Najwyższa pora, abyśmy w końcu zagrali w Zeldę po polsku. Podpisz petycję
Jeszcze do niedawna polskie wersje językowe gier Nintendo traktowano co najwyżej jako pobożne życzenia. Po premierze Switcha 2 sytuacja uległa jednak zmianie – Wielkie N w końcu opublikowało oficjalne spolszczenia Mario Kart World oraz Donkey Kong Bananzy, a niedługo później do grona gier z obsługą języka polskiego dołączyły Super Mario Party Jamboree oraz Super Mario Wonder w wersji na NS2. Pal licho, że Nintendo obudziło się dekady później od Sony czy Microsoftu. Ważne, że w końcu zdaje się zauważać Polskę jako rynek zbytu dla swoich produktów.
Apetyt użytkowników rośnie jednak w miarę jedzenia, a część rodowitych graczy zaczyna się niecierpliwić w sprawie kolejnych potencjalnych gier obsługujących język polski. Wszak aż trzy z czterech dotychczas spolszczonych produkcji to pozycje ze słowem „Mario” w tytule, a jedna Bananza wiosny nie czyni. Pytanie nasuwa się samo: co z jednymi z najbardziej popularnych hitów Nintendo Switcha, które na „dwójce” otrzymały aktualizacje z ulepszoną grafiką i klatkażem?
Zarówno The Legend of Zelda: Breath of the Wild, jak i Tears of the Kingdom wręcz proszą się o polskie napisy, zwłaszcza że są to produkcje zawierające znacznie więcej dialogów i tekstów niż wspomniane wcześniej imprezówki czy platformówki. Nie wspominając o licznych zadaniach pobocznych, które opierają się na wskazówkach udzielanych przez napotkane postaci niezależne – jak łatwo się domyśleć, treść tych misji może być niezrozumiała dla młodszych graczy. Dlatego fani postanowili wziąć sprawę w swoje ręce i uruchomić specjalną petycję.
Jako że cel jest szczytny, zachęcamy do wsparcia akcji. Kto wie – może już niedługo poznamy oficjalne polskie nazwy legendarnego Master Sworda czy Triforce’a, a Link, mimo że pozostanie niemy, w pewnym sensie „przemówi polskim głosem”. Breath of the Wild oraz Tears of the Kingdom to tytuły przesuwające granice swobody i kreatywności, dlatego szkoda byłoby, gdyby pozostały niezrozumiałe dla graczy nieznających języków obcych. Nie czekajcie zatem, wchodźcie na stronę petycji i podpisujcie!
„Droga korporacjo, pokornie prosimy, byś okazała swą niezmierzoną łaskę i pozwoliła nam, niegodnym robakom z europejskiego zaścianka, zagrać w ojczystym języku”.
Nie, panowie, nie róbmy sobie żartów. Nintendo istnieje dzięki swoim klientom, a nie odwrotnie. Jesteśmy obywatelami jednego z najszybciej rozwijających się krajów w Europie, wchodzącego właśnie do dwudziestki największych gospodarek świata, z PKB per capita większym od japońskiego – to o nas mają się bić, a nie my o nich. Jeśli twardogłowy zarząd Nintendo nie potrafi dostrzec potencjału Polski, to właśnie w bardzo głupi sposób traci pieniądze, a nie naszą rolą jest, żeby mu na klęczkach wpychać je do kieszeni. Trochę godności, ludzie.
Jak śmiesz, kmiocie, stawiać rządania wielmożnemu Nintendo! Jak ci sie nie podoba to nie kupuj i się nie odzywaj, ale najpierw przeproś!
(oczywiście jest to sarkazm)
dziękuję, +1. czy istnieje chociaż jedna petycja change.org która coś zmieniła?
Najwyraźniej Nintendo nie dostrzega naszej rodzącej się mocarstwowości.Ewidentnie umknęła gdzieś też mi i całej masie Polaków,którzy nie odczuwają poprawy standardu swojego życia w związku z PKB przewyższającym japońskie.Być może jako z perspektywy Warszawy lub innego dużego miasta wygląda to inaczej,ale prowincja wciąż jest zaskakiwana potęgą gospodarczą naszego kraju.Ja , przy moich zarobkach,może mógłbym sobie pozwolić na jedną grę miesięcznie od wielkiego N. Czy ktoś zadał sobie trud żeby sprawdzić jak istotnym rynkiem jesteśmy dla Nintendo?Bądźmy poważni,zanim gry na Switch 2 będą standardowo spolszczane upłynie dużo wody w Wiśle , a nie wykluczone że będziemy musieli awansować na dziesiąta gospodarkę świata.
:hyahs po Polsku: