniej części serii. Pierwsze Kingdom Come: Deliverance rozeszło się w ok. 2 milionach kopii w ciągu roku od premiery. Widać zatem, że przez lata seria zdołała zbudować wokół siebie naprawdę solidne grono fanów.
Podobnie jak w przypadku części pierwszej, Kingdom Come: Deliverance 2 doczekało się masy wydanych po premierze rozszerzeń napędzających hype wokół produkcji. Niestety ostatnie z nich, czyli Mysteria Ecclesiae, nie za bardzo spodobało się graczom, co zabolało tym bardziej, że dodatek miał być sentymentalnym zakończeniem podróży Henryka. Nie zmieniło to jednak faktu, że podstawowa wersja gry jest na tyle dobra, iż sprzedaje się w tak dużych liczbach.

Nie dziwię się. Podstawka jest świetna. W dodatki jeszcze nie grałem, upgrade do „pełnej wersji”, zrobię jak zestaw dodatków będzie w sensownej promocji, bo mimo wszystko trochę za drogo póki co.
DLC są powodem, dla którego nie dałem rady przejść podstawki. Równie przegadane, ale chyba jeszcze mocniej opierające się na schemacie „idź do postaci A, która każe ci pójść porozmawiać z postacią B, która z kolei odeśle cię do miejsca położonego po drugiej stronie mapy”. Po ukończeniu wszystkich trzech dodatków nie miałem już ochoty patrzeć na tę grę. Swoją drogą, jej największym problemem, obok zbyt szybkiej progresji bohatera sprawiającej, że druga połowa zaczyna szybko trącić nudą, jest skrajne oderwanie treści pobocznej od głównego wątku fabularnego. Henryk może zostać lokalnym bohaterem, niezrównanym rycerzem kładącym bandytów tuzinami, wybawcą całych wiosek, tudzież mistrzem cechowym i właścicielem najlepszej kuźni w Kuttenbergu, majętnym niczym wszyscy czescy szlachcice razem wzięci, by po chwili wrócić do głównego zadania i znów stać się byle popychadłem.
„Henryk może zostać lokalnym bohaterem, niezrównanym rycerzem kładącym bandytów tuzinami, wybawcą całych wiosek, tudzież mistrzem cechowym i właścicielem najlepszej kuźni w Kuttenbergu, majętnym niczym wszyscy czescy szlachcice razem wzięci, by po chwili wrócić do głównego zadania i znów stać się byle popychadłem”
Heh, tak już było w 1ce.
Tak, ALE zauważ, że często w tamtych czasach nawet majętni mieszczanie, często byli traktowani jak popychadła 😉